Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Coldplay "X&Y" (2005)
(Parlophone/EMI Music Poland)



Mike Pierce - Assistant
Carmen Rizzo - Computer Editing
Matt McGinn - Guitar
Mark Pythian - Computer Editing
George Marino - Mastering
Coldplay - Producer
Chris Athens - Mastering
Brian Eno - Synthesizer
Michael Brauer - Mixing
Dan Keeling - A&R
Danton Supple - Producer

1. Square One
2. What If
3. White Shadows
4. Fix You
5. Talk
6. X&Y
7. Speed of Sound
8. A Message
9. Low
10. The Hardest Part
11. Swallowed in the Sea
12. Twisted Logic

Til Kingdom Come (Bonus Track)

Trzy, bardzo lubiane przeze mnie zespoły, z podobnych kręgów, nazwijmy go umownie "nowego, brytyjskiego, łagodnego, gitarowego grania" nagrały w tym roku swoje trzecie płyty. Z owej trójki w składzie The Doves, I Am Kloot i Coldplay, tylko ten ostatni wyszedł obronną ręką. Dlatego właśnie zostanie on opisany tutaj jako pierwszy, a do dwóch pozostałych może wrócę innym razem.

Panowie z Coldplay od początku konsekwentnie robią swoje. Zaczęło się oczywiście od świetnego debiutu "Parachutes" z 2000 roku, który wypełniały nastrojowe, skromnie zaaranżowane, po części akustyczne ballady. Świetne melodie, urzekająca swą prostotą zaczarowały wówczas niejednego słuchacza. Druga płyta, wydana dwa lata później, równie interesująca "A Rush Of Blood To The Head", była delikatnym krokiem w kierunku soczystszych i zróżnicowanych aranżacji, a także nieco dojrzalszych brzmień. Ale co najważniejsze okraszona była równie dobrymi melodiami. Niemałą ciekawostką był fakt, że już po owej drugiej płycie, Coldplay doczekał się dwóch tribute-albumów! Ten konsekwentny rozwój i ewolucja znalazły swoje ujście na najnowszym - trzecim - studyjnym krążku grupy, nazwanym "X&Y".

Coldplay w roku 2005 brzmi już zatem nieco inaczej, niż pół dekady wcześniej. Aranżacje są bardziej skomplikowane, nawarstwione (pogłosy itede) i różnorodne. Instrumentarium bogatsze, a gitary mocniejsze. Nie zmienił się jednak wokal, chyba, że na lepsze. Chris Martin jest bowiem w coraz lepszej formie. Melodyjny, czysty (czasem charakterystycznie "nosowy") i melancholijny głos urzeka i "ratuje" nawet te słabsze kompozycje. Ten liryczny głos Martina dodaje na pewno wiarygodności śpiewanym przez niego wersom. Wracając do brzmienia, interesującą nowością na "X&Y" jest wprowadzenie do niektórych utworów "chłodnych", zimnofalowych klawiszy (kłania się wczesne The Cure czy Danse Society), gdzieniegdzie pojawiają się także lekko nowofalowe gitarki. Najlepsze utwory to, bez wątpienia, "Square One", po delikatnym lekko "floydowym" wprowadzeniu, mamy i coś z U2, i coś z Porcupine Tree, ze świetną melodią, motoryką i bezbłędną grą (nawet stosunkowo ostrych jak na Coldplay) gitar. Albo taki "White Shadows" z arktycznymi klawiszami w tle, falowymi gitarami, transowymi przejściami i nostalgicznym, nieco niepokojącym nastrojem. Albo ciepły, pogodny, "Talk" - czyli klasyczny "coldplayowaty" przebój w dobrym, starym stylu, z wyśmienitą melodią i sporym pozytywnym "powerem". Ale jest i promujący "Speed Of Sound", w którym wybrzmiewają echa "Clocks" z płyty poprzedniej, z tym, że "Speed..." jest chyba od tamtego jeszcze lepszy. To klasyczny przebój w pełnym tego słowa znaczeniu. Taka niby prosta piosenka z wpadającym w ucho refrenem, a ileż w niej uroku. Mamy też ładną nostalgiczną balladę "Fix You", utrzymaną w duchu płyty "Parachutes". Ale świetnych utworów jest tutaj jeszcze więcej, weźmy taki "The Hardest Part", który każdorazowo kojarzy mi się z "wietrznym" feelingiem a'la Dire Straits. Ma ten Martin dryg do pisania zacnych melodii, nie da się ukryć. A co mi się nie podoba? Nowy materiał Coldplay przypomina mi nieco tak w formie, jak i w treści, wydaną w zeszłym roku, płytę Blackfield. Jest jednak między nimi pewna różnica. Album "Blackfield" był krótszy, bardziej skondensowany i przez to, chyba bardziej wiarygodny. "X&Y" sprawia natomiast czasem wrażenie nieco zbyt przydługiego i rozlazłego. Pewne utwory wydają się być dodane na siłę, ot chociażby takie "Swallowed In The Sea" czy tytułowy "X & Y" nie do końca mnie przekonują i zdają się być odrobinę "recyklowane" (co w przypadku "Speed Of Sound" jednak jakoś nie przeszkadzało). Myślę, że bez nich album byłby jeszcze lepszy, choć i tak słucha się go z wielką przyjemnością. Mógłbym jeszcze ponarzekać nieco, że na "X&Y" brakuje, chociaż symbolicznych dysonansów, zgrzytów, że produkcja jest zbyt wypolerowana, ale ja od Coldplay tego nie wymagam. Oni są po prostu stworzeni do grania ładnych i prostych piosenek, a na te, będzie zapotrzebowanie zawsze, choćby nawet cały świat słuchał wyłącznie Budki Suflera i jadł tylko brokuły. Po prostu łagodny rockowy pop na najwyższym poziomie.

ps. Warto wspomnieć jeszcze o dwóch rzeczach, o tym, że uroczy bonusowy utwór "Til Kingdom Comes", skromny, na gitarę akustyczną, lekko country'ujący i folkowy został napisany dla Johnny'ego Casha. Niestety z przyczyn oczywistych Cash nie zdążył go już wykonać... A także o tym, że w liście osób pracujących nad albumem figuruje człowiek-legenda: Brian Eno, jako osoba odpowiedzialna za "synthesizer"...

Ocena: 8.5 / 10



Tomasz "Slay" Pacyna
slay(at)post.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 0


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Tribute to Dead Can Dance 'The Lotus Eaters'
  Tribute to Dead Can Dance 'The Lotus Eaters'

"...Człowiek orkiestra z obozu Anathemy. Przykre, ale Daniel nie ma dobrego głosu, szczególnie do takiego tekstu, który domaga się siły i pewności artykulacyjnej, a tu zdarza się strunom głosowym załamać. Chwaliłem go, że zna swoje granice, ale tu porwał się z motyką na słońce. Na Nicka Drake'a to jest dobre, ale nie na Brendana z tekstem Brechta...."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff