Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




U.N.K.L.E. "Never Never Land" (2003)
(Island Records/'Mo Wax/Global Underground)



Unkle: Richard File (vocals, acoustic guitar, synthesizer, programming); James Lavelle.

Additional personnel include: Joel Cadbury (vocals, acoustic guitar); Ian Brown , Josh Homme, Robert Del Naja (vocals); Patrick Byrne (guitar, piano); Jimmy Hogarth (guitar); Antony Genn (piano, synthesizer, background vocals); Brian Eno (synthesizer, sound effects); Jarvis Cocker (synthesizer); Mani (bass guitar); Shawn Lee (drums); Richard Flack (programming); Graham Gouldman, Beccy Byrne, Melissa Jacques (background vocals).

1. Back And Forth
2. Eye For An Eye
3. In A State
4. Safe In Mind
5. I Need Something Stronger
6. What Are You To Me?
7. Panic Attack
8. Invasion
9. Reign
10. Glow
11. Inside

Szczerze mówiąc, nie wiem co też takiego dojrzał światek muzyczny w pierwszej płycie zespołu (projektu) U.N.K.L.E. "Psyence Fiction" odebrałem jako dość przypadkowy zbiór piosenek, z których jedynie część zanurzona była w kolorycie o wspólnym mianowniku. Owszem na albumie znalazły się fragmenty frapujące, ale były tam również rzeczy koszmarne, gdzieś z pogranicza hip-hopu, od którego dostaje skrętu kiszek. Z tego też powodu, gdy na rynku ukazało się drugie wydawnictwo sygnowane nazwą U.N.K.L.E., nie wykazałem nim większego zainteresowania. I to był błąd. "Never Never Land" to bowiem płyta bardzo dobra, ba, płyta wyśmienita!

Myślę, że nagranie tak zacnego materiału, byłoby niemożliwe, gdyby w U.N.K.L.E. nadal "rezydował" Dj Shadow. Na "Psyence Fiction" to właśnie on, wspierał w bojach Jamesa Lavelle'a. Podczas prac nad "Never..." Cień musiał się jednak zająć płytą solową i tym samym Lavelle zwerbował do projektu na jego miejsce swojego wieloletniego przyjaciela Richarda File. Była to bez wątpienia jedna z najlepszych jego życiowych decyzji. Wszystkie te wyraźne hip-hopowe i szyte grubymi nićmi klabingowe inklinacje zniknęły, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a File wniósł do U.N.K.L.E. nową jakość. James Lavelle - mózg całego przedsięwzięcia - to facet o bardzo rozległych horyzontach. "Never Never Land" to pokaz jego błyskotliwej muzycznej inteligencji i wyobraźni. Płyta jest bardzo zróżnicowana stylistycznie, zadziorna elektronika, okraszona mnóstwem sampli miesza się z żywymi instrumentami i klimatycznym rockiem, ostre gitary z delikatnymi gitarami akustycznymi, ambientowe, wyciszone plamy z pulsującym, agresywnym beatem, a mimo to mamy tu do czynienia z niesłychanie wyważoną i harmonijną całością. Praktycznie każdy utwór to inna dźwiękowa opowieść, inny mikrokosmos. Różne głosy, wielu gościnnych wokalistów i indywidualności, a mimo to "Never Never Land" tworzy bardzo zgrany monolit i powoduje, że słucha się go jak przemyślanego concept albumu, a nie jak składanki.

Niespełna półtoraminutowe intro "Back And Forth" stanowi dobre wprowadzenie w świat "Never Never Land". A świat to pełen goryczy, w którym nic nie trwa wiecznie i każdy moment musi przeminąć. To świat, gdzie idealistyczne, dziecięce marzenia zawsze przegrywają z brutalną rzeczywistością, a ideały zawsze, prędzej czy później, spłoną na stosie prozy życia. Smutna recytacja, iknrustowana znanymi samplami z twórczości Ozziego Osbourna dobrze ten stan oddaje. Pełne napięcia, powoli narastające gitarowe akordy, soczyste sample, agresywne frazy i dynamiczna motoryka w duchu The Chemical Brothers, to drugi na płycie, taneczny, acz w inteligentny sposób "Eye For An Eye". "In A State" to pierwsza prawdziwa perła na płycie. Ten transowy, mroczny i chłodny kawałek, mógłby z powodzeniem zostać odtworzony w jakimś alternatywnyn klubie tanecznym w ponurym blasku neonów. To przykład bardzo wysmakowanej, nieco psychodelicznej elektroniki, z ładnymi, czystymi, pełnymi melancholii liniami wokalnym Richarda File i Grahama Gouldmana. "In A State" przywodzi mi na myśl nieco dokonania Everything But The Girl. Świetnie korespondujący z poprzednim utwór - "Safe In Mind" - to natomiast konsekwentne rozwinięcie powoli wkradającego się do "Never Never Land" wątku psychodelicznego. Zadziorny, agresywny z ostrą perkusją, wybuchową mieszanką przetworzonych gitar, i soczystymi warstwami połamanej elektroniki, sampli i loopów, okraszony został bardzo ciekawymi wokalami. Stoi za nimi kolejny gość U.N.K.L.E. - Josh Homme - wokalista grupy Queens of the Stone Age. Po nim następuje moment wyciszenia: "I Need Something Stronger". Sam król i weteran ambientu - Brain Eno w towarzystwie Jarvisa Cockera, generuje tajemniczy, zadumany i leniwie snujący się elektroniczny ambientowy kolaż, aby po 4 minutach ustąpić miejsca, zdecydowanie najbardziej pogodnemu na płycie, "What Are You To Me?". W nim to właśnie po raz pierwszy przekonujemy się o potencjale drzemiącym w głosie Richarda File. Jego warstwowo nakładane wokale, przy dźwiękach gitary akustycznej i delikatnego piana, zostały świetnie połączone z rozbudowaną perkusją. Pastelowa, ciepła to pieśń, dobrze przygotowująca odbiorcę na kolejne wejście w mrok... "Invasion" to nagranie wprost genialne. Czyżby brakujące okno o numerku 101 z ostatniej płyty Massive Attack? Ale takie porównanie byłoby chyba krzywdzące. "100th window" był albumem bardzo dobrym, ale nie wystarczająco dobrym, aby pomieścić w sobie taką czarną perłę jak "Invasion". Gościnnie występujący 3D wzbił się tu ponad najciekawsze fragmenty ostatniej płyty swej macierzystej formacji. Jest trip-hopowo, ponuro, mrocznie, złowrogo ale i sennie, klimatycznie, refleksyjnie. A te dziwne skrzypcowe dźwięki przelewające się w tle budują wprost cudną atmosferę. Gothic trip-hop? Cholera wie, ale jest pięknie. Druga muzyczna kolaboracja 3D ("Panic Attack") już tak bardzo udana nie jest, ale na pewno nie można o niej powiedzieć, że jest słabym utworem. Niedbale zapętlony fragment "She's lost control" kultowych ponuraków z Joy Division i równie zimna jak ich muzyka, maszynowo bijącą perkusja, dają w efekcie transowy, brudny utwór. Brzmi to lodowato i niepokojąco, a kulminacja atakująca po wyciszonym środkowym momencie wzbogacona damskimi chórkami jeży włosy. "Glow" to marzycielska, delikatna ballada, wypełniona ciepłymi dźwiękami gitary i melodyjnym głosem Joela Cadbury'ego (znanego z grupy South). Może przewija się gdzieś tutaj echo The Beatles, a może jest i coś z wczesnego Pink Floyd, bo pastelowe fragmenty świetnie kontrastują z zimnymi kosmicznymi, psychodelicznymi "zakłóceniami". "Glow" przenika w "Reign" - kolejny bezbłędny fragment na ostatnim albumie U.N.K.L.E. Ale nie powinno to dziwić, skoro gościnnie występuje tutaj sam Ian Brown, który w końcu po rozpadzie Stone Roses odnalazł się jako kompozytor i wokalista. "Reign" to rewelacyjny, melodyjny fragment (ach, i znów te pełne patosu smyki!). Warto też odnotować, że w kompozycji wystąpił ponadto basista Gary "Mani" Maunfield, inny ex. członek Stone Roses (dziś muzyk Primal Scream), z którym to Brown po raz pierwszy od czasu rozpadu swej dawnej kapeli nagrał cokolwiek. "Inside" to najpiękniejsza rzecz na "Never Never Land". O tym nagraniu spokojnie mogę powiedzieć, że trafia idealnie w środek mojej muzycznej tarczy z notą 10/10. Dla takich dźwięków warto ciągle poszukiwać, poznawać i eksplorować muzyczne tereny. Warto przebijać się przez tony muzycznego chłamu. "Inside" to ponad 7 minut duchowej uczty. Radiohead? Nieee... ci mazgaje w życiu nie zagrali by czegoś tak pięknego. Sigur Ros, Slowdive? To już znacznie bliżej. Delikatne dźwięki gitary akustycznej w tle, rozlane przelewające się smyczkowe przestrzenie, elektroniczne efekty i udziwnienia, układają się w porywający, hipnotyzujący hymn. Narastająca, dostojna, powolna perkusją, wraz z coraz wspanialszymi, pełnymi smutku i emocji, wokalizami Richarda File wywołuje dreszcze. W tej melancholii można się naprawdę zatopić, rozpłynąć i słuchać jej wciąż na nowo... I to już koniec… 11 utworów i jedna z najlepszych płyt ostatnich lat, której nie znać to po prostu wstyd.

Ocena: 9.6 / 10



Tomasz "Slay" Pacyna
slay(at)post.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 6


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Brian Eno & David Byrne 'My Life In The Bush Of Ghosts'
  Brian Eno & David Byrne 'My Life In The Bush Of Ghosts'

"...Panowie Brian i David podobno i tak nie śpieszyli się za bardzo z nagraniami. Nie mieli żadnych sprecyzowanych względem projektu planów. Na płycie postanowili po prostu umieścić to co ich w danym momencie interesowało. Podobno wchodzili do studia o różnych porach i dogrywali własne pomysły do pomysłów zostawionych przez kompana. I właśnie w tych sielankowych warunkach powstała ta niesamowita płyta. Z mixu dwoch nietuzinkowych osobowości wyszło pionierskie nagranie łączące elektronikę z muzyką "czwartego świata" , doprawioną soczyście wybieranymi wspólnie samplami z audycji radiowych, filmów itp. Tworząc niesamowity muzyczny kolaż, muzyczny monolit. ..."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff