Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Anathema "A Fine Day To Exit" (2001)
(Music For Nations)



John Douglas - drums
Danny Cavanagh - guitars, vocals
Les Smith - keyboards
Vincent Cavanagh - vocals, guitar

Dave Pybus - bass
Lee Douglas - vocals

All music and words by Anathema except "Panic" words by The Mile-High Unicyclist. Produced by Nick Griffiths.
(c)2001 Music For Nations

1. Pressure
2. Release
3. Looking Outside Inside
4. Leave No Trace
5. Underworld
6. Barriers
7. Panic
8. A Fine Day to Exit
9. Temporary Peace

Kiedyś będąc młodym chłopcem powiedziałem sobie, że w muzyce nie ma nic lepszego niż równonocny Jarre. Potem natknąłem się na Pink Floyd lśniący jak diament, to jest klasyka, pomyślałem, to jest to. Na tej samej ścieżce poszukiwań, tylko odrobinę głębiej w las, ujrzałem imponujący, mieniący się czerwienią dwór King Crimson, nareszcie w domu. Wiedziony chęcią odkrycia co znajduje się za linią horyzontu napotkałem coś prawdziwie epickiego w Faith No More, a nowy porządek mojego świata ugruntował dzień, w którym usłyszałem Ministry. A potem? Potem lata dziewięćdziesiąte z ich obfitością rozkręciły się na dobre i nic tak całkowicie i bez reszty nie opanowało mojego muzycznego świata. Aż do pewnego czerwcowego dnia w 1998 roku, kiedy po raz pierwszy usłyszałem, wówczas nową, płytę Anathemy. Czy ta wieloletnia znajomość, która od owego czerwcowego dnia przybrała dla mnie formę niespotykanej fascynacji, to już jest to? Czy znalazłem swojego muzycznego graala?

Anathema w 2001 roku pozostaje tym czym tak naprawdę była od lat, grupą zdominowaną przez rodzinę Cavanagh. Chłopcy nie potrafią od dłuższego czasu nagrać dwóch albumów w tym samym składzie. Tym razem odszedł basista, Dave Pybus, tuż przed zakończeniem sesji nagraniowej. Jego miejsce jako pełnoprawny członek zespołu zajął Les Smith, który już nie raz pojawiał się obok Anathemy jako muzyk sesyjny. Wydaje mi się, że te przetasowania personalne są w jakiś sposób związane ze zmianami, które w twórczości zespołu nastąpiły. Ich poprzednia płyta "Judgement" miała jak się okazuje charakter przejściowy, zespół chciał udowodnić, że potrafi nagrać płytę bez Duncana Pattersona, a jednocześnie bał się podjąć ryzyko i wyraźnie zmienić kierunek. Tak łatwą muzykę jak na "Judgement" Anathema mogłaby nagrać po stokroć, ku uciesze rzesz fanów pragnących usłyszeć tylko znane sobie klimaty. Tym większy czuję podziw do zespołu za to, że nie wybrał prostej drogi, bo ona jest jak filmowa ciemna strona mocy: szybsza, łatwiejsza, bardziej kusząca. Droga ewolucji, zmian i eksperymentów to wąska i kręta ścieżka, ale na jej końcu czeka satysfakcja, wiedza, doświadczenie, graal. Tym bardziej, że Anathema podążając tą drogą nie zatraca właściwej sobie iskry. Wzbogaca brzmienie nowymi elementami, stosuje nowe rozwiązania, ale melodie, brzmienie solówek, linie wokalne - to ciągle patentowane anathemowskie archetypy muzyczne. No i gryps, który gdzieś zasłyszałem: "ból życia", wyspiarski ból życia z promykiem nadziei - śmiesznie brzmi, ale jest trafne jak cholera. Nie mogę chociażby na chwilę nie zatrzymać się przy bardzo ważnej dla mnie kwestii wokali. To co Vincent Cavanagh robi na "A Fine Day...", a szczególnie w kilku konkretnych utworach, niemalże sięga ideału. Praktycznie w każdym utworze na płycie jest coś wzruszająco pięknego (może oprócz "Panic" ale to specyficzny kawałek), czy to linia refrenu, chórek czy zwyczajny pasaż w środku zwrotki. Szczególnie imponująco rozwinęły się na tej płycie chórki np. "Release", "Leave No Trace" czy "Looking Outside Inside" - gęsia skórka. Wokal Vincenta jest jednym z moich ulubionych w kategorii "floydowsko-beatlesowskie". Na "Barriers" śpiewa oczywiście Daniel Cavanagh i idzie mu to już wyraźnie lepiej niż na poprzednim albumie. Wokalnie zespół wspomaga, podobnie jak na "Judgement", pani Lee Douglas, której głos sam w sobie nie brzmi wyjątkowo ciekawie, ale jako wokal wspomagający sprawdza się wyśmienicie. Należy zaznaczyć, że coraz większy wpływ na profil i kompozycje zespołu ma perkusista John Douglas, który napisał cztery dość kluczowe dla płyty kompozycje i teksty. Jest jedna rzecz, która mnie na tej płycie drażni - gitary rytmiczne. Ich brudne, sfuzowane brzmienie w niektórych utworach zagłusza mi całe tło i cierpi na tym przestrzeń utworu, słychać dobrze np. w "Release", gdzie początek utworu jest najzupełniej poprawny i dopiero w momencie wejścia gitary rytmicznej wszystko się zamazuje i traci selektywność. Szkoda tych momentów. Moją ulubioną piosenką na płycie jest napisana w całości przez Vincenta "Leave No Trace" z przecudownymi liniami wokalnymi (np. cały refren "Here and now we are gone in a heartbeat..." - cudo). Poza tym jest też "Barriers" (coś w rodzaju kontynuacji pomysłu z "Parisienne Moonlight"), tytułowy "A Fine Day To Exit" (znów linie wokalne np. "You got to face it head on...") czy "Temporary Peace" za zapadający w pamięć osobisty tekst. "A Fine Day To Exit" to płyta dzięki której Anathema straci trochę fanów, ale być może zyska za to kilku nowych. Ale to nieważne, ważne jest dążenie do celu, a wraz z tym albumem zespół wybrał drogę, a kolejne wybory wciąż przed nimi.

Dziś wiem, że mój graal to kolejny początek, punkt startowy do kolejnych poszukiwań. Może w pogoni za linią horyzontu zatoczyłem koło? Nawet jeśli, to nie jestem już w tym samym miejscu co niegdyś, to jest jak spirala. Mam jednak swój punkt odniesienia, do czego w moim osobistym muzycznym świecie można tylko równać.

Ocena: 9.5 / 10



Leszek Żabiński
lzabinski(at)zanet.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 0


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Phil Collins Big Band 'A Hot Night in Paris'
  Phil Collins Big Band 'A Hot Night in Paris'

"...Phil Collins to dla mnie rewelacyjny perkusista, dobry śpiewak i średni kompozytor. Szkoda tylko, że ostatnio eksploatuje swoje talenty w odwrotnej kolejności. Wydana ostatnio płyta "Hot Night in Paris" to zbiór piosenek grupy Genesis i Phila solo, zaaranżowany na orkiestrę dętą...."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Stephen King "Mroczna W...
  Stanley Kubrick
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Nightwish "Once"
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff