Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Piano Magic "Disaffected" (2005)
(Darla Records)



Piano Magic - Main Performer
Noel Summerville - Mastering
Gareth Parton - Engineer, Guest Appearance, Clapping
Martin Andersen - Art Direction, Photography, Design
Glen Johnson - Guitar, Programming, Voices, Group Member
Jerome Tcherneyan - Percussion, Keyboards, Engineer, Piano (Thumb), Group Member, Programming, Drums
James Topham - Viola, Guest Appearance
Angele David-Guillou - Vocals, Guest Appearance, Voices
Alasdair Steer - Bass, Group Member
Franck Alba - Guitar, Keyboards, Group Member
Cedric Pin - Keyboards, Programming, Cover Model, Group Member
John Grant - Vocals, Voices, Guest Appearance

1. You can hear the Room
2. Love & Music
3. Night of the Hunter
4. Disaffected
5. Theory of Ghosts
6. Your Ghost
7. I must leave London
8. Deleted Scenes
9. The Nostalgist
10. You can never get lost (when you’ve nowhere to go)

Ponad rok temu zespół Piano Magic nagrał wyborny album "The Troubled Sleep Of Piano Magic", który miałem przyjemność recenzować w Taboo. Płyta zebrała doskonałe recenzje w prasie i postawiła bardzo wysoko poprzeczkę dla kolejnych wydawnictw grupy. No i stała się rzecz niesłychana. W kwietniu tego roku Piano Magic nagrywa kolejny, szósty już, album. I co? I okazuje się, że jest to płyta jeszcze lepsza! Nie chcąc popadać w jakąś tam dziecinną egzaltację, rodem z "Poradnika Młodego Zielarza" czekałem z napisaniem tej recenzji aż trochę ochłonę. Chciałem odczekać pare miesięcy, aby spojrzeć na cały materiał nieco chłodniejszym okiem. Czekałem więc, czekałem i... już wiem, że się nie doczekam. Wiem, że "Disaffected" to płyta wyjątkowa.

"Post rock. Ghost rock." - tak określił kiedyś pewien krytyk muzykę Londyńczyków. I przyznać muszę, że szczególnie w tym drugim członie owej nazwy coś faktycznie jest. Tajemnica klimat, "duszna" atmosfera i ta dziwaczna, czasem "udręczona", "znękana" czy "nawiedzona" gra gitar. Ale proszę nie wkładać Piano Magic do jakiejś tam tandetnej gotyckiej szufladki. To inna stylistyka. Ta wysmakowana głębia i swoisty muzyczny egzystencjalizm naprawdę przekonują, bez potrzeby posiłkowania się tanimi "mrocznymi" gadżetami. To inna wrażliwość, nie tylko muzyczna, ale i przejawiająca się na polu tekstowym.

"Disaffected" przekonuje najbardziej swym wyważeniem i harmonią poszczególnych elementów składowych. Płyta jest bardzo równa, spójna i trwa dokładnie tyle ile powinna. Produkcja jest świetna, a brzmienie perfekcyjne. O ile, wspomniany "The Troubled Sleep Of Piano Magic" przytłaczał lodowatym i ponurym chłodem, nowa płyta to podróż w nieco jaśniejsze rejony. Ale nie spodziewajmy się tutaj słonecznych piosenek, to przecież ciągle Piano Magic, a więc jedyna w swoim rodzaju melancholia - piękna, tajemnicza, ciągle smutna i urzekająca. Wśród 10 utworów nie ma słabego punktu. To doskonałe studium egzystencjalnej klaustrofobii i alienacji. Nowy album jest tak bardzo udany z jeszcze jednego powodu. Glen Johnson dokonał tu bowiem rzeczy, która jeszcze niedawno wydawała mi się niemożliwa. Otóż, udało mu się zachować wszystko to, co najcenniejsze w muzyce zespołu, a do tego nagrać naprawdę piosenkowy, przebojowy album! To płyta od której aż się prosi zacząć przygodę z Piano Magic. Takim wymarzony "A guide to...". Taki zabieg udaje się naprawdę niewielu.

Piano Magic


Już otwierający, posępny "You can hear the Room" robi spore wrażenie. Dostojny, marszowy, powolny, rytm, bardzo ładna gra gitar i elektroniczne smaczki, a do tego "osamotniony" wokal, śpiewający frazy typu "Beneath the word, there's the whisper of pipes". Przywodzi mi to na myśl Archive. A ten gitarowy wybuch w drugiej części utworu z nawarstwionymi gitarowymi ścianami to z kolei smakowity ukłon w stronę najlepszych shoegazerowych tradycji. Doskonały początek, ale później jest jeszcze lepiej. "Love & Music" to bowiem chyba jedno z najlepszych nagrań w historii formacji. Porywająca melodia, mistrzowskie połączenie elektroniki i drapieżnych gitar (i znów te cudowne gazerowe erupcje gitarowych ścian), każą pochylić czoło. A co ciekawe, utwór ten jest chyba najpogodniejszym na albumie. Pulsuje on sobie takim niewymuszonym rytmem i można go słuchać wciąż na nowo. Jak dla mnie - nagranie roku 2005 bez dwóch zdań! Poziom trzyma również kolejny "Night Of The Hunter" który kojarzy mi się natomiast z pierwszą płytą Dead Can Dance i tymi nieco zimnofalowymi utworami, które śpiewał tam Brendan Perry (a może i sam tytuł nagrania jest jakąś sugestią do dużo późniejszej wyśmienitej "Eye of the Hunter"?). Nagranie czwarte, tytułowe to pewna zmiana klimatu. Jest to pierwsza (i jedyna) piosenka na płycie śpiewana przez niezastąpioną Ange`le David-Guillou. Nagranie jest bardzo ciekawe muzycznie, dużo w nim elektroniki (tylko gdzieniegdzie gitara akustyczna) i składa się jakby z dwóch części. W pierwszej, bardziej konwencjonalnej i śpiewanej tak jakby bez emocji, David-Guillou opowiada nam tytułową metaforyczną historię zniechęcenia i wypalenia. Podkreślają to zgrabne zdania pokroju: "Finish nothing you start and start nothing you think you'll continue". W refrenach jej głos zbliża się czasem do maniery Sinead O'Connor. Natomiast druga, instrumentalna częśc, wprowadza nas w połamany elektroniczny świat. "Theory Of Ghosts" to znów skok w ciemność. Oniryczna, niepokojąca "ballada" z mówionym tekstem po raz kolejny powoduje, że zadaje sobie pytanie, jak ten Johnson to robi, że udaje mu się budować taką niepowtarzalną atmosferę? Kolejna "rozprawa o duchach" - kompozycja "Your Ghost" - to gościnny, wokalny udział Johna Granta z - bardzo niedocenionej i mało u nas znanej, a bardzo ciekawej, formacji - The Czars. Grant to zresztą dobry znajomy Piano Magic, gdyż "gościł" już kiedyś u nich (na albumie "Writers Without Homes"). Lubię ten jego smutny głos, ale "Your Ghost" nie tylko dlatego oceniam tak wysoko. Rewelacyjnie wypadły tutaj te dziwne wstawki dźwiękowe i gitarowe, które zdają się idealnie oddawać "szmery błąkających się dusz". Następne nagranie "I Must Leave London" to z kolei naprawdę ładna, nieco folkowa akustyczna "słodkogorzka" ballada. Nie lubi ten nasz Johnson tego Londynu, bo to już kolejny raz, gdy tekstowo "występuje" on w takiej właśnie "niewdzięcznej" roli. Kolejny kawałek "Deleted Scenes" rodzi natomiast skojarzenia z New Order. Miażdżący, solidny elektroniczny bas napędzają cały utwór, a niepokojące syntezatory, rodem z lat 80-tych, emanują chłodem. Wokalnie Glen Johnson także przypomina tutaj nieco Bernarda Sumnera. Zacny nowofalowy powiew, pulsujący ponurą nostalgią. Końcówka "Disaffected" to z kolei dwa nagrania o ogromnym ładunku smutku i emocji. "The Nostalgist" kojarzy mi się z najbardziej ciemnymi, "powolnymi" songami The Cure (na przykład "Bloodflowers"). Wolno bijąca perkusja, chłodne klawisze w tle, "lamentujące" gitary i prawie płaczliwy głos śpiewający o niemożności oderwania się od przeszłości... I jeszcze potęgujące ten przygnębiający i melancholijny nastrój dzwony kościelne i padający deszcz. Bez wątpienia jest to jedna z najlepszych rzeczy jakie Piano Magic kiedykolwiek nagrali. Ale to jeszcze nie koniec. "You can never get lost (when you've nowhere to go)" to chyba jeszcze piękniejsza i jeszcze bardziej poruszająca kompozycja na płycie. To właściwie bardzo oszczędnie zaaranżowany, ascetyczny utwór, ale jakże przeszywający. Pod tym względem porównać go mogę do pamiętnego "Heartattack in a Layby" Porcupine Tree. Pięknie kreujące nastrój gitary akustyczne, skrzypce, i delikatne "wypełniacze" wzbogacone - znów - o pełen smutku i zniechęcenia głos. Wielkie emocje zaklęte w prostych nutach. Aż wierzyć się nie chce, że ktoś jeszcze nagrywa dziś takie płyty...

Ocena: 10 / 10



Tomasz "Slay" Pacyna
slay(at)post.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 4


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Yes 'Close To The Edge'
  Yes 'Close To The Edge'

"...Muzyką Yes byłem nieustannie katowany przez 20 lat przez pewnego starego pryka. Ile się zachwycał tym zespołem! Howe to "doktor gitary". Anderson to "anioł, który zszedł na ziemię żeby przynieść ludziom piękną muzykę". Itd, itp. Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy będąc małym chłopcem chciałem sobie włączyć kasetę wideo z nagranymi z telewizji teledyskami Michaela Jacksona, a ten człowiek powiedział do mnie: "Może byś obejrzał coś innego?", po czym włożył do odtwarzacza "Greatest Video Hits". To akurat aż tak dużym błędem wychowawczym nie było...."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Stephen King "Mroczna W...
  Stanley Kubrick
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Nightwish "Once"
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Nightwish "Once"
  Ukulturalnianie przez f...
  Katatonia - Night Is Th...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff