Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Stephen King "Mroczna Wieża I: Roland" (2003)
(Albatros)



Tytuł oryginalny: "The Dark Tower I: Gunslinger, revised and expanded"
Cena: 25,90 zł
Ilość stron: 272

Zaniedbałem czytelniczo w ostatnich latach Wuja Stefana, oj zaniedbałem... Ciągle mam doń jednak wielki sentyment. Ten wydawniczy boom na Kinga panujący u nas w pierwszej połowie lat 90-tych (żeby wspomnieć chociażby nieodżałowane wydawnictwo Amber), dostarczył mi na pewno świetnej rozrywki i niezapomnianych emocji. Czytałem wówczas bodaj wszystko, co tylko King sygnował swoim nazwiskiem, każdą linijkę wchłaniałem jak gąbka. Jednak po pięciu, sześciu tłustych latach, coś zaczęło się w tym obrazie zmieniać. Wpłynęły na to moim zdaniem dwa główne czynniki. Wiadomo, że na pierwszy ogień poszły u nas te książki Stephena, które odniosły już niemały sukces za wielką wodą. Później jednak wydawcy na fali tej popularności drukować zaczęli utwory słabsze, mniej atrakcyjne i mniej dopracowane, a czasami odgrzebywane z zakurzonych i pokrytych pleśnią kingowskich szuflad. Z tym zjawiskiem rezonowało jeszcze drugie. King obniżył wówczas także nieco swój pisarski poziom, więc nawet niektóre powieści wychodzące i tłumaczone wtedy "na bieżąco i on the fly", nie wywoływały już tych dreszczy podniecenia co drzewiej. Kilka czytelniczych rozczarowań przepełniło czarę goryczy. Ale Stefan, mimo to, zawsze był u mnie gdzież "w pobliżu" i raz po raz kupowałem jakąś świeżą i pachnącą książkę z nazwiskiem Króla, choć już nie tak namiętnie jak kiedyś. Stara miłość nie rdzewieje.

Cykl "Mroczna Wieża", którego tom pierwszy ("Roland") powstał w 1982 roku, w Polsce ukazuje się dopiero teraz. Mocno wyczekiwana to lektura i nie ukrywam, że miałem (mam) nadzieję, że będzie ona dla mnie miłym nostalgicznym powrotem do złotych czasów. Ba, zabierałem się już nawet kiedyś za czytanie cyklu "Dark Tower" w oryginale, ale moja biegłość językowa nie była na tyle wystarczająca, a lenistwo za duże, aby czerpać z lektury owej wystarczającą przyjemność. Dobrze więc, że polscy wydawcy zadbali w końcu o to, by cykl trafił do prostego ludu, bo przez Anglosasów siedmioczęściowa już "Mroczna wieża" uważana jest za jedno z największych osiągnięć SK. Mimo to, z porównaniami jej do trylogii Tolkiena (a zdarza się i to) byłbym wstrzemięźliwy (choć specjalnie wielkim jego fanem nie jestem). "Mroczna Wieża" to saga utrzymana w konwencji fantasy, Tolkienem na pewno inspirowana, podobnie jak i nieznanym mi poematem Richarda Browninga "Childe Roland". Ale widać tu także (o czym sam autor mówi we wstępie) wpływ starych westernów i zakurzonej estetyki Dzikiego Zachodu. Jako, że jednak tekst ten ma być jedynie recenzją pierwszego tomu, a nie omówieniem całego cyklu (na co może przyjdzie kiedyś odpowiedni moment), czas przejść do konkretów.

"Człowiek w czerni uciekał przez pustynię a rewolwerowiec podążał w ślad za nim" - tak zaczyna się "Roland", odświeżony edytorsko przez Kinga tom pierwszy "Mrocznej Wieży". Przenosimy się do alternatywnego świata przypominającego Ziemię po zagładzie atomowej. Pustynny, monotonny krajobraz, spieczona ziemia, zasypane piaskiem resztki rozwiniętej cywilizacji, zmutowane zwierzęta, pustelnicy, małe miasteczka. Ale i elementy magiczne, demony, wierzenia, legendy, opowieści. I w tym właśnie świecie spotykamy, podążającego za tajemniczym Człowiekiem w Czerni, równie tajemniczego Rolanda. Kingowski Roland to taki odpowiednik sapkowskiego Geralta, który zamiast oślepiać blaskiem miecza, włada dwoma śmiercionośnymi rewolwerami. Ostatni z klanu rewolwerowców, tak samo jak jeden z ostatnich wiedźminów to doskonale wyszkolony w swym fachu mistrz. Prawdziwa maszyna do zabijania, budząca jednocześnie strach, szacunek jak i niechęć innych ludzi. Roland to twardziel, taki trochę Clint Eastwood z kijem w dupsku, małomówny, zamknięty w sobie, wyalienowany. Nie daje się czytelnikowi polubić od razu, ba, a kiedy już się to stanie, to pod koniec tomu, możemy znowu zapałać do niego niechęcią za to co zrobił (musiał zrobić?). "Trudny" to bohater, ale konsekwentny i z charakterem, pełen siły ducha, uporu, którego nie powstydziłby się sam Martin Eden Londona. Ale głęboko w środku, pod bardzo twardą skorupą, przesiąkniętą zapachem prochu i pustynnego wiatru, kryje się wrażliwy, pełen emocji romantyk, którego wnętrze odsłaniają strzępy i echa przywoływanych wspomnień. Człowiek, który nocami lubi wpatrywać się w gwiazdy, szukający swojej drogi. Drogi do Mrocznej Wieży, ale i do samego siebie i swojej historii. Te odpowiedzi ma mu dać Człowiek w Czerni, którego ściga już, nie wiemy od jak dawna. Zresztą wielu rzeczy nie wiemy, cel pielgrzymki Rolanda również pozostaje po części tajemnicą. Powieść pełna jest niedopowiedzeń, co owocuje szczególną atmosferą i nastrojem, zbliżonym do tego, który zaserwował nam Gene Wolfe w "Żołnierzu z Mgły". Wolfe jednak wówczas przedobrzył i w efekcie powstało dzieło nieco niestrawne. "Roland" to "literatura drogi", nasz bohater samotnie pokonuje rozległe, spustoszone przestrzenie, natrafiając gdzieniegdzie na ludzi, coraz bardziej zbliżając się do poznania prawdy. Akcja, początkowo nieco senna, później wyraźnie przyspiesza. Krótka, bo nieco ponad 250 stronnicowa powieść przelatuje nam błyskawicznie. Co po sobie pozostawia? Mnie zaintrygowała, choć poczułem także uczucie niedosytu. Może nie jest to arcydzieło, ale na pewno jest to King w dobrej, a momentami bardzo dobrej, formie. Kredyt zaufania który zainwestowałem w "Rolanda" opłacił się. Dzięki temu, teraz, w podróży do Mrocznej Wieży jestem już znacznie dalej i powiem Wam jedno: było warto.

Ocena: 7.5 / 10



Tomasz "Slay" Pacyna
slay(at)post.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Autor: VY
(2017-04-11 10:34:47)

ip: 111.248.132.103
e-mail: juliannegalarza@gmail.com
www: http://actualidadytendencias.bligoo.com/content/view/373379/&page=4http://actualidadytendencias.bligoo.com/content/view/373379/La-Contabilidad-y-sus-inicios.html

This post gives clear idea in favor of the new visitors
of blogging, that really how to do blogging and site-building.


Autor: Apnoia
(2012-01-09 21:08:54)

ip: 83.168.122.131
e-mail: apnoia@onet.pl
www: http://apnoia.blog.pl

Zaczęłam od tego właśnie tomu sagę. I przyznam.. że postanowiłam dokupić całą resztę! Tak to prawda - warto


Autor: Avar
(2006-05-23 22:23:47)

ip: 172.16.14.120
e-mail: dan_fortesque@o2.pl
www: http://www.mrocznawieza.glt.pl

Niezly tekst niezly.. Nie zgadzam sie jedynie ze stwierdzeniem ""Mroczna Wieża" to saga utrzymana w konwencji fantasy, Tolkienem na pewno inspirowana, podobnie jak i nieznanym mi poematem Richarda Browninga "Childe Roland".", ponieważ sam Stefan Król wypowiadał się o tym, iż "Mroczna Wieża" tymi wlaśnie utworami zainspirowana została.


Autor: dangi
(2005-01-19 18:36:17)

ip: 192.168.55.17
e-mail: dangerous@zawadzkiego.pl

Tomczak, dobry tekst!Przebija z niego Twoja wrażliwość..czekam na recenzje następnego tomu...



[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Genetic Transmission / Moan 'Collaboration 1'
  Genetic Transmission / Moan 'Collaboration 1'

"...Tak jest i tutaj, jednak zamiast przytłaczania hałasem, słuchacz ulega złudzeniu, że znalazł się w poczekalni szpitala dla obłąkanych, który to wypełniony jest niespokojnymi szmerami oraz stukotami. Uwagę przyciągają też minimalistyczne choć drugoplanowe, maniakalnie powtarzane motywy, ani chybi autorstwa zwichrowanych psychicznie pacjentów...."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff