Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron






Dobra książka, słaby film

Często oglądając film będący adaptacja książki zadaje sobie pytanie, jak to jest, że filmowcy ze świetnej książki potrafią zrobić żałosną zbieraninę efektów specjalnych, górnolotnych, banalnych i pustych fraz, a z błyskotliwie opisanej akcji zostawiają jedynie marną i wielokrotnie przemieloną papkę.

Tak, filmowcy z niezmiennym od lat wdziękiem i uporem robią to nieustannie od lat. Oczywiście można by wszystko zrzucić na Hollywood tworzone tam masowo filmy, których głównym celem jest ustanowienie kolejnego rekordu box-office'u. Cytując Romana Polańskiego "Kino amerykańskie jest komercyjne ze swojej istoty. Odwołuje się ono do podstawowych instynktów człowieka, Dlatego jest niezniszczalne i wszystkożerne. Hollywood sztancuje filmy niczym ołowiane żołnierzyki , zalewa świat sztampowymi artykułami powszechnego użytku: "rękodzielnictwo" jest tam rzadkością, głos artysty z trudem przebija się przez zasłony kultury masowej". Tak, to bardzo miło ze strony amerykanów, że zawsze można na nich zrzucić winę za całe zło świata nawet w kinematografii. Nie, to jednak chyba zbyt duże uproszczenie całej sprawy. To że kino amerykańskie jest komercyjne widzą chyba wszyscy, ale nie powinien to być, moim zdaniem zarzut, ludzie dostają w końcu to na co mają ochotę. Oglądanie sprawnie zrealizowanych, naszpikowanych efektami specjalnymi, filmów, gdzie akcja mknie nieprzerwanie do przodu sprawia im wyraźnie przyjemność. A, że są to filmy wyprane z wszelkiej oryginalności, głębi i jakichkolwiek głębszych myśli, to nic, przecież nie po to są by intelektualnie poruszać widza. Mają przecież służyć relaksowi i beztroskiej rozrywce. I dobrze. Nie jest za to dobre że zapomina się przy tym o ludziach, którzy idą do kina po coś więcej.

Nie o kondycji amerykańskiego ani światowego kina mam jednak zamiar pisać, lecz o trudnościach jakie mają reżyserowie na całym świecie biorąc do ręki książkę z ambitnym zamiarem przełożenie jej na język filmowy.

Tak się bowiem w życiu składa, że czasem nie da się nakręcić X części, prequela, sequela... i czego tam jeszcze, żeby maksymalnie wykorzystać sukces kasowy części pierwszej, nie, czasem trzeba sięgnąć po coś innego. I tu rozpoczyna się dramat. W polu widzenia producentów (bo nie oszukujmy się, oni grają pierwsze skrzypce w hollywoodzkiej "fabryce snów" i to ich nazwiska są umieszczane zazwyczaj na pierwszym miejscu, przed reżyserem, aktorami, scenarzystą..:) znajduje się nagle książka. Eureka, trzeba tylko przerobić to, tamto, dodać parę wybuchów, jakieś cyfrowe efekty specjalne, zaangażować kilka gwiazd filmowych, przeprowadzić błyskotliwą głośną kampanie reklamową i mamy hit. Niestety to co z tego zwykle wychodzi muszą potem oglądać ludzie, a to już wystawia ich (szczególnie tych znających utwór stanowiący bazę dla scenariusza) na wielką próbę. Bo efektem pracy jest najczęściej, nie dająca się oglądać papka, w której z dobrej często powieści został jedynie kadłub i fasada. To jedno ekstremum, jak zwykle jest jeszcze druga strona, filmy adaptowane, które prawie się udały a nawet takie, które bardzo się udały.

Jakiś czas temu obejrzałem sobie w kinie film, zacnego przecież reżysera Romana Polańskiego pt. "Dziewiąte wrota". Film powstał na podstawie powieści hiszpańskiego pisarza Arturo Pereza - Reverte pt. "Klub Dumas". Nie powiem, film zrealizowany perfekcyjnie, wciągająca, wartko rozwijająca się akcja, niezłe kreacje aktorskie, inteligentna intryga i, niestety, jeden, ale za to poważny mankament, brak sensownego zakończenia, może nie tyle sensownego, ale jakiegokolwiek.

Podsumujmy na początek: świetny, doświadczony reżyser, dobrzy aktorzy, warsztatowo perfekcyjnie zrealizowany film, dobra powieść jako podstawa scenariusza, a jednak coś nie wyszło. Dlaczego? Dobre pytanie, ale odpowiedź na nie znalazłem dopiero czytając powieść Arturo Preza-Reverte. Odpowiedź wydaje się teraz wręcz banalna ale po kolei.

Film Polańskiego, wbrew pozorom ma niewiele wspólnego z powieścią, wielość wątków "Klubu Dumas", która czyni powieść tak interesującą i wciągającą, okazała się zbyt dużą przeszkodą dla twórców scenariusza filmu. Nie chciałbym tu streszczać powieści bo nie ma po temu wystarczająco miejsca i mijałoby się to z celem, dość powiedzieć, że Polański chyba czuł, że zrobiony przez niego film nie oddaje całości wątków powieści, temu właśnie przypisywałbym różne tytuły. Osobiście uważam, że reżyser z całego bogactwa różnych wątków, wybrał, charakterystyczny dla siebie, satanistyczny i zmieszał go powierzchownie z kilkoma innymi pojawiającymi się w powieści. Niestety nie wyszło to filmowi na dobre zwłaszcza gdy porównuje się go z tekstem. Konsekwencją decyzji podjętej przez scenarzystę, bądź reżysera jest właśnie wspomniany na początku, brak zakończenia i sporo niekonsekwencji w całym filmie.

Jednak przyczyną tej częściowej porażki jest, moim zdaniem, coś innego. W skrócie sprowadzić ją można do następującej tezy, szalenie trudno jest zrobić film, na podstawie książki, która jest swoistym hołdem złożonym... książkom. "Klub Dumas" jest powieścią, przy czytaniu, której konieczną cecha czytelnika jest oczytanie. Cecha ta jest konieczna, by wyłapać nieprawdopodobną wręcz ilość żartobliwych i mniej żartobliwych odwołań do innych książek. Akcja powieści toczy się w środowisku bibliofilów, którzy zrobią niemal wszystko, by zdobyć do swojej kolekcji, kolejne wartościowe "białe kruki".

Reverte w sposób mistrzowski, używa cytatów z innych klasycznych powieści i przemyca w treści, olbrzymią ilość informacji na temat XIX wiecznych powieści przygodowych, a w szczególności Aleksandra Dumas ojca. Okraszając dodatkowo całość wieloma żartobliwymi aluzjami odnośnie tych właśnie powieści. Niestety w filmie nie sposób zawrzeć podobnych treści. Z racji powodu , wręcz banalnego i śmiesznego w swojej prostocie, to przecież film nie książka. W ten właśnie sposób dobry reżyser, sprawił, że z bardzo dobrej książki powstał średni film który jest jedynie cieniem pierwowzoru. Filmowi nie sposób odmówić jednak pewnego uroku. Co to jest? Muzyka, aktorzy, reżyseria, może scenografia nie wiem, a ocenę pozostawiam widzom, jedno wiem na pewno, nie jest to scenariusz.

Teraz dla odmiany, przykład udanej, choć dziwnej i kontrowersyjnej adaptacji. "Tytus Andronicus" na podstawie dramatu Szekspira o tym samym tytule. Ten film jest z kolei przykładem tego, że z bardzo słabego tekstu, zrobić można świetny i nie głupi film. Reżyserem "Tytusa" jest Julie Teymor, angielska reżyser teatralna, która tą właśnie adaptacją zadebiutowała w świecie filmu. Ostatnio to ona właśnie nadała kształt filmowi "Frida" z Salma Hayek w roli tytułowej. Ale wracając do "Tytusa " dramat Szekspira na podstawie, którego nakręcono film nie należy do znanych dzieł tego autora. Niektórzy znawcy literatury angielskiej wyrażali nawet wątpliwości co do tego czy Szekspir jest faktycznie jego autorem. Tak słabym tekstem jest ten dramat. W skrócie opowiada o rzymskim wodzu Tytusie Andronicusie , który mści się na cesarzu i jego małżonce Tamorze (pojmanej wcześniej przez Tytusa królowej Gotów) za śmierć swoich synów i okaleczenie córki. Oczywiście wydarzenia te poprzedziło złożenie przez Tytusa w ofierze bogom za pomyślną kampanie najstarszego syna Tamory, ta zdobywszy względy cesarza zaczyna się mścić... i tak to idzie, mszczą się wszyscy na wszystkich, padają kolejne ofiary aż do finału gdzie ginie większość pojawiających się postaci. Żadnej głębszej myśli, makabra przeplata się z rzezią, bo obie strony mszczą się w bardzo wymyślny sposób (w finale Tytus przyrządza pasztet z synów Tamory, a ona wraz z cesarzem nieświadomie go zjada po czym wszyscy się wzajemnie mordują - pyszne).

I z czegoś takiego powstał film. Jaki film, ktoś powie, mógł postać z tak idiotycznego dramatu? Całkiem niezły, co jest zasługa zarówno reżyser jak i grających w filmie główne role Anthonego Hopkinsa i Jessici Lange. Julie Taymor, wykonała świetną robotę, kładąc duży nacisk na wizualną stronę filmu, który ogląda się niczym sztukę teatralną. Sztuka która oryginalnie osadzona jest w czasach cesarstwa rzymskiego, przeniesiona została w nieokreślone czasy. Cesarz jeździ eleganckim mercedesem z lat trzydziestych, na urządzanych u niego biesiadach (orgiach) przygrywa swing z lat czterdziestych, senatorowi rzymscy chodzą we frakach, a armia barbarzyńców uzbrojona jest w broń palną. Zabiegi te, muzyka i miejscami oniryczna inscenizacja, sprawiają że z nieciekawego tekstu, powstał intrygujący w formie film. Jak się okazuje można i tak.




Marcin Jakubowski

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 1


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Phil Collins Big Band 'A Hot Night in Paris'
  Phil Collins Big Band 'A Hot Night in Paris'

"...Phil Collins to dla mnie rewelacyjny perkusista, dobry śpiewak i średni kompozytor. Szkoda tylko, że ostatnio eksploatuje swoje talenty w odwrotnej kolejności. Wydana ostatnio płyta "Hot Night in Paris" to zbiór piosenek grupy Genesis i Phila solo, zaaranżowany na orkiestrę dętą...."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff