Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Jesu "Heartache" (2004)
(Dry Run)



Written and performed by Justin K. Broadrick.
(p)2004 Dry Run

1. Heartache
2. Ruined

Zacznijmy od tego, drogie dzieci, że kiedyś istniał zespół Godflesh. Zespół, który przed muzyką industrialną znaną w formie performerskich ilustracji Throbbing Gristle czy eksperymentów SPK otworzył świat miażdżących dźwięków gitarowej maszynerii grindcore'u. A połączywszy z sobą to co wydawało się niemożliwe do połączenia, stworzył zupełnie nową jakość i określił kierunki ewolucji ówczesnej muzyki ekstremalnej na wiele lat. To było w latach 80-tych. Zespół wydał kilka, oględnie to określając, pamiętnych płyt po czym w wyniku decyzji współzałożyciela i lidera, Justina Broadricka zakończył żywot w 2002 roku. Muzyka Godflesh zmieniała się w ciągu tych wszystkich lat istnienia, pojawiało się w niej mnóstwo elementów z innych ekstremalnych gatunków, ewoluowała ukazując coraz to nowsze oblicza destrukcji, smutku i beznadziei otaczającego nas świata wyrażone w brudnych, hałaśliwych dźwiękach. W tym nihilistycznym, dewastatorsko brutalnym dźwiękowym melanżu pojawia się element melodii, ledwie zaznaczony na albumie "Selfless" powraca później w znacznie szerszym aspekcie na dwóch ostatnich wydawnictwach zespołu, "Us and Them" i "Hymns". "Hymns", ostatni rozdział historii Godflesha, kończy się utworem "Jesu", w którym z siłą dziesięciotonowego młota każde uderzenie perkusji rozbija starą skorupę z niepohamowaną, czyszczącą energią, a wokal oznajmia porażkę i kres. I z tych zgliszcz po chwili martwego bezruchu wyłania się niezwykle piękna, czysta i niewinna w swej formie pieśń. Ballada rzec by można, pierwsza i ostatnia. Tak narodził się Jesu. Trochę to trwało zanim było nam dane posłuchać dźwięków tego następcy, ale nie kontynuatora, starego dobrego Godflesha, ale wreszcie jest. Od razu śpieszę z wyjaśnieniami, nie jest tak, że Broadrick zdziadział na starość do reszty i gra repertuar z Krainy Łagodności. Jesu posiada w sobie to charakterystyczne brzmienie, kaskadowo zgrane gitary imitujące maszynowy szczęk i łomot na ogromnym przesterze, twardo i punktowo łupiący bas, powrócił nawet znajomo brzmiący automat perkusyjny z wczesnych godfleshowskich lat. Jednak jest to tylko pewna składowa nowego brzmienia, bo oprócz tego mamy tutaj w odróżnieniu od spodziewanego chaosu poddane rygorom pewnej struktury, repetytywne tekstury melodyczne oparte na nieco czystszych niż zwykle brzmieniach gitary, czasami nawet gitary akustycznej czy fortepianu. Pojawiający się w kilku miejscach wokal to przykład czystego śpiewu Justina zmieszanego z okazjonalnym (jak np. w "Ruined") klasycznym, godfleshowskim "wydarciem". Epka "Heartache" zawiera wprawdzie tylko dwa utwory, ale są to naprawdę rozbudowane kompozycje trwające w sumie prawie 40 minut. Utwór tytułowy wita nas od początku ciężkim i gęstym brzmieniem gitar na feedbacku prowadzonym przez ewoluujące ścieżki rytmiczne, z czasem pojawiają się spokojniejsze dźwięki gitary prowadzącej, podana jest główna melodia i wokal Broadricka przerywany opadającym arpeggio akordów. Jego sposób czystego śpiewania jest raczej monotonny, mało dynamiczny, głos zblurowany precyzyjnie zbudowanym delayem, ale w połączeniu z wolnymi rytmami i gęstymi pokładami instrumentacji zestraja się to wyśmienicie. Stwarza dość ponury by nie rzec posępny klimat, który stanowi esencję tych nagrań. Broadrick potrafił stworzyć w Jesu klimat mniej naładowany hałaśliwymi i ostrymi dźwiękami, który jednocześnie w swojej wymowie nie traci godfleshowskiej ciężkości. Użyte melodie i harmonie lepiej i sugestywniej podkreślają ciemny charakter tej muzyki niż najbrutalniejszy riff. Brzmieniowo płyta wymiata wątpiących, to jak zderzenie nieco mniej intensywnych brzmień ostatniego Isis z postrockowymi manifestami GY!BE czy A Silver Mount Zion przepuszczone przez industrialną maszynerię i stół producencki Broadricka. Jeśli "Heartache" ma stanowić jedynie zajawkę pełnometrażowego albumu Jesu, to ja jestem już ugotowany. A na albumie ma pojawić się dodatkowo Dermot Dalton na basie i Ted Parsons na perkusji. Będzie uczta. Dla mnie debiut i odkrycie 2004 roku.

Ocena: 9 / 10



Leszek Żabiński
lzabinski(at)zanet.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 1


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Blackfield - II
  Blackfield - II

"...Generalnie album jest bardziej zwarty stylistycznie acz nie monotonny. Chwali się że mimo aranżacyjnego przepychu Wilsonowi i Geffenowi udało się zachować zdrowy rozsądek. Wszystko jest wyważone - ostre gitary, popowe melodie i orkiestrowe tła. To właśnie główna cecha wydawnictwa - oszczędność ale i rozbudowanie zarazem. Co ważne do naszych uszu dociera tu znacznie więcej uczuć..."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff