Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Na co komu słowa?

Powiem tak - dla mnie słowa w utworach rockowych mogłyby nie istnieć. Po pierwsze - nie ma co ukrywać, że kiedy porównuje się większość tekstów piosenek z dobrym współczesnym wierszem, ogarnia człowieka żenada. Po drugie - słowa bardzo często pisze się po to jeno, by dobrze pasowały do melodii. I po trzecie - słowa dorabia się do muzyki, bo gdyby ich nie było, prawie nikt by tych utworów nie słuchał.


PO PIERWSZE

    Zakrzykniecie teraz: a po jaką cholerę porównujesz z wierszem, egzemo jedna? A bo i od tekstu piosenki, i od wiersza oczekuję właściwie tego samego - mają po prostu mówić o rzeczywistości w oryginalny, językowo odkrywczy sposób.
    Esteta się, kurwa, znalazł, nie?
    Nie, bo posłuchajcie takich oto fraz: "wszyscy święci balują w niebie, złoty sypie się kurz" albo: "orła cień do góry wzbił się niczym wiatr". W tych linijkach nie ma nic niepowtarzalnego, oryginalnego, świeżego. To po prostu sztampa. Przeciętny sześciolatek mógłby trzaskać tego typu konstrukcje od ręki i od metra. Wolę wiersz, bo nie zadowalają mnie namiastki cytowane powyżej, i na czytanie ich zwyczajnie szkoda mi czasu, tym bardziej, ze jest tyle ciekawszych lektur.
    Większość jednak upiera się, że porządny tekst rockowy wcale nie musi być równie dobry jak wiersz, podobnie jak dobry wiersz nie musi wcale nadawać się na tekst piosenki. No niby tak. Ale zależy, co rozumiemy przez dobry tekst piosenki. Jeśli dobry to taki, który mówi prostacko o prostych rzeczach, rymuje się i epatuje taniochą wyobraźni autora, to ja wysiadam. Przykłady z akapitu wyżej to dla mnie grafomania i tyle. Nie usprawiedliwia ich fakt, że powstały z myślą o muzyce, bo kto niby powiedział, że tekst musi się trzymać rękawa muzyki? Czemu, do diaska, tekściarstwo pozbawione muzyki ma być nagie i bezbronne? Dlaczego od razu ma drżeć z jakiejś przyczyny, obnażać jakieś defekty? Hę?
    Po prostu - tekst może być albo dobry, albo zły. A to, czy jest to piosenka czy wiersz, nie ma żadnego znaczenia.


PO DRUGIE

Są tacy naiwni idealiści, którzy wierzą, że słowa powstają w mistycznym transie pod wpływem muzyki, albo że muzykę robi się do słów. Według nich jest to dowód, że, tfu!, "dzieło muzyczne, jakim jest piosenka, stanowi całość i błędem jest rozpatrywanie jednego z jego składników w oderwaniu od drugiego". A mówiąc prosto - jednego bez drugiego wyobrazić sobie nie sposób, tak jak nie sposób wyobrazić sobie Leonida Breżniewa bez brwi, albo bezrzęsej Violetty Villas.
    Ale niestety to nie tak! Muzycy olewają tekst i klecą go na kolanie na ostatnią chwilę. Pisząc zaś, myślą o tym, żeby dobrze brzmiał, a nie cokolwiek znaczył. Jasne! Są wyjątki, nie mówię, że nie. Ale dobrych rockowych tekściarzy można wymienić jednym tchem. I to nawet mając jedno płuco.
    Najczęściej też tekst ma tylko taki związek z muzyka, jaki sami mu nadamy.


PO TRZECIE

Przykro to mówić, ale większość słuchaczy jest tak tępa, że w muzyce bez słów zawsze im "czegoś brak". Z kolei kiedy dostaną już ten swój tekst, nie istnieje dla nich nic poza nim. Wniosek prosty. I bolesny! Ludzie tak naprawdę wcale nie słuchają muzyki, tylko słów. I nie ważne przy tym, czy słowa te są dobre czy nie; bo każdy tekst, choćby nie wiem jak durny, posiada magiczną moc eksterminacji muzyki. I zwabiania kupujących.
    I mamy tego skutki. Dzisiejsze przeboje tłucze się taśmowo i na odpierdol, bo i po co się starać? Gdyby tak wziąć parę współczesnych hitów, wypatroszyć ze słów a linie melodyczne zastąpić wokalizami, cała miernota tych kompozycji by wyszła. Ale czemu nikt tego nie słyszy, nikt nie protestuje? A "bo jest fajny tekst". Zapytajcie fana takiego T.Love, Budki Suflera czy Kazika, za co lubią te kapele. "Za tekst" - powiedzą.
    Zauważcie, że często utwór nazywa się smutnym tylko dlatego, że ma smutny tekst. Weźmy takie "Sacrifice" Eltona Johna, "Imagine" Lennona albo "High Hopes" Flojdów. Muzycznie dwa pierwsze tytuły są raczej pogodne, "Hopes" może mniej, bo więcej w nim zadumy i patosu, ale na pewno nie słychać tam smutku. Teksty za to już jak najbardziej poważne. No i jak można przewidzieć, utwory te w powszechnym mniemaniu uchodzą za smutne, bo każdy ma muzykę w dupie.
    Ile jest utworów instrumentalnych na listach przebojów? Prawda, bywa że i instrumental chwyci ludzi za jajca. Ale rzadko. 'Rock It' Herbiego Hancocka, 'Samba Pa Ti' Santany czy 'Lili Was Here' Dave'a Stewarta to nieliczne wyjątki. Częściej się to zdarza, jeśli utwór wykorzystano w filmie (vide np. 'Axel F.' Harolda Faltermayera czy 'Crocket's Theme" Jana Hammera). Generalnie jednak pieśni bez słów na listach brak. A już tym bardziej dziś.


IDOL

Zauważyliście, że kiedy przeprowadza się wywiad z zespołem, rozmawia się tylko z wokalistą? Nikogo nie obchodzi autor muzyki, z autorem słów też nikt nie ma ochoty gadać, bo niby o czym? Świata interesuje tylko śpiewak. Nieważne, czy śpiewak miał jakikolwiek wpływ na dzieło; w powszechnym mniemaniu to i tak on jest mistrzem, a reszta zespołu to jeno przygrywające mu szarpidruty, których on łaskawie toleruje. No więc pyta się go o plany zespołu, o nowe brzmienie, o kryzys paliwowy w Kambodży, plagę stonki ziemniaczanej w Bukareszcie albo o nową odmianę boczniaka gębowego w Mozambiku, a koledzy z zespołu słuchają w niemym proteście. Ale pewnego dnia nie wytrzymują i zespół się rozpada. Dowody?
    Genesis. Na początku lat 70., kiedy śpiewał tam Gabriel, to właśnie on uchodził za twórcę całego materiału. W wywiadach wielokrotnie powtarzał, że muzyka Genesis to dzieło zespołowe i nikt nie jest ważniejszy od reszty, ale czy ktoś go w ogóle słuchał? Kiedy opuścił grupę, wszyscy byli przekonani, że oto koniec zespołu Petera Gabriela! A co się stało później? Już w tym samym roku Genesis wydali nową płytę, i to chyba najlepszą w swojej karierze. A potem następną. I następną. Z Marillion było dokładnie tak samo.


CYTATA

A dlaczego tak uparcie domagam się od słów piosenek tak samo wysokiej jakości jak od wierszy niech wytłumaczą dwa krótkie przykłady:

PRZYKŁAD 1

Oto do kroplówki słońca podłączona
śnieżnym prześcieradłem owinięta
na kość zmarznięta
Ziemia
pod mrozu narkozą

a jednak
operacja się uda
choć gawrony kraczą złowróżbnie
krążąc nad szkieletami sadów
i gwiazdy zamarzły w kałużach
trzeszcząc pod butami

choć zawiało szpitalnie
wszystkie drogi do nadziei
i śmiercią straszy
pobielały świat

PRZYKŁAD 2

Wieje wiatr
tam gdzie chce
chcesz czy nie
szum jego słyszysz
dotyka Cię
w najczulsze z miejsc
co w duszy gdzieś
ukryte są

Może to dziś
ten sam szum
przywiedzie Cię
do mej przystani
będziemy tak
tak prości
w miłości trwać
niezmiennie

    Pierwszy cytat to wiersz Marcina Barana.
    Drugi pochodzi z najnowszego albumu grupy Quidam - "Pod niebem czas".
    Wnioski każdy wyciągnie sobie zapewne sam.
    Dodam tylko może, że na koncercie, kiedy wokalistka Emilka Derkowska śpiewać będzie, że "dotyka się w najczulsze z miejsc", sugerowałbym jej dotknąć się wymownie w nos , podbródek albo stopę. Gdyby nie była taka ładna i śpiewała np. rock chrześcijański, wszystko byłoby ok. Ale fani neo-progrocka to jednak w większości zdrowi młodzi mężczyźni, którzy słysząc, że dziewczę chce się dotknąć w "najczulsze ze swych miejsc", natychmiast zaczynają lubieżnie asocjować. I słusznie.
    Nie ukrywam, że głos to dla mnie po prostu kolejny instrument. Jeśli ktoś dobrze śpiewa, to niech za tekst służyły mu i książka telefoniczna, albo rozkład jazdy pociągów, ja się nie obrażę. Ale grafomanii nie toleruję. Nie mogę traktować poważnie kogoś, kto śpiewając na ckliwą nutę: "Kiedy się stanę/plamą na ścianie/nie myśl o mnie źle" oczekuje, że słuchacz się przejmie. Nie przejmie się. Może ewentualnie puścić purta ze śmiechu. Wbrew intencjom autorki bowiem, owa plama, którą stanie się podmiot liryczny, kojarzy się jeno z rozkwaszoną na ścianie muchą, a prośba o to, by nie myśleć o niej źle, wywołuje niesmak.
    Jednym słowem - tekstom śmierć! Albo inaczej - jak masz korzeń słaby, nie bierz się do baby.




Piotr "JazzCat" Pacyna
jazzcat(at)interia.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 3


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
U.K. 'Danger Money'
  U.K. 'Danger Money'

"...Mało kto interesował się wówczas bardziej złożoną muzyką. Potrzeba było jeszcze kilku lat by zachwiana równowaga została przywrócona, chociaż już wtedy, w 1979, do głosu dochodziło zmęczenie ówczesną modą (w tym samym roku Joy Division nagrało wspaniały "Unknown Pleasures"). U.K. rozpadło się, wykonczończone dużą liczbą koncertów (chociaż obojętność publiczności również mogła tu zaważyć) i każdy poszedł swoją drogą...."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff