Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron






Future Sound Of London - W królestwie wymarłych miast

W muzyce od dawien dawna istnieją prekursorzy i naśladowcy, ci którzy tworzą i ci którzy odtwarzają, to naturalny porządek - coś w rodzaju łańcucha pokarmowego, który istnieje w przyrodzie. Niewielu prekursorów zostaje docenionych za swoje wizje, ale jeszcze mniej jest takich, których nikt nigdy nie był w stanie naśladować i odtworzyć. Dziś przypomnimy sobie historię jednego z nich.

PRE-HISTORIA

Brian Dougans i Gary Cobain spotkali się po raz pierwszy w 1985 roku w Manchesterze. Obydwaj, wbrew temu co może sugerować ich alias, pochodzą ze Szkocji (opowiednio Glasgow i Bedford). W tym czasie Cobain studiował na wydziale elektronicznym, a Dougans przechodził przeszkolenie jako inżynier dźwięku. Jednak wtedy nie doszło jeszcze do formalnej współpracy pomiędzy nimi, Cobain próbował dokończyć studia, lecz tak naprawdę szukał czegoś innego, rzucił naukę i przystąpił do programu promocji małych przedsiębiorstw, dzięki czemu uzyskał kredyt i rozpoczął budowę własnego studia nagrań. W międzyczasie Dougans jako doświadczony dźwiękowiec zaczął tworzyć własną muzykę, pierwsze próby ("Q" i "Crystals") były mało zadowalające i skończyło się tylko na wyprodukowaniu kilku promocyjnych kopii. Dopiero w 1988 roku pod nazwą Humanoid nagrał utwór, który początkowo nazywał się tak samo jak projekt "Humanoid", później jednak nazwa została zmieniona na "Stakker Humanoid". Ten przebojowy i nowatorski materiał zainteresował wytwórnię Westside, która wydała go najpierw w postaci siedmiocalowego singla, a później jego poszerzoną wersję na dwunastocalowym winylu. W Wielkiej Brytanii panował wtedy boom na techno i acid house - właśnie rozkręcała się kultura klubowa. Utwór chwycił i momentalnie wylądował w dziesiątce najlepiej sprzedających się singli na wyspach. Stał się klubowym hitem i jednym kamieni milowych gatunku w latach osiemdziesiątych, jego popularność była tak duża, że zdecydowano się stworzyć do niego teledysk (który jeszcze kilka lat temu można było złapać na MTV, choć wymagało to sporej dawki szczęścia). Dougans zachęcony tym sukcesem postanowił kontynuować ten wątek i skomponował materiał na pełnometrażową płytę - "Global". Wtedy po raz pierwszy oficjalnie zanotowano współpracę muzyczną pomiędzy obydwoma Szkotami. Gary Cobain udzielił się wokalnie w utworze "Sunshine & Brick". Idąc za ciosem, wytwórnia Westside wydała jeszcze trzy single z tej płyty "Slam", "Tonight" i "The Deep" jednak nie powtórzyły one tak oszałamiającego sukcesu jakim cieszył się "Stakker Humanoid". Tymczasem Dougans i Cobain (już razem) zaczęli wydawać masę EPek pod różnymi aliasami (Smart Systems, Art Science Technology, Mental Cube, Intelligent Communication) dla niewielkich dance'owych wytwórni Debut oraz Jumpin' & Pumpin'. Szczególnie ta druga okazała się ważna dla dalszych losów duetu, gdyż to jej nakładem ukazała się seria EPek pod wspólnym tytułem "Pulse EP" sygnowana jako Various Artists czyli potocznie mówiąc składanka różnych wykonawców. Podstęp polegał jednak na tym, że pod różnymi nazwami kryli się dwaj ci sami artyści: Brian i Gary. Na pierwszej wydanej w 1991 roku w tej serii płytce pojawił się alias, który jak się później okazało, został z nimi przez następne lata: Future Sound Of London. Dwa utwory nagrane jako FSOL to "Hardhead" i "Pulse State". Seria "Pulse" doczekała się jeszcze w tym samym roku dwóch odsłon, gdzie oprócz FSOLa znajdowały się utwory kolejnych wcieleń Szkotów (Indo Tribe czy Yage). Jednak rok 1991 nie został zapamiętany ze względu na serię "Pulse EP". Pod koniec tegoż roku ukazała się, wydawałoby się, kolejna czarna płytka w rozmiarze siedmiu cali, lecz tym razem to wydawnictwo dokonało przełomu.


Gary Cobain (po lewej) i Brian Dougans z
The FUTURE SOUND OF LONDON



PAPUA NEW GUINEA - SCHYŁEK ERY DANCE

"Papua..." po raz pierwszy pojawiła się jako jeden z utworów ilustrujących częściowo animowany serial "Cool World" w brytyjskiej BBC. "Techniczny" rytm, przebojowa melodia do tego jeszcze "etniczne" smaczki w postaci samplowanych wokaliz Lisy Gerrard z Dead Can Dance (utwór "Dawn of The Iconoclast" z płyty "Within The Realm Of A Dying Sun") - to po prostu musiał być przebój. Ten utwór to pewien fenomen, stał się wielkim megahitem, jest do dzisiaj chyba najbardziej znanym trackiem FSOLa, ciągle pojawia się na dance'owych składankach (nawet 6 lat po premierze). W sumie pojawił się na rynku w pięciu edycjach (nie liczę tutaj wersji amerykańskiej czy innych lokalnych wydań). Zawojował parkiety, radio, telewizję (pierwszy oficjalny teledysk FSOLa). Tymczasem nastał rok 1992 i dwójka producentów nadal zasypywała rynek swoimi wydawnictwami, w tym roku wyszła EPka jako Yage, czwarta część serii "Pulse", EPka jako Semi-Real i na fali popularności duetu rynek wchłonął jeszcze trzy reedycje singla "Stakker Humanoid". Właściwie dokładnie nie wiadomo dlaczego Dougans i Cobain zdecydowali się na kontynuację akurat pseudonimu Future Sound Of London. Być może to właśnie ze względu na oszałamiający sukces "Papua New Guinea", a może po prostu uznali, że pod tym aliasem mają jeszcze coś do powiedzenia. Zdecydowano się na pełen album, z materiałem nie było problemu, gdyż obydwaj wręcz mieszkali w swoim studio Earthbeat w Dollis Hill, północnym Londynie. W końcu nakładem Jumpin' & Pumpin' ukazała się pierwsza pełnometrażowa płyta FSOLa pod tytułem "Accelerator". Część utworów, które się na niej znalazły ujrzało już wcześniej światło dzienne na wymienianych już przeze mnie niezliczonych winylowych EPkach. Płyta była utrzymana w klimatach techno-dance, ale mimo tego czuć w niej magiczny dotyk geniuszu i nawet słuchana dzisiaj nie brzmi archaicznie i może się podobać. Jednak Dougans i spółka wydawali się być już znudzeni mało rozwijającym i monotonnym techno. Jeszcze wydali za pośrednictwem Union City Recordings EPkę nagraną pod pseudonimem Metropolis o tym samym tytule i postanowili rozliczyć się jakoś ze swoim taneczno-klubowym okresem. Podsumowaniem tej ery była kompilacja pod tytułem "Earthbeat" wydana przez Jumpin' & Pumpin'. Znalazły się na niej wybór utworów z prawie wszystkich wydawnictw, za którymi kryli się Dougans i Cobain od najstarszych, samodzielnych nagrań Dougansa do FSOLa (czywiście "Papua...") i Semi Real, a więc: Mental Cube, Yage, Candese, FSOL, Indo Tribe, Semi Real, Smart Systems, Humanoid. W ten oczyszczający sposób wkroczyli w nową erę.


VIRGIN I PRZEMIANA W LIFEFORMS

Po ogromnym sukcesie singla "Papua New Guinea" FSOLem zainteresowały się większe wytwórnie. Oferowały coraz to większe sumy za kontrakt, w tej nieoficjalnej licytacji brały udział Virgin, Sony, London Records i Arista. Jak na owe czasy było to coś niespotykanego w świecie techno (bo taką nalepkę dostał wtedy FSOL), wówczas nie było jakiegoś specjalnego boom'u na tego rodzaju muzykę, choć i tak bywalcy klubów stanowili całkiem niezłą grupę potencjalnych konsumentów. Na to własnie liczyły wielkie wytwórnie - na klubowe hity. W tej bitwie o FSOLa wygrał zdecydowanie Virgin oferując muzykom 200 tysięcy funtów oraz bardzo liberalny kontrakt. Szefowie musieli wyczuć tu jakiś potencjał, gdyż kontrakt pozwalał obydwu muzykom na nagrywanie czegokolwiek, dawał im całkowitą, artystyczną wolność, a gwarantował sobie tylko jedno - prawo do nagrań pod pseudonimem Future Sound Of London. Była to sytuacja wymarzona, zresztą chyba duet nie zaakceptowałby innych warunków. Potężne, jak na owe czasy, pieniądze za podpisanie kontraktu zostały zainwestowane w studio Earthbeat. Sprzęt i rozbudowa, rozbudowa i sprzęt, zostało ono przystosowane do tego aby można było tam mieszkać i pracować 24 godziny na dobę. Powołano do życia swego rodzaju komórkę w olbrzymim organizmie Virgin, która z założenia miała sygnować wydawnictwa FSOLa i faktycznie od tego czasu żadna z oficjalnych płyt nie obyła się bez znaczka EBV (Electronic Brain Violence). Pierwszy raz znaczek ten pojawił się jednak nie na płycie FSOLa, lecz na pełnometrażowym albumie wydanym jako Amorphous Androgynous pod nazwą "Tales of Ephidrina". Ten materiał jest swego rodzaju sondą lub, jak kto woli, pomostem pomiędzy przeszłością a tym co nadejdzie. Miejscami szybki, rytmiczny i bardzo elektroniczny ("Liquid Insects"), a jednocześnie obfitujący w przestrzenne, organiczne wodno-gitarowe sample ("Mountain Goat", "In Mind"). Ukazał się w roku 1993 czyli wtedy kiedy trwały prace nad następną płytą FSOLa, najpewniej służył przygotowaniu gruntu pod nową jakość w twórczości formacji.


FSOL-art '94 ("Lifeforms"), w tym okładka albumu



Później tego samego roku ukazała się pierwsza zajawka nowego dzieła, tym razem jak najbardziej sygnowana przez FSOLa. "Cascade" tak nazywał się pierwszy singiel zapowiadający długo oczekiwaną, drugą płytę. Ponad 30-minutowa pozbawiona przerw suita z chwytliwym motywem na czele. W MTV zadebiutował teledysk pod tym samym tytułem, który klimatem i wykonaniem co najmniej dorównywał perfekcjonizmowi muzyki. Virgin zorganizował całkiem niezłą akcję promocyjną, jeszcze nigdy o FSOLu nie było tak głośno, press-tour, wywiady dla stacji radiowych i telewizyjnych. Kiedy wreszcie w 1994 roku ukazał się dwupłytowy album zwany "Lifeforms" popyt chwilami przewyższał podaż. Półtoragodzinna podróż w świat fauny i flory z bliżej niesprecyzowanego rejonu świata bądź wszechświata. Jak zwykle płyta obfituje w wszelkiego rodzaju sample od głosów czy dialogów z filmów bądź telewizji po całe frazy czy linie melodyczne z innych nagrań. Nie można nie wspomnieć przynajmniej o dwóch muzykach występujących gościnnie na tej płycie. Utwór "Flak" współtworzył Robert Fripp, eksperymentalny gitarzysta, a także lider King Crimson, natomiast "Omnipresence" to wspólne dzieło FSOLa i Klausa Schulze, którego chyba bliżej przedstawiać nie trzeba. Tradycją stało się również to, że wydawnictwa FSOLa mają niepowtarzalną oprawę graficzną. Warto wspomnieć, że ich autorem jest Mark Maclean ukrywający się pod pseudonimem Buggy G. Riphead, był on członkiem zespołu produkującego oprawę wizualną dla m.in. Humanoid. Na okładce jak i wewnątrz wkładki dominują przedziwne kolaże ze zdjęć i grafiki komputerowej. Tą płytą Dougans i Cobain dali do zrozumienia, że nie mają zamiaru ograniczać się jedynie do jednego gatunku muzycznego, manifestują swoje zacięcie eksperymentalne, sami określają "Lifeforms" jako "ekstremalnie realistyczną", a ich zamierzeniem było skonfrontowanie swojego spojrzenia na ambient z tym co dotychczas osiągnięto w tym gatunku. I doprawdy trudno oprzeć się wrażeniu, że tę konfrontację wygrali. Renomę i sukces FSOLa potwierdził także drugi singiel, który był ponad 38-minutowym rozwinięciem tytułowego utworu. Aby nie pomylić go z albumem (ten sam tytuł) często określa się go jako "Lifeforms Paths 1-7", gdyż zawiera on siedem utworów nazywających się kolejno "Lifeforms (path 1)", "Lifeforms (path 2) itd. Ciekawostką jest udział Elizabeth Fraser z Cocteau Twins, która gościnnie opracowała i wykonała wszystkie partie wokalne. "Lifeforms" było wielkim komercyjnym sukcesem, płyta i towarzyszące jej single sprzedawały się świetnie, choć oczywiście nie mogły wynikami dorównać hitom mainstreamu popu czy rocka, jednak jak na dość eksperymentalną muzykę elektroniczną była i pewnie jest nadal niewątpliwym bestsellerem. Rok 1994 był jednak dla zespołu rokiem pracowitym i bardzo owocnym w pomysły i projekty.


INTEGRATED SERVICES DIGITAL NETWORK

Zaczęło się dość zaskakująco od wydania singla do utworu "Expander", który pochodzi z pierwszej płyty. Po prostu wytwórnia Jumpin' & Pumpin' postanowiła wykorzystać popularność jaką zdobył sobie FSOL i wydała stary i zakurzony już materiał w postaci trzech mixów i jednego utworu wziętego żywcem z "Accelerator". Jednak w obozie FSOLa działy się inne rzeczy. Obaj muzycy pracowali nad zupełnie nowym materiałem, było to coś absolutnie odmiennego od "Lifeforms" i wszystkich wcześniejszych dokonań duetu. Materiał ten miał być pierwotnie przeznaczony tylko do występów live. Jako że nie interesowały ich standardowe koncerty na żywo wymyślili sobie, że połączą dziesiątki stacji radiowych w jedną sieć i ze swojego studia będą transmitować muzykę na pół-żywo, która będzie mogła być słyszana na całym świecie w tym samym czasie. Postanowiono wykorzystać w tym celu technologię ISDN, która (w wielkim skrócie) oferuje cyfrowe łącze telefoniczne umożliwiające transmisję wysokiej jakości dźwięków i obrazów - ogólnie danych cyfrowych. Niestety ten pomysł nie mógł być zrealizowany z powodów technicznych i politycznych - wiele stacji radiowych nie miało wtedy łącz ISDN, a ponadto większość z nich sprzeciwiała się łączeniu w sieć z innymi. Natomiast nic nie stało na przeszkodzie, aby transmitować sygnał do wybranej stacji w określonym czasie. Już w 1993 radio Kiss FM emitowało audycję, którą prowadzili Yage i Cyberface (postacie tyleż tajemnicze co prawdopodobnie fikcyjne, za którymi ponoć kryli się nasi bohaterowie), w której prezentowano oprócz FSOLa także utwory innych artystów, lecz nie były to transmisje na żywo, tak jak wymarzyli to sobie Dougans i Cobain. Zaczęło się na przełomie 1993 i 1994 roku kiedy w państwowej stacji National Radio 1 wyemitowano dwie testowe transmisje ze studia Earthbeat.


FSOL-art '95 ("ISDN")



Pierwszą oficjalną emisją ISDN była sesja live z Robertem Frippem (gitara) 14 maja 1994 w BBC Radio One pod tytułem "The Essential Mix". Potem nie sposób było zliczyć i zlokalizować wszystkich transmisji, na pewno wiadomo, że transmitowali w ramach audycji Johna Peela, w holenderskiej stacji Vpro oraz za ocean do nowojorskiej stacji The Kitchen. Nadawany materiał był na tyle wartościowy i interesujący, że zdecydowano się go w jakiejś formie wydać publicznie. Pierwotnie nie miał być to projekt sygnowany nazwą Future Sound Of London. Tutaj trzeba na chwilę powrócić do płyty "Lifeforms", otóż na wewnętrznej stronie tylnej wkładki zamieszczono mini-dyskografię FSOLa wraz z reprodukcjami okładek. Wszystko byłoby pięknie i ładnie gdyby nie ostatnia pozycja w tej mini liście czyli Amorphous Androgynous "Environments", której okładka była cała czarna (lub też oznaczało to brak konkretnego projektu okładki). Wokół tego narosło mnóstwo kontrowersji i wielu fanów przekonanych o istnieniu tej płyty bezskutecznie poszukiwało jej po sklepach. Tak więc pierwotnym pomysłem było wydanie tego materiału pod aliasem Amorphous Androgynous jako wcześniej zapowiedzianą płytę "Environments". Pomysł był jednak chwilowy i prawie natychmiast go zarzucono, jednak Virgin na swojej kompilacji "A Brief History Of Ambient vol.3: The Music of Changes" zamieścił utwór "A Study of Six Guitars" podpisany jako Amorphous Androgynous, przy którym widniała następująca notka "taken from the forthcoming album Environments". Jesienią 1994 roku w sklepach ukazał się dwunastocalowy, biały winyl z dziwnymi japońskimi napisami na okładce zatytułowany "Far-out Son Of Lung" (czyli w skrócie FSOL - dokładnie nie wiadomo czy był to tytuł czy nazwa projektu). Cały nakład wynosił 500 egzemplarzy i rozszedł się w mgnieniu oka. Zawierał on następujące utwory: "Ramblings of a Madman", "Zeebox", "Are They Fightin Us", "Smokin Japanese Babe" oraz "Smokin 94". Następnym dziwnym i limitowanym (prawdopodobnie również 500 kopii) wydawnictwem był podwójny winylowy album promocyjny, zawierający przedsmak utworów z nadchodzącej płyty. Zawierał on cztery utwory po jednym na każdą stronę płyty "Slider", "Snake Hips", "You're Creeping Me Out" oraz "Herd Killing" (który jak wiadomo ostatecznie nie został umieszczony na tej płycie). Wraz z końcem 1994 roku w Wielkiej Brytanii pojawił się album "ISDN" o czarnej okładce, limitowany do 10 tysięcy kopii, na początku 1995 za pośrednictwem amerykańskiego przedstawiciela FSOLa, firmy Astralwerks w Stanach ukazało się drugie 10 tysięcy kopii czarnego "ISDN" (w sumie wytłoczono 20 tysięcy z czego 16 tysięcy było w postaci kompaktu, a 4 tysiące jako winyle). Calutki nakład rozszedł się w ciągu trzech dni od daty wydania co absolutnie nie zaspokoiło popytu na tę płytę zarówno w Europie jak i Stanach. Fani zaczęli bombardować Virgin, Astralwerks i EBV postulatami o reedycję tej płyty. Reedycję zapowiedziano na czerwiec 1995 roku, nielimitowana wersja "ISDN" zawierała dodatkowo 16 stronicową wkładkę oraz nieco zmieniony zestaw utworów (utwory "Are They Fightin' Us", "Hot Knives" i "An End of Sorts" zostały zastąpione przez "Kai", "Amoeba" oraz "Snake Hips"). Jednakże najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest okładka, w przeciwieństwie do edycji limitowanej była ona biała. Zaraz potem wydano także singiel "Far-Out Son of Lung and the Ramblings of a Madman", który zawierał cztery utwory pochodzące z białego "ISDN". Duet Dougans/Cobain zdecydowanie wymknął się wszelakim definicjom muzycznym i nalepkom, które zawsze dostawał i udowodnił, że ich twórczość jest jedyna i niepowtarzalna. Wraz z tą płytą powstał nowy gatunek w muzyce, gatunek, którego eksploracja zarezerwowana jest tylko dla dwóch niepozornych Szkotów z Dollis Hill w północnym Londynie.


MROCZNA ILUSTRACJA MIEJSKIEGO ROZKŁADU

Po wydaniu reedycji "ISDN" i singla znowu na kilka miesięcy ucichło w mediach o FSOLu. Jednak w studio Earthbeat praca nigdy nie zamiera. Podczas gdy introwertyczny Brian Dougans w studiu rozpracowywał sprzęt i technologie opracowując nowe dźwięki i brzmienia, Gary Cobain kompletował materiał ideologiczny i konceptualny doświadczając życia miejskiego, obserwując i rejestrując na taśmie magnetofonowej i kliszy fotograficznej urywki i momenty z życia wielkomiejskiego Londynu. Pewna dwoistość w muzyce duetu wynikająca z różnych osobowości obydwu muzyków zarysowywała się w ich nowym projekcie wyraźniej niż kiedykolwiek przedtem. Energia i puls miasta, które ich otaczało nie stanowiły już takiego źródła inspiracji jak dawniej.


FSOL-art '96 ("Dead Cities")



Przeciwnie, wchodząc w swoje lata trzydzieste, Dougans i Cobain wydawali się bardziej zainteresowani procesem przemijania i rozkładu niż życia i energii. Swoją uwagę kierowali bardziej ku ruinom niż fundamentom. W pierwszej połowie 1996 roku w sklepach ukazała się na chwilę bardzo limitowana winylowa 12-calowa płyta opatrzona nazwą Semtex, jej tytuł brzmiał "We Have Explosive". Bez szerszego odzewu. W drugiej połowie tego roku nastąpił wysyp, w stacjach telewizyjnych pojawił się teledysk promujący utwór "My Kingdom" (najlepszy teledysk FSOLa od czasu "Cascade"), natomiast w sklepach zaczęto sprzedawać singiel "My Kingdom" (powalająca 30 minutowa suita składająca się z pięciu uzupełniających się części) oraz pełnometrażową płytę pod tytułem "Dead Cities" zawierającą trzynaście tracków, których tytuły do dzisiaj pozostają owiane mgiełką niepewności, a to ze względu na dość niejednoznaczny spis utworów znajdujący się na tylnej stronie okładki (wersja limitowana "Dead Cities" jest sprzedawana z 196 stronicową książką zawierającą dziwną historię oraz pełną niepublikowanych grafik i kolaży). Na płycie oprócz całkiem nowych numerów znalazły się także wcześniej już wydane "Herd Killing" i "We Have Explosive". I to właśnie ten ostatni utwór wywołał największe zamieszanie, dyskusje a nawet kontrowersje. Utwór pierwotnie podpisywany inną nazwą (Semtex) znalazł się na płycie Future Sound Of London, nie pierwszy to i nie ostatni zapewne taki przypadek (vide: "A Study Of Six Guitars"). Tak jak pozostałe 12 utworów absolutnie nie nadawało się na cele "klubowe", tak ten jeden był dobrym materiałem na hit. Sam w sobie nie jest on taki zły, lecz moment jego pojawienia się w mediach, głównie za pośrednictwem teledysku (autor Run Wrake, znany z kilku teledysków dla Howie'go B) zbiegł się w czasie z wywołującym mieszane uczucia zjawiskiem tzw. "elektronicznej rewolucji". Wtedy na fali znajdowały się zespoły pokroju Prodigy, Chemical Brothers czy Underworld. Rynek wchłonął "We Have Explosive" jako kolejny produkt ówczesnej erupcji techno i postawił FSOLa w jednym rzędzie z w/w zespołami. Virgin zdecydowanie zareagował na możliwość dodatkowego zarobku i planowane na rok 1997 wydawnictwo singlowe postanowił rozbić na dwie części, jedną bardziej "klubową" zawierającą radio edit i zbiór remiksów (bardzo dobrych zresztą) oraz standardowy singiel FSOLa czyli pięcioczęściowy integralny utwór trwający ponad 29 minut, który mógł odstraszyć potencjalnych klientów swoim mało komercyjnym charakterem. Jedynie amerykański Astralwerks zdecydował się na wydanie całości na jednej płycie. Część co bardziej ortodoksyjnych fanów zaczęła postrzegać nową płytę formacji przez pryzmat tego właśnie utworu i jego "klubowy" sukces posądzając (niesłusznie) zespół o zbytnią "technicyzację" muzyki. Tak naprawdę materiał z tej płyty postrzegany jako integralna całość jest zdecydowanie inny, lecz uprzedzenia wzięły górę. "Dead Cities" oferuje muzykę będącą kolażem nastrojów od agresywności i pewnej zadziorności do smutku i melancholii. To studium rozkładu chylącego się ku upadkowi świata, którego synonimem są tytułowe martwe miasta. Rozterki jednostki wobec rozpędzonego w pogoni za materialnymi dobrami świata: poszukiwanie oparcia i chwilowej otuchy ("Make me believe I'm not going to die" - Dead Cities), izolacjonizm ("Everyone in the world is doing something without me" - utwór o tym samym tytule), negacja świata zewnętrznego ("It's tough out there, it's a goddamn jungle" - We Have Explosive part 1), samodestrukcja ("I had killed a man, a man who looked like me" - Dead Cities). Śmierć przewija się przez całą płytę - stado idące na ubój, martwe miasta, pierwsza śmierć w rodzinie, nawet pojawiający się od czasów "Lifeforms" Vit, tonie. Płyta dołująca, ale jednocześnie zmuszająca myślenia i refleksji, pełna uczuć, których nigdy nie wyczuje ktoś wietrzący w niej jedynie techno-sensację. "Dead Cities" jest brzmieniową kontynuacją rewolucji rozpoczętej na "ISDN", lecz koncepcyjnie wychodzi znacznie dalej i przerasta swojego poprzednika, mimo to ciągle jest to najbardziej niedoceniana płyta FSOLa. Na fali "Dead Cities" została skompletowana płyta koncertowa pod tytułem "ISDN Show", która zawiera głównie przemiksowane wersje znanych utworów oraz kilka nieznanych nagrań. Była ona rozprowadzana głównie wśród stacji radiowych, w Polsce bodajże tylko RMF zaprezentował ją którejś sobotniej nocy.


ORGANIZACJA EBV I NAUKI ELEKTRONICZNEGO UMYSŁU

Electronic Brain Violence dotychczas była swego rodzaju przyczółkiem FSOLa w korporacyjnej dżungli Virgin. Jednak Dougans i Cobain postanowili wykorzystać pozycję, renomę i przede wszystkim pieniądze, których się dorobili przez te wszystkie lata do promocji młodych talentów. Gary Cobain przypomniał sobie czasy kiedy zaciągał kredyty żeby zrealizować swoje marzenia o tworzeniu muzyki. Od tego momentu EBV zaczęło swoją działalność jako wytwórnia płytowa wydająca płyty innych niż FSOL artystów. Jednak niełatwo jest podpisać kontrakt z EBV, Gary to człowiek, który zajmuje się przesiewem nadsyłanych materiałów, a jest to wymagający juror. Jak sam przyznaje nie ma uprzedzeń do ludzi i podpisałby kontrakt nawet z Barbrą Streisand, gdyby tylko zaprezentowała dobry utwór. Stylistyka również nie jest określona, a Cobain umie docenić np. dobry ambient. Jeśli jednak komuś udałoby się podpisać kontrakt z EBV to jest w komfortowej sytuacji dostaje sporą sumę pieniędzy na wyposażenie własnego studia, a co za tym idzie na uniezależnienie się od innych. O to głównie chodzi, o uniezależnienie się co daje swobodę, swobodę tworzenia. Żadnych warunków, żadnych terminów, jeśli coś powstanie wtedy należy to wysłać do EBV. Jeśli będzie to coś co się nie spodoba, a ktoś inny będzie chciał to wydać to ok. Jedyny warunek to dostarczanie organizacji wszystkich powstałych prac. Jedynie kilku artystom udało się podpisać kontrakty, zgodnie z tym co twierdził Gary, to głównie instrumentaliści grający na żywych instrumentach, którzy również eksperymentują z midi, a nie jak można by się spodziewać rzeczy czysto elektroniczne czy ambientowe. Pierwszym wydawnictwem z EBV był dwunastocalowy winyl formacji Oil pod tytułem "Slight of Hand", pod nazwą Oil ukrywa się Leon Mar, który już pojawił się na "Dead Cities" oraz zrobił dwa fantastyczne remiksy na singlu "We Have Explosive". Do pełni spektrum medialnej obecności brakowało zespołowi jedynie dłuższej formy filmowej ilustrującej wizualnie ich muzykę. W roku 1997 przygotowali oni dla MTV 35-minutowy film złożony z przerobionych urywków ich dotychczasowych teledysków oraz całkiem nowych lub też nieznanych wcześniej obrazów. Film "Teachings From The Electronic Brain" został wyemitowany w całości tylko raz w lipcu 1997 roku. Muzyka, która w nim wybrzmiewa to głównie przerobione i całkiem nowe wersje utworów z "Dead Cities", ale nie tylko.


Earthbeat Studio w Londynie


SHEUNEEN TA razem z VIT'em


Jest tam również "Mountain Goat" Amorphous Androgynous oraz absolutna rewelacja, dwa krótkie urywki dźwięków podpisane jako Amorphous Androgynous "Environments 1" oraz "Environments 2". Ponadto utwór składający się z sampli Dead Can Dance, "Slider" z "ISDN" i w ramach promocji wytwórni EBV tytułowy utwór z płytki Oil "Slight of Hand". W filmie spotkać możemy postacie kluczowe dla FSOLa: Sheuneen Ta czyli dziwną orientalną dziewczynkę z nienaturalnie długimi palcami (pierwszy raz pojawiła się na okładce "Lifeforms") oraz Vit'a - tajemniczego azjatę (poświęcono mu dwa utwory na "Lifeforms" oraz "Dead Cities" i pojawiał się wielokrotnie na wkładkach i teledyskach FSOLa).


METAMORFOZA

Ten entuzjastyczny, pełen pomysłów i planów na przyszłość okres nie trwał jednak zbyt długo. Wszystko zaczęło się od poważnych problemów zdrowotnych, prześladujących Cobaina. Czuł się coraz gorzej, uskarżał się na problemy z przewodem pokarmowym, sercem, alergie, przypadłości dermatologiczne.


FSOL 2001


Odwiedzał lekarzy, ale żaden nie potrafił postawić właściwej diagnozy. W szpitalu zrobiono mu 24 godzinne EKG i odesłano do domu z ostrzeżeniem o grożącym zawale. Wydawało się jakby jego organizm w pewnym momencie przestał właściwie funkcjonować. Medycyna nie była w stanie zaoferować mu nic prócz kolejnych chemikaliów, które wcale nie pomagały w odzyskaniu zdrowia. Zainteresował homeopatią, medycyną naturalną, zmienił dietę i zaczął podróżować. Najdłużej zabawił w Indiach, gdzie uczył się jogi i medytacji, a także zgłębiał wiedzę wedyjską. Te doświadczenia zmieniły jego życie, bo przy okazji poszukiwań tego co mu dolega dotarł, jak twierdzi, do sedna swojej osobowości i odkrył, że wszystko to co wydawało się integralną częścią jego samego było zaadoptowanym, obcym nawykiem. Przyczyna jego fizycznego stanu okazała się być banalna i przerażająca zarazem - metalowe plomby dentystyczne z domieszką toksycznej rtęci, która zaczęła uwalniać się i zatruwać organizm - takie same pozwalają sobie instalować setki tysięcy ludzi przekonywanych przez lekarzy, że to dla ich zdrowia. Cobain usunął je wszystkie podczas jednej ze swoich podróży do Ameryki Środkowej.

Tymczasem w Londynie Brian Dougans był coraz bardziej zaniepokojony wielomiesięczną nieobecnością Cobaina, który nie dawał znaku życia. W końcu udało mu się zlokalizować go dzięki wyciągom z operacji jego kartą

kredytową. Później pocztą zaczęły przychodzić przesyłki od Gary'ego. Taśmy, na których śpiewał i grał na gitarze. Forma tych nagrań nakreślała zmiany, które miały nadejść. Cobain pragnął powrotu do natury, chciał nagrywać muzykę z prawdziwymi instrumentami, znów używać mikrofonów zamiast ukrywać się z ścianą beatów i elektroniki. Już nie wystarczało mu używanie sampli głosowych jako nośników przekazu koncepcyjnego, chciał używać wokali, pisać teksty. Opracował wizję progrockowego, psychodelicznego, kosmicznego amalgamatu z instrumentami, wokalami i elektroniką będącego wyważonym połączeniem technologii, serca i umysłu. Zanim ich muzyka pogrąży się w mroku, stanie się zbyt zachodnia, zbyt męska, zbyt intelektualna - chciał w muzyce znów odnaleźć serce. Dougans w Londynie rozpoczął ciężką pracę nad stworzeniem zupełnie nowej technologicznej strategii, która umożliwi rejestrację tej wielkiej, panoramicznej wizji muzyki londyńskiego duetu. Kiedy Cobain wrócił do kraju zaczęli się spotykać na całodniowych wycieczkach rowerowych poza miasto. Używając walkmanów z mini kolumienkami prezentowali sobie swoje muzyczne pomysły, dyskutowali o muzyce. Wreszcie gdzieś na tym łonie natury znowu powoli ogarniała ich gorączka twórcza jak za starych dobrych czasów. Zdecydowali, że następny album nagrają pod nieco zapomnianym i mniej wyświechtanym szyldem Amorphous Androgynous.


THE GALAXIAL PHARMACEUTICAL

Virgin zachęcony informacjami o wznowionych pracach nad albumem zapłacił zespołowi pół miliona funtów za prawa do jego wydania. Uzyskane pieniądze zainwestowali w studio, lecz tym razem już nie Earthbeat. To zamknięty rozdział, w innym miejscu Londynu urządzili sobie nowe studio nagraniowe - The Galaxial Pharmaceutical. W latach 1998-2000 niewiele słychać o FSOLu, podwoje nowego studia zostały szczelnie zamknięte i nikt nie miał pojęcia co się tam dzieje i jak przebiegają prace nad nowym albumem. Dopiero w 2001 roku wieści z obozu FSOLa zaczęły napływać szerszym strumieniem. Gary Cobain wystąpił kilkukrotnie jako DJ grając przedziwne psychodeliczne sety, zaprezentowano multimedialny projekt Mello Hippo Disco Show, wreszcie nowe dźwięki w formie płyty - reinterpretacje pierwszego przeboju grupy "Papua New Guinea". Wydane dla ich starej wytwórni Jumpin' & Pumpin' translacje przybrały znaną wszystkim formę wydłużonego singla zawierającego jednak przedsmak nowego brzmienia zespołu, mniej elektronicznego, pełnego żywych instrumentów i nowych skal. Panowie Cobain i Dougans chcieli wziąć coś z czego są naprawdę znani i pokazać jak widzą to w obecnym stanie ich świadomości muzycznej.



FSOL 2001 (z lewej Gary Cobain)

"Papua New Guinea Translations" nie ma nic wspólnego z elektronicznym pełnym mroku brzmieniem dawnego FSOLa. Virgin otrzymawszy pierwsze wersje premierowej płyty Amorphous Androgynous odrzucił ten materiał. Próba poinstruowania artystów jaką muzykę powinni nagrać, aby się sprzedała mogła skończyć się tylko w jeden sposób. Wytwórnia mimo wypłaconej ogromnej zaliczki zrezygnowała z wydania tej płyty, a Gary Cobain i Brian Dougans bez żalu opuścili szeregi przeżywającego kryzys Virgina. Na wiadomość, że Future Sound Of London są do wzięcia, ustawiła się kolejka firm wydawniczych gotowych podpisać kontrakt. Nikt nie był jednak zainteresowany nowatorskim brzmieniem nowego krążka, wszyscy chcieli albumu podobnego do "Dead Cities". Wobec takiego podejścia, firmy zostały odesłane z kwitkiem. Powołano więc własną wytwórnię pod nazwą Artful Records, a kontakt przemysłem muzycznym ograniczono do znalezienia dystrybutora (został nim Universal). Powstający od kilku lat album Amorphous Androgynous otrzymał tytuł "The Isness" i stał się dokumentem ponownego odrodzenia zespołu, a dokładniej Gary'ego Cobaina, który nie kryje swej wiodącej roli w planowaniu i realizowaniu nowej produkcji.


I CO DALEJ?



Amorphous Androgynous
"The Isness"



Trudno powiedzieć. Oprócz dwóch singli z "The Isness" muzycy planują także kolejne wydawnictwa wśród których ma znaleźć się nowy album Future Sound Of London. Jak będzie brzmiał i jak będzie się miał do stylistyki "The Isness"? Nie wiadomo. Kiedyś panowie Dougans i Cobain również wydali płytę Amorphous Androgynous, która przecierała szlak przed zupełnie nową erą w twórczości FSOLa. Być może tak będzie i tym razem...

Powyższy artykuł powstał między innymi na podstawie nieoficjalnych materiałów odnalezionych w sieci i jako taki nie jest w stu procentach autoryzowaną wersją tego co wydarzyło się naprawdę.


Wybrana dyskografia

Albumy i single:

1988 - Humanoid "Stakker Humanoid"
1988 - Humanoid "Global"
1991 - VA "Pulse"
1991 - FSOL "Papua New Guinea"
1992 - FSOL "Accelerator"
1992 - VA "Earthbeat"
1993 - Amorphous Androgynous "Tales Of Ephidrina"
1993 - FSOL "Cascade"
1994 - FSOL "Lifeforms"
1994 - FSOL featuring Elizabeth Fraser "Lifeforms" (paths 1-7)
1994 - Far-out Son Of Lung
1994 - FSOL "ISDN" (czarny)
1995 - FSOL "ISDN" (biały)
1996 - FSOL "Dead Cities"
1996 - FSOL "My Kingdom"
1997 - FSOL "We Have Explosive"
1997 - FSOL "ISDN Show"
2001 - FSOL "Papua New Guinea Translations"
2002 - Amorphous Androgynous "The Isness"
2002 - Amorphous Androgynous "Mello Hippo Disco Show"
2003 - Amorphous Androgynous "Divinity"

Ważniejsze kompilacje:

1994 - "A Brief History of Ambient vol.3: The Music of Changes"
Amorphous Androgynous "A Study of Six Guitars"
FSOL "Cascade pts. 2 and 3"

1994 - "Excursions In Ambience: The Third Dimension"
FSOL "Deep Into Your Subconscious I Slide"

1994 - "Signed Sealed Delivered 2"
FSOL "Bring Me Home"
Amorphous Androgynous "Subliminal Aura"

1996 - "Excursions In Ambience: The Fourth Frontier"
Far-out Son Of Lung "Cow"

Teledyski (nie licząc filmu):

Humanoid "Stakker Humanoid"
FSOL - "Papua New Guinea"
Metropolis - "Metropolis"
FSOL - "Cascade"
FSOL - "Lifeforms"
FSOL - "The Far Out Son Of Lung And The Ramblings Of A Madman"
FSOL - "Smokin Japanese Babe"
FSOL - "Snake Hips (Part One)"
FSOL - "Snake Hips (Part Two)"
FSOL - "My Kingdom"
FSOL - "We Have Explosive"
FSOL - "We Have Explosive (Mantronik Plastic Formula #1)"




Leszek Żabiński
lzabinski(at)zanet.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 2


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Paradise Lost 'Symbol of Life'
  Paradise Lost 'Symbol of Life'

"...Może warto byłoby odetchnąć trochę dłużej przed wydaniem następnej płyty i zastanowić się na spokojnie co dalej z muzyką Paradise Lost. Jakiś odważny krok w jedną lub drugą stronę wyszedłby tylko na lepsze...."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Stephen King "Mroczna W...
  Stanley Kubrick
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Nightwish "Once"
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Nightwish "Once"
  Ukulturalnianie przez f...
  Katatonia - Night Is Th...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff