Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Of Montreal "Satanic Panic in the Attic" (2004)
(Polyvinyl)



Of Montreal: Main Performer
Andy Gonzales: Guitar
Glenn Schick: Mastering
Heather McIntosh: Cello

1. Disconnect the Dots
2. Lysergic Bliss
3. Will You Come and Fetch Me
4. My British Tour Diary
5. Rapture Rapes the Muses
6. Eros' Entropic Tundra
7. City Bird
8. Erroneous Escape into Erik Eckles
9. Chrissie Kiss the Corpse
10. Your Magic is Working
11. Climb the Ladder
12. How Lester Lost His Wife
13. Spike the Senses
14. Vegan in Furs

Of Montreal to zespół powstały w okolicach roku 1997, w mieście Athens, w stanie Georgia (miasto, z którego pochodzi m.in. REM). Liderem projektu jest Kavin Barnes - niezwykle płodny muzyk, multiinstrumentalista, poeta. Po przesłuchaniu kilku jego płyt można odnieść wrażenie, że jest to człowiek o wielkim potencjale, którego głowę rozsadzają wspaniałe pomysły i melodie... A teraz zagadka: skąd nazwa zespołu? Przecież Athens z Montrealem ma tyle wspólnego, co przysłowiowy piernik z wiatrakiem. Odpowiedz jest iście ofmontrealowa... Barnes spotkał podobno swoją miłość, ideał i była ona właśnie z Montrealu...

Zespół owy jest zespołem specyficznym. W swojej długiej historii, uwiecznionej szeregiem albumów, niebezpiecznie balansuje na granicy kiczu i sztuki. Niekiedy, ową granicę przekracza, co zostało skwitowane nawet przez moja tolerancyjną postawę wyrazem niesmaku i dezorientacji, a przez wytwórnie... właściwie niedostępnością pierwszych płyt formacji na rynku (co na oficjalnej stronie określono jako: temporally out of print). Pierwsze albumy zawierały głównie około 3-minutowe piosenki z towarzyszeniem gitary akustycznej i wpadającą w ucho melodią. Niestety, paradoksalnie, melodia była niekiedy tak przekombinowana, że sprawiała wrażenie piosenki śpiewanej przez przedszkolaków. Z tekstem podobnie... Na szczęście, wydaje mi się, ze Barnes ma już owy, nie zawsze chlubny, okres za sobą, czego przykładem jest opisywana płyta. W końcu Of Montreal zacząłzwracać uwagę na opakowanie swoich melodii - na formę. Zaczęli eksperymentować, a przy okazji postarali się o spójność materiału.

Wydana w 2004 r. płyta "Satanic Panic In The Attic" jest świetnym przykładem rozwoju zespołu. Trwa niecałe 45 min. a jest prawdziwą erupcją pomysłów. Każda, ze znajdujących się tu 14 piosenek, jest do granic możliwości, napchana świeżością, lekkością, świetną melodią i zmieniającymi się, jak w kalejdoskopie, eksperymentami. Płyta mknie jak orzeźwiający wicher. Wszystko jest niezwykle spójne - piosenki wypływają sobie jedna z drugiej, bez żadnego wysiłku. Muzycznie kojarzy mi się to najbardziej z Sierżantem Pieprzem Beatlesów i Nocą w Operze Queen, oczywiście wszystko o wiele bardziej odjechane i pokręcone. I tak jak Mercury w 1974, tak Barnes w 2004 przekonuje nas, że życie to jedna wielka zabawa, puszczając oczko zza pastiszowych piosenek, drażniąc wodewilem i kojąc niesamowitymi chórami. Zachwyca mnogością barw, różnorodnością tematów, rozmachem. Jest niczym szalony i spontaniczny, kolorowy taniec, w którym śmiech, zabawa i euforia są zagłuszane przez muzykę o podobnym klimacie. Iście szalony
świat, w który naprawdę chce się wejść...

Preludium stanowi "Disconnect The Dots". Zaczyna się natłokiem instrumentów, żeby przejść w spokojniejszy motyw główny, w którym do znudzenia Barnes powtarza "Come disconnect the dots with me poppet, come disconnect the dots..." i rozpływa się w refrenie przy "It's so beautiful, our lunacy...". Potem nieco pianina, niesamowitych chórków i wracamy do początku. Wspaniała piosenka, kojarząca mi się nieco z psychodelią ad 1967. Zaraz potem uderzenia w bębny i odgłosy niczym z filmu, w którym właśnie mają komuś obciąć głowę, ewentualnie spalić na stosie. I kiedy emocje rosną, następuje nieoczekiwany przeskok w melodyjkę tak słodką i lekką, ze mogłaby z powodzeniem być śpiewana przez wspomnianych przedszkolaków. Może i jest w tym nieco prawdy, bo po jakimś czasie słyszymy: "Ok children, remember your breathing, one, two, three, four...". Wtedy wchodzi niesamowity chór spod znaku Cyganskiej Rapsodii Queenu, a kiedy dochodzą do tego jeszcze instrumenty i flet, robi się naprawdę nieziemsko. Potem następuje króciutka, śliczna i beztroska impresyjka, w której aż chce się zaśpiewać z Barnesem "I was gazing in your eyes, seeing butterflies..." Niesamowite - 2 minuty, a tak pełna piosenka, tak skończona, zawierająca nawet solówke gitarową. Podobnie wygląda utwór kolejny - "My British Tour Diary", przechodzący w tajemniczy motyw basu - początek jednej z najbardziej szalonych i energicznych piosenek na płycie - "Rapture Rapes The Muses". I kiedy pod koniec, do głównego riffu dołącza, wyśpiewywane przez cały zespoł "lalala" z towarzyszeniem cymbałków, nieoczekiwanie znajdujemy się na festynie Krasnoludów i Faunów (wiem, nieco dziwne skojarzenie). Potem spokojniejszy, ze śliczną melodią "Eros Entropic Tundra", zwiastujący najwolniejszy fragment płyty, chwilę oddechu przed kolejną porcją eksperymentów, śliczną, beatlesowską "City Bird". Następnie mamy znów świat Barnesa ze wspaniałymi melodiami i cudownymi wielogłosami... W "Your Magic Is Working" mamy do czynienia z nad wyraz widocznym pastiszem wodewilowych utworów. Pięknie się robi gdy wokalista zaczyna śpiewać "Lately I've been so happy just holding you and gazing into your eyes..." a wszystko zaczyna przyśpieszać. "Climb The Ladder" opiera się na wspaniałych wokalizach na tle pianina, zaś "How Lester Lost His Wife" zaczyna się bardzo ostro by po kilku uderzeniach dzwoneczków, przejść w temat główny. Jest on jeszcze wielokrotnie przerywany a to dzwoneczkami, a to organami, żeby w końcu na dobre przeskoczyć w zupelnie inny temat i znowu powrócić do motywu głównego. Wspaniałe! Potem "Spike The Senses" z tajemniczym refrenem i słyszymy uderzenie w kocioł. Jest to początek ostatniego fragmentu "Vegan In Furs", stanowiącego nie tylko zakończenie, ale i w pewien sposób podsumowanie, całego albumu. I kiedy słuchać śpiewany wspólnie przez wszystkich, refren (co przywodzi na myśl gospel), nie mamy już wątpliwości, że to koniec.

I podczas słuchania tak wspaniałej płyty nachodzi mnie ciągle refleksja - dlaczego tak wartościowe zespoły nie są znane szerszemu gronu słuchaczy? Dlaczego tak ciężko nabyć ich płyty? Nieco info o albumie: http://ofmontreal.net/sataniclyrics.html.

Ocena: 8.5 / 10



DrowningMan

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 0


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Bass Communion 'Bass Communion' Reconstructions + Recycling
  Bass Communion 'Bass Communion' Reconstructions + Recycling

"...Colin Potter proponują nam czwartą odsłonę kompozycji "Drugged", bardzo statyczną i nie pozbawioną izolacjonistycznych smaczków, idealną na zakończenie prawie osiemdziesięciominutowej podróży w zrekonstruowany świat Bass Communion...."
Czytaj więcej

  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff