Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Riverside "Out Of Myself" (2003)
(Sony Polska)



Mariusz Duda - wokale, bas, gitara akustyczna
Piotr Grudziski - gitary
Piotr Kozieradzki - perkusja
Jacek Melnicki - klawisze
Goscinnie: Krzysztof Melnicki - puzon w utworze "OK"

1. The Same River
2. Out Of Myself
3. I Believe
4. Reality Dream
5. Loose Heart
6. Reality Dream II
7. In Two Minds
8. The Curtain Falls
9. OK

"Ciemność jest w samej rzeczy uciążliwa zarówno dla umysłu, jak dla oka, lecz co za rozkosz, co za radość wydobyć z ciemności światło, choćby kosztem największej pracy." [David Hume]

Obecnie znalezienie prawdziwej perełki wśród ogólnego chłamu jest coraz trudniejsze. Dotyczy to także artystów zdolnych skoncentrować się na dłużej niż standardowe trzy minuty. Wiele płyt z bardziej "wyszukaną" muzyką zawiera zbyt dużo formy a za mało treści, co często staje się ciężkostrawne nawet dla wymagającego słuchacza i sprawia, że ludzie sceptycznie podchodzą do nowych wydawnictw.

Inaczej jest w przypadku Riverside. Kolejny polski zespół można by rzec. Kolejny po SBB, Collage, Abraxas i Quidam. Kolejny, który - zgodnie z tytułem jednego z utworów z krążka - "wchodzi do tej samej rzeki". Nie każde jednak wejście oznacza zgubę. Nawet jeśli jest się wtórnym. Wtórność przeważnie oznacza przysłowiowe "kręcenie się w kółko", w tym wypadku jest jednak odwrotnie.

Album trwa 53 minuty (co jest bardzo znaczące, gdyż zdarzały się już płyty 150 - minutowe, które rozpoczynały się... godzinnymi kompozycjami), nie jest jednak ani za długi ani za krótki. W sam raz.

Na samym początku dostajemy "The Same River". Nagranie dwunastominutowe, ale - proszę mi wierzyć - wspaniale skonstruowane. Taki zlepek różnych motywów znanych z Marillion plus "flojdowskie" akcenty, który mimo, że nie zawiera jakiś nowych melodycznych czy rytmicznych rozwiązań potrafi zachwycić i zostać w pamięci na długo. "Out Of Myself" to już krótsza kompozycja, troszkę - za sprawą instrumentów klawiszowych Jacka Melnickiego - niepokojąca, momentami ostra (to już zasługa, grających wcześniej kapelach metalowych perkusisty Piotra Kozieradzkiego i gitarzysty Piotra Grudzińskiego), ale z przeciwwagą w postaci chwytliwego motywu pod koniec (dzięki, grającemu również na gitarze basowej Mariuszowi Dudzie na wokalu). "I Believe" jest jednym ze spokojniejszych fragmentów płyty. "Reality Dream I i II" to z kolei instrumentalne kompozycje, nie epatujące jednak technicznymi sztuczkami mającymi na celu wyłącznie podbudowanie reputacji muzyka, tylko swobodnie snujące się poza czasem i przestrzenią, utwory z ciekawie rozmieszczonymi harmoniami, gdzie prym wiedzie marzycielska gra na gitarze. Wybrany na singiel "Loose Heart" zupełnie odbiega od tego co można dziś spotkać na listach przebojów, ale one i tak nic nie znaczą. Również niepokojący (choć w mniejszym stopniu niż kawałek tytułowy), o niezłej dramaturgii, prowadzącej od w miarę spokojnego początku, poprzez emocjonalny śpiew, a kończący się... growlingiem na tle zbrutalizowanej melodii. "In Two Minds" początkowo (przez gitarę akustyczną i megafon) może kojarzyć się z twórczością Porcupine Tree, ale refren oraz mocniejsze przejścia prowadzą grupę w inne rejony. "The Curtain Falls" to wizytówka wszystkich stron dotychczasowej twórczości Riverside. Wysublimowane partie klawiszy, pełen ciepła wokal, magiczna gitara oraz spajająca całość sekcja rytmiczna dają cudowny, a momentami wręcz baśniowy klimat. To mój ulubiony fragment płyty. Płyty, którą kończy "OK.", spokojny, rozleniwiony kawałek, pozwalający spoglądać w przyszłość optymistycznie.

Riverside jawi się nam jako grupa dojrzała (czemu trudno się dziwić, patrząc na staż muzyków), konsekwentna, wiedząca czego chce i nie bojąca się eksperymentów, dzięki czemu z ciekawością można oczekiwać kontynuacji debiutu. Ktoś już nawet zdążył napomknąć, że nowy materiał ma być ostrzejszy. Pożyjemy, zobaczymy.

Ocena: 8 / 10



Łukasz Mińczykowski
entropia(at)poczta.onet.eu

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 0


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
The Twilight Singers 'Twilight As Played By'
  The Twilight Singers 'Twilight As Played By'

"...Może nie zdradzając wszystkiego dodam tylko, że priorytetem w życiu naszego bohatera są wszelkiej maści kobiety. Ale nie jest to uwielbienie w stylu Roberta Smitha czy innego romantyka. Greg ma podejście stricte samcze. Bez skrupułów rozprawia o swoich kolejnych podbojach i jest to raczej dominujący temat jego tekstów. Może nie wygląda jak Leonardo Di Caprio, szczególnie ostatnio, kiedy nieco przybrał na wadze i zmienił powierzchowność na ciut misiowatą, ale kiedy zakłada ciemne okulary i skórzaną kurteczkę to jest uosobieniem słowa cool! A jak zacznie jeszcze śpiewać – tym swoim leciutko zachrypłym, o soul’owych inklinacjach, głosem - to śmiem wątpić czy jakakolwiek mu się oprze… ..."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff