Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




New Order "Waiting For The Sirens' Call" (2005)
(London records)



New Order: Bernard Sumner (vocals, guitar); Phil Cunningham (guitar); Peter Hook (bass instrument); Stephen Morris (drums).

Additional personnel: Dawn Zee, Beatrice Hatherley (vocals); Mac Quayle (keyboards, programming); Ana Matronic.

1. Who's Joe?
2. Hey Know What You Doing
3. Waiting For The Sirens' Call
4. Krafty
5. I Told You So
6. Morning Night And Day
7. Dracula's Castle
8. Jetstream
9. Guilt Is A Useless Emotion
10. Turn
11. Working Overtime

Zaczęło się od pewnego zdania rzuconego mi w lico podczas jednej z rozmów. "Ja wiem, że Slowdive, Piano Magic czy The Church to świetne i niedocenione zespoły, ale może Pan (tfu)Redaktor pisał by też częściej i o jakichś bardziej popularnych grupach?". No i doszliśmy do starego jak świat, tudzież telewizyjny, błyszczący wskaźnik Adama Słodowego, dylematu: czy w Taboo lepiej pisać o rzeczach mniej znanych, czy wręcz przeciwnie. Otóż, moim zdaniem owy środek ciężkości powinien być jednak nieco bardziej przesunięty w stronę niszy. Przyczyna główna (oprócz nazwy naszego portalu, hehe) jest oczywista: znane i popularne płyty i tak zostaną opisane w stusiedemdziesięciuczterech miejscach w Internecie, natomiast o zespołach z cienia mainstreamu, bardzo często naprawdę dobrych i dostarczających wyśmienitej dźwiękowej strawy, nie napisze już nikt. Czasem naprawdę zachodzę w głowę, jak to możliwe, że niektóre tak dobre grupy, są znane w Polsce tylko garstce wtajemniczonych fanów, żeby nie powiedzieć fanatyków. Może gdybym miał więcej czasu na pisanie, mógłbym starać się o zachowanie równowagi, ale z wolnym czasem u mnie dość krucho, więc często płyty bardziej znane muszą ustąpić miejsca w szyku, z podanej przed chwilą przyczyny. Nie mniej dziś, w ten czerwcowy dzień, zrobię sobie odstępstwo od tej reguły. Zatem zobaczmy, co tam czeka w kolejce na recenzje... Hammock (hmm...), Early Day Miners (hmm...), Trespassers William (hmm...), M83 (hmm...), Bethany Curve (hmm...), Piano Magic (hehe)... Nie, nic z tego... Ale mam! Jest! New Order! Zatem dziś zmienie kolejność i na zestaw głośnikowy wezmę Niu Porządek tudzież Nowy Order.

New Order to w ogóle fajny zespół jest. Nie jestem ich zagorzałym fanem, ale bardzo ich lubię. Po pierwsze to z NO mam miłe wspomnienia - gdy dorastałem, ich muzyka zawsze była gdzieś tam obok mnie, gdzieś w tle. Mijały lata 80-te, minęły lata 90-tę, a NO ciągle trwali na posterunku, a i nierzadko nie tylko trwali, a wytyczali pionierskie ścieżki w muzyce. Ale co najważniejsze, ich muzyka ciągle trzymała w miarę równy poziom. Z wszystkich trendów i zawirowań, potrafili najczęściej wyjść obronną ręką, a czasem nawet sami pewne trendy inicjowali. Po drugie mam do nich szacunek. Przede wszystkim za to, że po śmierci Curtisa, pozostali członkowie bandu mieli wystarczająco dużo jaj i samozaparcia by zmienić nazwę zespołu i skręcić w inną muzyczną stronę (choć jak wiadomo na pierwszej płycie pod nowym szyldem byli jeszcze trochę zagubieni). Zrobili to bowiem w chwili gdy nazwa Joy Division była na ustach wszystkich i mogli już tylko odcinać kupony od jej sławy. Ale postawili na New Order (dobrze, że jednak upadł pomysł zmiany nazwy na New Division). Myślę, że pokazali też tym samym, że mają należyty szacunek nie tylko do słuchaczy i fanów JD, ale i do samego nieżyjącego kolegi. To było zagranie z klasą, której wielu innym brakuje (szkoda czasu na przykłady). A po trzecie New Order jakoś tak miło kojarzy mi się z takim rdzennym brzmieniem z Manchesteru. Wyobrażam sobie, że w małych alternatywnych klubach, ulokowanych w sennych uliczkach przy jakichś tam Lion i Malcoln Streetsach tłum Angoli bawi się i tańczy przy tej właśnie muzyce. Bo faktem jest, że NO to przecież w dużej mierze taka inteligentna muzyka taneczna właśnie.

Długo kazali nam czekać na swój nowy materiał, ale przecież nigdy nie nagrywali specjalnie dużo. Od ostatniej płyty - bardzo dobrej "Get Ready" - upłynęły 4 lata. Pierwsze przesłuchania nowego albumu wywołało uczucie rozczarowania, ale do tego też byłem przyzwyczajony. Jeśli chodzi o New Order, ich płyty zawsze na początku wydają mi się słabe, a więc paradoksalnie był to syndrom mówiący, że wszystko jest w najlepszym porządku. I okazało się to prawdą. Z każdym kolejnym podejściem płyta coraz bardziej mnie "chwytała" i uzależniała od siebie. Był okres, że musiałem ją zapuścić przynajmniej raz dziennie. Myślę, że teraz mogę jednak podjąć się już nieco bardziej chłodnej oceny. Z pewnością najnowszy krążek nie przebił wspomnianego "Get Ready", głównie dlatego, że nie ma na płycie takiej muzycznej różnorodności jaka była tam. Brakuje mi tu także nieco silniejszego stężenia dawki melancholii i momentów o ciut większej "zadumie", gdyż najnowszy materiał jest wyjątkowo jasny i popowy. Nie mniej jest to materiał bardzo solidny, którego słucha się z przyjemnością. Tradycyjnie mamy tu te "melodyjnie niemelodyjne" piosenki, ale przecież na typowe przeboje to chyba nikt specjalnie od załogi NO nie liczy, gdyż dobrze wiadomo, że New Order tak naprawdę prawdziwe "hiciory" popełnili tylko dwukrotnie ("Blue Monday" i "True Faith" oczywiście). Dostaliśmy za to kilka zgrabnych wyśmienitych utworów, z których na pewno wymieniłbym - moim zdaniem najlepszy - "Turn" porywający linią melodyczną, doskonałymi gitarkami i ową charakterystycznymi "wesoło-smutnymi" wokalami, brzmiący nieco jak The Cure (te gitary troszkę jak w "Inbetween Days"...). Warto wymienić także bardzo zgrabne nagranie tytułowe, tutaj już dużo wyraźniej "Piotrek Hook Hooczy na basie", aż miło. Do tego utworek posiada fajne noworomantyczne pasaże klawiszowe i ciekawe aranżacyjne przejścia. Doskonały to kawałek, "orderowy" jak cholera. Do wspomnianego "Waiting For The Sirens' Call" bliźniaczo podobne brzmi też singlowe nagranie "Krafty", znów ten klawo napierdalający bas, i ciekawe smaczki brzmieniowe (może czasem nawet ciut śmieszne, ale sympatyczne przez to), a dodatkowo kojarzy mi się on mocno z "Cut Here" The Cure. "Guilt Is A Useless Emotion" to natomiast ukłon NO w stronę klubowych parkietów, ale ukłon ze smakiem i klasą. Bicie serca i te intrygujące klawiszowe dźwięki na początku, a później wszystko się rozkręca i pulsuje świetną dynamiką i doskonałą melodią. Głos Bernarda Sumnera pozostaje niezmienny od lat, ale na najnowszym albumie brzmi chyba nawet dojrzalej niż kiedyś. Facet jest w doskonałej formie. W paru miejscach na płycie wspierają go też panie (np. Ana Matronic ze Scissor Sisters w - niestety najsłabszym chyba nagraniu "Jetstream"). Tradycyjnie niezbyt mocną stroną albumu są teksty, ale w twórczości NO nie były one nigdy chyba jakoś specjalnie ważne, więc tutaj również swoiste status-quo zostało zachowane (w tej tekstowej banalności też zresztą kryję się jakiś urok). Reszta utworów to w większości przyzwoite kawałki, choć czasem nieco zbyt do siebie podobne. I mimo, że gdzieniegdzie słychać chłodne klawisze i nowofalowe gitarki ("Who's Joe?"), gdzieś indziej kłania nam się z kolei stara zasuszona lampucera o imieniu Iggy Pop (skoczny i stosunkowo ostry jak na nich "Working Overtime"), to jednak brakuje czasem jakiegoś urozmaicenia (ot, chociażby "ballady" w stylu pamiętnej "Turn My Way"). "Waiting For The Sirens' Call" to więc po prostu "tylko" dobry album, ale nie wybitny.

Ocena: 7.8 / 10



Tomasz "Slay" Pacyna
slay(at)post.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 1


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Depeche Mode 'Playing The Angel'
  Depeche Mode 'Playing The Angel'

"..."A kogo obchodzi pierdolone Depeche Mode!?" - krzyczał jeszcze nie tak dawno, podczas trasy promującej płytę solową, Dave Gahan. Jasne, miał ku tego prawo, ale gdy podczas bisów wykonywał utwory z repertuaru swej macierzystej formacji, robił z siebie, delikatnie mówiąc niekonsekwentnego błazna, pociąganego za sznurki pychy i megalomanii. Woda sodowa uderzyła mu do głowy, jednak, gdy z każdym kolejnym miesiącem stawało się coraz bardziej jasne, że jego "Paper Monsters" jest po prostu miałki i słaby, wypowiedzi Gahana traciły na ostrości......"
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Stephen King "Mroczna W...
  Stanley Kubrick
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Nightwish "Once"
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Nightwish "Once"
  Ukulturalnianie przez f...
  Katatonia - Night Is Th...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff