Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




The Church "Forget Yourself" (2004)
(Cooking Vinyl)



Made and mixed by the church,
entirely at spacejunk, sydney, australia

All playing and singing by the church,
excepting some piano by david lane
baritone guitar and backing vocals from david trump violin and viola by jane griffiths

All songs by kilbey / koppes / powles / willson-piper except 'june' by kilbey / koppes / powles / trumpmanis / willson-piper

1. Sealine
2. Song in Space
3. Theatre and Its Double
4. Telepath
5. See Your Lights
6. Lay Low
7. Maya
8. Appalatia
9. June
10. Don't You Fall
11. I Kept Everything
12. Nothing Seeker
13. Reversal
14. Summer

The Church to zespół, który konsekwentnie od ponad dwudziestu lat robi swoje i ciągle - równie konsekwentnie - ignorowany jest przez większość dziennikarzy i prasę muzyczną. Dziwi mnie to, gdyż ich rozmarzona, pastelowa muzyka, najczęściej pełna delikatnych, sennych gitarowych dźwięków, a czasami ocierająca się o zadziorną, rockową psychodelię, z powodzeniem mogła by trafić do szerszego grona niż dzieje się to teraz. Na pewno jednak wspomniane milczenie prasy (szczególnie naszej, rodzimej) nie może zespołowi w tym pomóc. Taboo o The Church jednak nie zapomina i na przekór innym, będzie o zespole pisać.

"Forget Yourself" nie jest moim zdaniem albumem, od którego powinni zaczynać poznawanie The Church mniej wyrobieni słuchacze. Nowicjuszom polecam nieśmiertelny "Starfish" z 1988, "Magician Among The Spirits" z 1996, lub opisywany w Taboo "After Everything Now This" z 2002. Nowa płyta przedstawia nieco odmienione wcielenie grupy, choć na pewno silnie zakorzenione w przeszłości. W angielskojęzycznych mediach album zbiera bardzo dobre recenzje, gdzieniegdzie pisze się nawet o swoistym odrodzeniu TC. Ja bym tak daleko się jednak w tych stwierdzeniach nie posuwał. Owszem, płyta jest naprawdę solidna, ale ustępuje wszak nieco swej studyjnej poprzedniczce ("After Everything..."). Muzyczny środek ciężkości, przedstawiony na "Forget..." został tym razem nieco przesunięty. Translacja owa poszła w tą drugą - bardziej zadziorną - stronę. I nie będę ukrywał, że strona ta, jest przeze mnie u Australijczyków nieco mniej lubiana. Przesunięcie zaowocowało zatem mniejszą przystępnością, na rzecz większej ilości gitarowych dźwiękowych ścian. Materiał jest bardziej chropowaty, mniej w nim melodii, a dźwięki są mniej refleksyjne. Trochę za mało jest tu także tej specyficznej dla zespołu melancholii. Ale dostaliśmy krążek dobry, inny niż dotychczas, nowocześnie zagrany, przestrzenny i bardzo interesujący brzmieniowo. Nowy perkusista i producent w jednej osobie - Tim Powles, wniósł do formacji zastrzyk świeżej energii, gitarowy napęd (Marty Wilson-Piper i Peter Koppes) jest w wyjątkowo wysokiej formie, Steve Kilbey ciekawie eksperymentuje ze swoim głosem, zaś elektroniczne smaczki świetnie uzupełniają całość.

Najciekawsze fragmenty? Narastająca perkusja i gitarowe zabrudzone ściany - tak właśnie scharakteryzować można motoryczny "Song In Space". Ten hałaśliwy i energetyczny utwór brzmi prawie jak Pink Floyd z tego bardziej space-psychodelicznego okresu. Równie psychodelicznie jest w transowym, świetnym "See Your Lights", w którym przebija się dodatkowo coś jeszcze z U2. Ale to przede wszystkim jednak The Church - którego nie sposób pomylić chyba z żadnym innym zespołem. Z kolei "Reversal" to coś na kształt "kosmicznej ballady", z pięknie przelewającymi się soczystymi klawiszowymi kaskadami w tle. Przestrzenne linie wokalne z nałożonymi pogłosami okraszone są dziwacznymi przesterowanymi gitarami i brzmią nad wyraz onirycznie. To właśnie przykład tego starego melodyjnego The Church, ale czerpiącego z nowoczesnych, świeżych rozwiązań brzmieniowych. Naprawdę "powietrzny" to utwór, który unosi nas gdzieś bardzo, bardzo wysoko. Stary duch odczuwalny jest także chociażby w świetnym melodyjnym "Telepath" (gdzie w wokalnych harmoniach pobrzmiewa coś z... Beach Boys) czy wyciszonym, bardzo urokliwym, sennym "Maya" (z ujmująco wkomponowanymi skrzypcowymi wstawkami w tle). Mroczny "Lay Low" nasunął mi natomiast analogię z Porcupine Tree, szczególnie tym z ostatniej studyjnej płyty "In Absentia". Równie przestrzenny, momentami ciężki, gęsty i nieco industrialny odkrywa na pewno nieznane dotąd tereny muzycznej eksploracji zespołu. Kończący płytę "Summer" to z kolei siedmiominutowe cudeńko z dźwiękami sączącymi się delikatnie jak pajęczyna. Steve Kilbey, tak jakby, troszkę od niechcenia, sennie, ni to recytuje, ni to śpiewa poetycki tekst. Nostalgiczny "Summer" płynie, a pajęczyna dźwięków powoli, ale skutecznie owija słuchacza. W utworze nie ma właściwie melodii, jej urok polega na klimacie. Klimacie, który przenosi nas gdzieś na opuszczoną, letnią plażę, gdzie leżąc wygodnie na piasku wsłuchujemy się w ciche jednostajne, usypiające odgłosy fal i wpatrujemy w leniwie przesuwające się na niebie chmury... powoli zapadając w sen...

Ocena: 7.4 / 10



Tomasz "Slay" Pacyna
slay(at)post.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 0


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Kate Bush 'Aerial'
  Kate Bush 'Aerial'

"...Mrs. Bartolozzi opowiada o…. pralce, hahahahah! Fortepian + Kate śpiewają w duecie: "I took my mop and bucket, and I cleaned and I cleaned the kitchen floor until it sparkled, then I took my laundry basket and put the linen all in it..." I naprawdę przed oczyma staje Kate z chustką na głowie pucująca podłogę a następnie w pocie czoła zabierająca się do prania.... A wszystko to śpiewane z powagą jakby to miała być najważniejsza rzecz w życiu ;) Heh, i to jest właśnie jeden z tych obciachowych kawałków o których pisałem wcześniej...."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Stephen King "Mroczna W...
  Stanley Kubrick
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Nightwish "Once"
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Nightwish "Once"
  Ukulturalnianie przez f...
  Katatonia - Night Is Th...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff