Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron






Duncan Patterson - wywiad

Duncan Patterson - kompozytor i twórca, pojawił się na muzycznym firmamencie na początku lat 90-tych wraz z nieznaną szerokiej publiczności grupą Anathema i wspólnie z gitarzystą Danielem Cavanagh uczynił z niej jedną z najważniejszych grup grających ambitną muzykę rockową. Anathema Pattersona to niebanalna muzyka inspirowana twórczością Pink Floyd, szczególnie z okresu dominacji Rogera Watersa, oraz bardzo osobiste i bezpośrednie teksty. Patterson odszedł z zespołu po wydaniu najlepszego, zdaniem większości fanów, albumu grupy, "Alternative 4". Zaraz potem wraz z Michaelem Mossem zakłada duet Antimatter, który w 2001 roku wydaje swój debiutancki krążek "Saviour" utrzymany w zaskakującej elektronicznej estetyce. Wszystko to co najlepsze i najcenniejsze w twórczości Duncana Pattersona powraca w Antimatter ze zdwojoną siłą. W 2003 roku Moss i Patterson wydali fenomenalny album "Lights Out" bardzo dobrze przyjęty zarówno w Europie jak i Stanach Zjednoczonych, który wsparli serią koncertów akustycznych. Zainteresowanych Antimatter odsyłamy na oficjalną stronę zespołu www.antimatter.tk, gdzie oprócz mnóstwa informacji, zdjęć i darmowych plików mp3, można bezpośrednio zakupić wszystkie ich wydawnictwa. Popierajcie niezależnych artystów!

W wywiadzie dla Taboo Duncan oprócz spraw związanych z bieżącą działalnością w Antimatter poruszył w kilku znamiennych zdaniach swoje doświadczenia z okresu bytności w Anathemie. Zapraszamy do lektury!

- Masz za sobą doświadczenia z grania w zespole, sukcesy płytowe, trasy koncertowe itp. Czy po wszystkich tych latach jako artysta masz potrzebę udowodnienia czegoś?

To zależy co masz na myśli mówiąc o sukcesach.

- Artystyczne oczywiście. Może wolałbyś wykształcenie i pracę na etacie zamiast tego?

Nie, ale gdyby to wszystko nie miało miejsca, to właśnie takie życie bym teraz wiódł.

- Jak powstają Twoje piosenki? Zamykasz się i piszesz czy tworzysz coś raz na jakiś czas aż skompletujesz materiał na płytę?

Najczęściej kiedy jestem w kreatywnym nastroju albo gram sobie na gitarze. Jeśli w takiej chwili przyjdzie mi do głowy coś ciekawego, staram się to w jakiś sposób zapisać. To ważne, bo przez lata cała masa melodii i słów zaginęła w mrokach niepamięci tylko dlatego, że ich nie zapisałem. Wówczas jest to kwestia wyczucia, które fragmenty melodii, słów i linii wokalnych pasują do siebie, tak aby powstał spójny utwór. Piosenki powstają na wiele różnych sposobów.


- Ostatnią płytę Antimatter "Lights Out" Ty i Mick Moss napisaliście w równych częściach. Jak przebiega praca nad ostatecznymi aranżacjami utworów? Pracujecie razem w studiu czy każdy dopracowuje swoje kompozycje osobno?

Piszemy osobno, przecież mieszkamy w różnych krajach i dzieli nas spora odległość. Mick zazwyczaj nagrywa wersje demo wszystkich swoich kompozycji. Ja wolę moje aranżacje pozostawić w stanie pozwalającym na pewne improwizacje podczas pracy w studiu, tak aby nie stracić tej magii pierwszego pomysłu.

- Odbieram "Saviour" jako płytę łatwiejszą w odbiorze, podczas gdy "Lights Out" wydaje się zdecydowanie bardziej wymagająca, niełatwa do przyswojenia. Czy taki był Wasz zamysł?

To nie jest tak, że zaplanowaliśmy sobie nagranie czegoś bardziej wymagającego niż "Saviour". Myślę, że "Lights Out" jest po prostu znacznie dojrzalszym albumem, to stało się w sposób naturalny. Gdybyśmy wydali "Saviour" w jakiejś dużej wytwórni to bardzo prawdopodobne, że odnieślibyśmy większy sukces komercyjny, ale świadomie nie wybraliśmy tej drogi.

- Ktoś kiedyś powiedział, że nagrywanie płyty jest jak robienie krzesła. Jak już jest gotowe to przestajesz się nad nim zastanawiać i zaczynasz go używać. Czy w Twoim przypadku jest tak samo?

W zasadzie tak. Raczej nie słucham własnych kompozycji, no chyba że gramy koncerty.

- Ostatnio dosyć często dajecie koncerty akustyczne. Trochę czasu minęło od kiedy jeździłeś w trasy z Anathemą, jakaś trema?

Nie, trema mi nie grozi. Za to wkurza mnie czekanie, często koncerty nie są zbyt dobrze zorganizowane i to mnie stresuje. Mick jeszcze nie czuje się swobodnie na scenie i potrzebuje kilka rundek tequilli przed koncertem. Jak tylko zaczynamy grać wszystko wraca do normy.


- Jako basiście nie brakuje Ci grania z prawdziwym perkusistą?

Póki co gramy tylko akustycznie, bez perkusji w ogóle. Gdyby była taka możliwość to chętnie zagrałbym w pełnym składzie koncertowym, ale teraz nie jest to dla mnie aż tak ważne. Nie zastanawiam się nad tym.

- Po niezbyt dobrych doświadczeniach z wytwórniami, zorganizowałeś się wreszcie sam i założyłeś Strangelight Records. Nie wpadłeś na ten pomysł kiedy zakładaliście Antimatter?

Nie miałem wtedy na to pieniędzy. Przez pewien czas nie dostawałem tantiem za moje płyty z Anathemą.

- Czy to działa, taka taktyka "zrób to sam"? Poleciłbyś to innym chcącym wydawać swoją muzykę?

Wszystko zależy od tego czy dana osoba ma do takich rzeczy predyspozycje, wtedy tak, to dobry sposób na prowadzenie swoich spraw. Wiele osób się jednak do tego nie nadaje.

- Zakładając, że Strangelight będzie się rozwijało i zarabiało na siebie, myślisz o wydawaniu jakichś artystów z zewnątrz?

Chciałbym raczej wydawać projekty, w które sam będę zaangażowany. Myślę, że będzie to głównie muzyka akustyczna lub nieco bardziej eksperymentalna.

- Grasz wiele lat w zespole rockowym i nagle, bach, nagrywasz płytę mocno opartą na brzmieniach elektronicznych. Nie wierzę, że dzieje się to tak samo z siebie. Musiałeś interesować się tego typu muzyką już wcześniej. Czy możesz ujawinić swoje wpływy i źródła inspiracji muzyką elektroniczną?

Wcale nie uważam, że Antimatter jest mocno oparty na brzmieniach elektronicznych. Są tam pewne elementy tego rodzaju muzyki, ale tak naprawdę jest to mikstura różnych gatunków. Przez lata tworzyłem bardzo różnorodną muzykę, już w 1991 roku używałem sekwencerów na Atari ST, a samplery i środowisko MIDI to też dla mnie nie pierwszyzna. Z drugiej strony nagrywanie klasycznego rocka nigdy nie było moim celem. Nawet będąc w Anathemie podczas nagrywania naszych dwóch ostatnich płyt, chciałem nieco bardziej poeksperymentować, ale wtedy pracowaliśmy z producentami, a reszta grupy w ogóle nie rozumiała o co mi chodzi.

- Myślałeś kiedyś o stricte solowym projekcie elektronicznym bez wokali?

Jest już taki projekt, nazywa się Deathcap. Jest elektroniczny, ale mam zamiar użyć tam wokali w pewnym stopniu. Muzycznie, ukułem sobie takie określenie, jest to post-acid horror.

- Ciekawe, to określenie przywołuje mi trochę na myśl GGFH. Czy będzie można tego kiedyś posłuchać?

Na pewno. Będzie to jednak coś zupełnie innego od GGFH.

- Zdarza Ci się także pracować jako DJ. Jakiego rodzaju muzykę grywasz?

To zależy od imprezy i rodzaju klubu. Mam bardzo duży wybór muzyki. Jeśli jest to klub rockowo-metalowy, to zanudzany prośbami o Opeth czy In Flames puszczam coś z tradycyjnej muzyki irlandzkiej. Poszerzajcie swoje horyzonty na miłość boską! Z kolei, jeśli zaczyna się robić interesująco to grywam jakąś mroczną elektronikę, bo lubię ekstremalnie zakręcić atmosferą. Kilka lat temu grałem na jakimś gotyckim party w bardzo przyjemnym klubie. Było tam mnóstwo pozerów, więc po kilku kolejkach whisky, puściłem im serię ostrego elektronicznego breakcore'u, a stroboskopy pracowały pełną parą. Nic dziwnego, że wkrótce zaczęli się schodzić gotyccy chłopcy i gotyckie dziewczęta ze skargami. Chcieli poodwalać swoje pozy na parkiecie. Wtedy zagrałem jeszcze ostrzej i tak podkręcałem aż organizator wywalił mnie zza gramofonów.


- Jaki jest bilans Twojej bytności w Anathemie? Więcej pozytywnych czy negatywnych wspomnień z tamtego okresu?

Zdecydowanie więcej negatywnych wspomnień.

- Powiedziałeś kiedyś, że "The Silent Enigma" to album, z którego jesteś najbardziej zadowolony. Czy był to także ostatni raz prawdziwej zespołowej pracy w Anathemie?

Byłem zadowolony z ostatecznego efektu pracy nad tą płytą. To niesamowite, że w ogóle udało nam się ją skończyć na czas, ale to właśnie w tym miejscu zaczęła się moja ciężka praca w zespole oraz lekceważenie jej przez resztę ekipy. To był początek koszmaru, który mógł się dla mnie bardzo źle skończyć.

- Teorie spisku. Interesujesz się tym?

Czasami. Jestem świadomy propagandy.

- Trzy alternatywy opracowane przez Watkinsa, Ambrose'a i Milesa w słynnym programie telewizyjnym i książce przewidywały katastroficzne scenariusze dla świata, w którym żyjemy. Czym w takim razie jest twoja czwarta alternatywa: ucieczką umysłu czy promykiem nadziei?

Moja koncpecja "Alternative 4" to unaocznienie faktu, że tak naprawdę nie mamy żadnej alternatywy - niewiele od nas zależy.

- Podczas sesji "Alternative 4" część utworów nagrałeś prawie całkiem sam. Dlaczego?

Ja i Danny wtedy w ogóle nie rozmawialiśmy ze sobą, a Vincentowi niezbyt podobał się ten album. Chciałem po prostu skończyć swoje utwory podczas gdy reszta marudziła. Nagranie trzech numerów zajęło im dłużej niż tych sześciu, które ja napisałem. Być może dlatego, że moje były już skończone i rozegrane na próbach zanim weszliśmy do studia, a oni w swoich kawałkach ciągle coś zmieniali i poprawiali. Nie było to przyjemne doświadczenie i odetchnąłem z ulgą kiedy wreszcie udało się album ukończyć i zamknąć.

- Przykro mi pytać Cię o nieprzyjemne szczegóły z przeszłości, ale sądzę, że należy obalić pewne mity, które narosły wokół Twojego odejścia z Anathemy. Wiele ludzi przyjęło jako prawdę i stan faktyczny mnóstwo bzdur zamieszczanych wówczas w prasie typu: "Duncan nie chciał koncertować" albo "Duncan miał problemy zdrowotne". Jak to naprawdę było? Zostałeś wygryziony przez Pybusa?

Te pogłoski to jakieś piramidalne bzdury. Kiedyś też przeczytałem, że Vinny stwierdził jakobym odwołał im wszystkie koncerty. Ja nawet pomogłem im wtedy zorganizować koncert w Eindhoven, bo tamtejszy promotor był moim znajomym, a na dodatek pozwoliłem im skorzystać z mojego sprzętu na tych pierwszych koncertach. Nie zostałem wcale wygryziony. Kiedy matka braci Cavanagh zmarła, zdecydowałem się odejść z grupy, aby umożliwić Danielowi powrót i dogadanie się z bratem. Pybus był wtedy jak sęp, czekał tylko by wyrwać sobie jakieś miejsce i znaleźć się w światłach jupiterów jako członek znanej grupy.

- Nie prowadził on wtedy Waszego fanclubu?

Nie. Wtedy fanclubem zajmowałem się także ja.

- W okresie "Alternative 4" powiedziałeś, że powstała książka o zespole, biografia i powiązane z nią historie. Co stało się z tym projektem?

Ta książka nie powstała, choć rzeczywiście planowałem takową napisać, ale ostatecznie zdecydowałem się zarzucić ten projekt. Nie chciałem znowu wracać do tych nieprzyjemnych wspomnień.

- Czy w czasie kiedy Pybus odszedł z zespołu, by wybrać się w trasę z inną grupą, nie poproszono Cię o powrót?

Poprosili George'a Robertsa o udział w trasie koncertowej. Pożyczyłem im wtedy cały mój sprzęt, bo nie mogłem pozwolić żeby Pybus spieprzył im plany tuż przed wyruszeniem w trasę. Ten człowiek nigdy nie powinien trafić do zespołu. Tak naprawdę to nigdy nie interesowała go muzyka Anathemy, nie mówiąc o tym, że nie grał wcześniej na basie. To tylko pozer, który chciał zarywać panienki będąc w zespole.


- W 2002 roku spędziłeś sporo czasu z Danielem Cavanagh, czy rozwiązaliście swoje nieporozumienia z przeszłości?

Oczywiście. Myślisz, że będąc razem w trasie nie odzywalibyśmy się do siebie? Danny przeprosił mnie za wszystkie przykrości, które doznałem, szczególnie po opuszczeniu zespołu. Załatwił też odblokowanie moich tantiem za poprzednie płyty, także Les Smith zachował się przyzwoicie i przyczynił się do zwrotu części pieniędzy, których przez lata nie dostawałem. Byłem im za to wdzięczny. Wiele się zmieniło po odejściu Pybusa. Tak naprawdę to dopiero wtedy zdaliśmy sobie sprawę jakim jest podstępnym i dwulicowym sukinsynem.

- Nie było pojednania z Vincentem i Johnem?

Zgadza się. Rozmawiam z nimi czasami, ale nie doczekałem się jakiegoś gestu przeprosin z ich strony.

- Wytwórnia Peaceville wydała dwuczęściową kompilację Waszych utworów z okresu pierwszych czterech płyt, z Twojego okresu. Czy kontaktowali się z Tobą jako autorem części materiału albo konsultowali w sprawie wyboru piosenek?

Nie. To zdaje się Vinny decydował o zestawie utworów. Mnie nie pytali o zdanie, ale to w końcu on jest frontmanem, nie?

- Poprosiłeś zespół, aby nie wykonywał na koncertach utworów, których jesteś wyłącznym autorem. Jaka była ich reakcja?

Danny zrozumiał moje powody i uszanował tę decyzję. Powinienem tak zrobić tuż po swoim odejściu, większość ich repertuaru nagle by zniknęła i może wtedy zauważyliby cały mój wkład w to czym była Anathema. Pozostali członkowie zespołu byli wściekli, ale według mnie to ich nie dotyczy. Niech napiszą własne piosenki. I tak bardzo długo korzystali z mojego talentu, a to przecież ci sami ludzie, którzy odmówili mi praw do tantiem za moją twórczość i głosili w wywiadach wiele nieprawdziwych rzeczy na mój temat. Tak naprawdę to tylko Danny zasługuje na sukces, który odnieśli, choć wiem, że w części jest to też zasługa ciężkiej pracy, którą włożyłem w ten zespół lata temu.

- Na koniec, czy są takie utwory, na dźwięk których myślisz sobie: do diabła, czemu ja tego nie napisałem?

Wiele, wiele piosenek Rogera Watersa.

Wywiad przeprowadzony w październiku 2003r.




Leszek Żabiński
lzabinski(at)zanet.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 0


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Bruce Dickinson 'Tyranny Of Souls'
  Bruce Dickinson 'Tyranny Of Souls'

"...Przez ten czas mieliśmy okazję być świadkami sensacyjnego powrotu wokalisty do legendy brytyjskiego heavy metalu (wraz z gitarzystą Adrianem Smithem, który współpracował z Brucem Dickinsonem nad jego ostatnimi solowymi projektami), przez co przekształciła się ona w sekstet z trzema gitarami, basem, perkusją i wokalem. O tym że Bruce ma niespokojną duszę wiadomo było na początku ubiegłej dekady gdy zarejestrował swoje pierwsze nagrania poza flagą Żelaznej Dziewicy...."
Czytaj więcej

  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff