Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Świetliki i Linda "Las putas melancolicas" (2005)
(Universal Music Group)



Grzegorz Dyduch - gitara basowa, kontrabas, głosy męskie
Artur Gasik - gitary, instrumenty klawiszowe różne
Bogusław Linda - głos męski
Marek Piotrowicz - perkusja, instrumenty perkusyjne, głosy męskie
Tomasz Radziszewski - gitary, głosy męskie
Marcin Świetlicki - głos męski

1. Popatrzcie (1)
2. Znowu się kłócą
3. Las putas
4. Filandia
5. Niebieskie
6. Czwartek
7. Delikatnienie
8. Opluty
9. D#
10. Ziemnioki
11. Ochroniarz
12. Lalka Tadzika
13. Gigli gigli
14. K
15. Bóstrelę
16. Melancolica
17. Jowejek
18. Incipit
19. Popatrzcie (2)

Zespół Świetliki zawsze koegzystował gdzieś na niewidocznej granicy pomiędzy popkulturą a mało wymagającym snobizmem. Trzeba przyznać, że bardzo umiejętnie zaspokajał ambicje pseudointelektualistów, których słowo drukowane gryzło,a do awansu w klasyfikacji inteligentów kółka literackiego Wyższego Studium Kosmetycznego wystarczyło rzucenie tekstu o "nastroju nieprzysiadalnym". Marcin Świetlicki doskonale zdawał sobie z tego sprawę, spokojnie i autoironicznie znosząc swój status idola dziewcząt w moherowych sweterkach i okularach uzbrojonych w dioptrię o kalibrze 5,5. Wydawał świetne tomiki wierszy i, jakby podążając zupełnie innym torem, Świetliki tworzyły fajne płyty.

Tak było do czasu albumu "Złe misie". Dziś Świetlicki wciąż wydaje świetne tomiki wierszy i, jakby podążając zupełnie innym torem, Świetliki stworzyły płytę-potworka. Nie wiem, skąd wziął się pomysł fuzji autentycznie ambitnego zespołu z autentycznie beznadziejnym Bogusławem Lindą, jednak od czasu gdy Violetta Villas po raz pierwszy otworzyła usta, w polskiej muzyce nie zdarzyło się nic bardziej tragicznego. Prawdopodbnie zamysł konceptu wzorowany był na dobrze sprzedającym się klonie poezji śpiewanej przez Michała Żebrowskiego, jednak przy całej mojej sympatii, zaopatrzony w nieuleczalną wadę wymowy głos Lindy pasuje do poezji jak Babcia Kiepska do rozkładówki "Playboya".

A szkoda, bo muzycznie wcale nie jest źle. Po raz pierwszy w historii Świetliki sięgnęły po tak bogate aranżacje, po raz pierwszy można śmiało powiedzieć, że w warstwie muzycznej nie brakuje prawie niczego. Oprócz typowego i wciąż dominującego duetu gitarowego Dyduch-Radziszewski pojawiają się: kwartet smyczkowy, zebrana prosto po weselu w remizie sekcja dęciaków, trąbki, a nawet akordeon. Melodie co prawda nie powalają na kolana chwytliwością, jednak stanowią pewną zamierzoną całość, a nawet kontrolowaną zabawę paradoksem. Jest nim m.in. otwierający płytę czysto punkowy utwór "Popatrzcie (1)", po zakończeniu którego album płynie sobie już spokojnie jak myśli w głowie Andrzeja Gołoty. Muzyczne maksimum pokazuje singlowa "Filandia", gdzie piękne partie smyczków pozwalają przez chwilę poczuć się jak osoba ze stwierdzoną depresją maniakalną, której wczoraj skończyły się tabletki. I wszystko byłoby naprawdę piękne... gdyby nie Boguś.

Bo Boguś L. ma w sobie to "coś", które powoduje, że słysząc jego głos ma się chęć chwycić leżącą akurat pod ręką rolkę papieru toaletowego i udusić za jej pomocą pierwszą napotkaną po wyjściu z domu osobę. Rozumiem, że można mieć ambicje, że należy walczyć z szufladkowaniem własnej osoby po wszelkiej maści "Psach" i "Sarach", ale może wystarczyłby "Pan Tadeusz" i "Quo Vadis"? Bo niestety Linda jakim jest aktorem, takim też nadawcą poezji. Wiersze Świetlickiego w jego ustach tracą wszelkie swoje zalety, a przedłużanie końcówek każdego wyrazu powinny powodować apelacje o większe nakłady Narodowego Funduszu Zdrowia na rozwój logopedii. Gdy Świetlicki deklamuje swoje teksty, przypomina zblazowanego, ale autoironicznego i szczerego konsumenta rzeczywistości. Gdy robi to Linda, mamy wrażenie, jakby robił to żul, także konsumujący, ale taniego bełta. Wystarczy zresztą porównać dwie wersje utworu "Delikatnienie" - w wykonaniu Świetlickiego (na "Złych misiach") i Lindy (na "Las putas..."), by stwierdzić, że Allach jednak nie zawsze jest sprawiedliwy. No, może jedynie słowo "kac" w ustach Lindy brzmi bardziej autentycznie. Właściwie tylko dwie piosenki "śpiewane" przez Lindę jako tako się bronią - jedną z nich jest wspomniana "Filandia", której dzięki muzyce nawet pan L. nie potrafił skopać. Drugą jest tytułowy utwór "Las putas melancolicas", w którym po raz pierwszy da się wyczuć szczerość w głosie wokalisty, gdy deklamuje, że "my jesteśmy kurwy dwie".

Na szczęście Boski Boguś, idol polskich wdów i mężów uprawiających sport w postaci tworzenia ziemniaka z twarzy swoich żon, zajmuje tylko połowę warstwy wokalnej na tej płycie. Reszta szczęśliwie zarezerwowana została dla prawowitego wokalisty i autora tekstów. Z tym tylko, że zostały one wybrane w sposób chyba nie do końca przemyślany. Brakuje gdzieś tej słynnej zabawy słowami, dzięki którym mogliśmy zadać pytanie "co autor miał na myśli, gdy twierdził, że miał na myśli?". Na "Las putas melancolicas" więcej jest wyrobnictwa na wysokim poziomie niż oryginalnych fraz. Zdarzają się jednak także perełki, takie jak wyznania człowieka, który ma sumienia przyprawić rogi znajomemu ("Jego kubeczek nie polubi mnie / ich pościel mnie opluje"). Słodka jest historia Tadzika, posiadacza lalki o imieniu Himmler, mieszkającej w domku dla lalek, który Tadzik nazwał Reichstag ("Tadzik kładzie Himmlera do łóżka w piżamce ze swastyczką / a potem sam zasypia i śni mu się Stalingrad"). Ponadto Świetlicki w piątej części "Oplutego" przyznaje wreszcie, że "to miasto" przez 15 minut należało do niego ("Teraz to miasto wróciło do chłopców i dziewcząt z parady gejowskiej / i niech sobie razem maszerują / wszechgejowska parada").

"Las putas melancolicas" może i można by było uznać za dobrą płytę. Po pierwsze, gdyby była debiutem zespołu, a nie piątą pełnometrażową płytą. Bo mimo wszystko oczekiwania z albumu na album rosły. Po drugie, gdyby Świetliki pozostały Świetlikami Bez Lindy, a nie komercyjnym towarem, mającym zintegrować środowisko gospodyń domowych ze środowiskiem licealistek szukających inspiracji do matury z polskiego. Niestety - podobno Bogusław Linda został mianowany pełnoprawnym członkiem zespołu, co niechybnie zakończy się tak, jak zrobienie jajecznicy z wykorzystaniem zgniłego jaja. Kto w tym wypadku jest tym zgniłym jajem pozostawiam do głębokiego przemyślenia.

Ocena: 6.2 / 10



Tomasz "Trollking" Zdulski
trollking(at)interia.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Autor: sef
(2013-06-28 17:20:01)

ip: 89.66.5.168
e-mail: poco@gmail.com

Ej, ależ bzdury. Nic lepszego nie ma pod słońcem do tej chwili a już jest 2013 rok.


Autor: sef
(2013-06-28 17:19:44)

ip: 89.66.5.168
e-mail: poco@gmail.com

Ej, ależ bzdury. Nic lepszego nie ma pod słońcem do tej chwili a już jest 2013 rok.


Autor: sef
(2013-06-28 17:19:32)

ip: 89.66.5.168
e-mail: poco@gmail.com

Ej, ależ bzdury. Nic lepszego nie ma pod słońcem do tej chwili a już jest 2013 rok.


Autor: sef
(2013-06-28 17:19:20)

ip: 89.66.5.168
e-mail: poco@gmail.com

Ej, ależ bzdury. Nic lepszego nie ma pod słońcem do tej chwili a już jest 2013 rok.


Autor: skolim
(2007-09-21 01:28:15)

ip: 192.168.2.136
e-mail: czajantee@gazeta.pl

guzik prawda, Linda przekazuje co innego niż autor recenzji by sobie życzył, co nie znaczy że płyta jest zła a Linda fatalny. nie zgadzam się i w ogóle ten opis płyty to bełkot


Autor: filutek
(2007-08-06 04:25:54)

ip: 83.21.39.244
e-mail: pan_filutek@wp.pl

Prostactwo i grafomania. Szkoda słów...


Autor: Kersten
(2007-07-31 13:49:03)

ip: 84.205.165.30
e-mail: kersten86@wp.pl

Wyczuwam kompleks wobec Lindy. Jest świetnym aktorem (trzeba znać polską historię kinematografii, nie tylko to, na co recenzenta zmuszano, by pojawił się w kinie, albo co go podniecało jak był dzieckiem), a na tym albumie spisał się bardzo dobrze. Może osobiste animozje "recenzenta", albo chęć zabłyśnięcia "humorem"... Gniot, zgadzam się, ale po stronie krytyki. Krytyka to nie obrażanie.


Autor: rzureck
(2007-01-05 20:18:13)

ip: 83.13.107.44
e-mail: rzur75@wp.pl

Czemu 6,2 a nie 6,3 albo 6,1? czemu nie zwyczajnie 6/10? nie bardzo kumam logike wystawiania ocen z dokladnoscia do dziesietnych czesci...co w czyms tak niezmierzalnym jak muzyka stanowi o tych dziesietnych punkta?


Autor: Trollking
(2006-10-17 12:30:29)

ip: 212.126.17.75
e-mail: trollking@interia.pl

Ahh... mea culpa... No przecież to fakt znany wszystkim,że Świetlicki to Marcin... a tyle razy patrzyłem na swój art i nie poprawiłem... Pozostaje mi się tylko ukajać i przeprosić wszystkich Marcinów i Maciejów Świetlickich (na pewno gdzieś jacyś są...)

Hyde - dzięki za wyhaczenie błędu. Pozdrawiam.


Autor: Hyde
(2006-10-11 10:28:21)

ip: 10.120.4.34
e-mail: hyde-89@o2.pl
www:

Recenzja OK choć nie do końca się zgadzam z opinią krytyka. Następnym razem radze lepiej zapoznać się z aspektami, które do recenzji płyty są niezbędne. Mam na myśli fakt, iż Świetlicki ma na imię Marcin, a nie Maciej.
Pozdrawiam


Autor: Piter
(2006-02-26 15:28:03)

ip: 213.192.67.5
e-mail: pitaval@vp.pl

Płyta jest Świetna jak i wszystkie Świetlików.Linda jest cool-bo i polski i światowy i ezystencjalny jak trzeba,a nawet słychać w jego interpretacjach nutke humoru i autoironii.Marcin śpiewa coraz bardziej gorzko i to też jest konsekwencją progresu i rozwoju artystycznego jego osobowości.Słucham jej od kilku m-cy i jest to najlepsza polska płyta z zeszłego roku.


Autor: Marusia
(2006-01-18 23:02:12)

ip: 62.21.1.75
e-mail: mara_zm@poczta.onet.pl

To ja chyba też właśnie stałam się Polakiem prawdziwym i zaraz ukamienują mnie tu ziemniakami,ale trudno.Też B.Linda mi się na płycie nie podobał,i tyle.Może to jakaś trauma czy pozostałość po ojcu Robaku...ale jego głos drażni i miły dla ucha nie jest,zaznaczam jeszcze raz-dla mnie


Autor: Jose
(2006-01-18 22:40:18)

ip: 172.16.2.124
e-mail: joseman@interia.pl

Gratuluję stania się prawdziwym Polakiem. Klapki na oczy, czego nie rozumiem to atakuję, zazdroszczę każdemu wszystkiego, a cały świat z pewnością kręci się tak jak ja uważam - tak mogę w skrócie Pana opisać. Czuję się pełnoprawnym pseudointelektualistą, na dodatek muzyką zajmuję się od lat. Pańską opinię można porównać do tej, jaką wygłasza Ojciec Redaktor Naczelny o WOŚP. Nic tu nie jest zgodne z rzeczywistością.


Autor: Domind
(2006-01-09 09:47:45)

ip: 80.51.255.13
e-mail: domind@poczta.onet.pl

Rezenzja, którą tu przeczytałem jest mocno "przegadana". Mam wrażenie,że autor jest emocjonalnym wrakiem i oczywiście na pewnym poziomie umarł . Dla mnie płyta jest doskonała! Pan Bogusław Linda świetnie( bo oryginalnie) odnalazł się w konwencji świetlików! NIkomu ,tak przypuszczam tak dobrze by się to nie udało! Panu Zdulskiemu polecam etat w radio maryja!


Autor: olo
(2006-01-03 19:42:52)

ip: 213.25.106.44
e-mail: olgierd.ok@wanadoo.fr

Panie Zdulski czy Linda nie dal Panu autografu,kiedy pan usilnie o to go prosil kwilac,ze widzial go Pan we wszystkich filmach???Czy tez publicznie obrazil Panska mamusie...Chrystusie Nazarenski!!!skad tyle zgryzliwosci jak u starych zreumatyzowanych tetrykow...Panie Boguslawie plyta jest kurewsko fajna,a najlepsze kawalki to wlasnie te z Panska narracja...; Pozdrawiam


Autor: kaha
(2005-12-27 15:01:36)

ip: 83.71.101.68
e-mail: zima1101@wp.pl

a ja sie zgadzam ze spektakularnie blyskotliwa opinia Przemka


Autor: Tomek
(2005-12-18 19:31:31)

ip: 83.16.180.130
e-mail: jimi@wm.pl

co za baran to pisał, polecam swoje felietony pisac do faktów albo super expresu.
Sluchalem plyty, znam sie na muzyce, i nic co Zdulski napisal sie niezgadza.


Autor: Trollking
(2005-12-13 19:39:37)

ip: 62.21.15.90
e-mail: trollking@interia.pl

A ja nie zgadzam się zupelnie z tym spektakularnie nieudolnym komentarzem Płyta z założenia chyba nie miała być prowokująca tylko dobrze-się-sprzedająca i pewnie to założenie się uda.Z jednym się zgodze-Bogusiowi rzeczywiście słowo "kurwa" pasuje jak nic,pytanie tylko czy to pochwała.Poza tym zauważyłem wprost zaskakującą prawidłowość-jesli oceniam płytę powyżej 8-ki, jestem dobrym recenzentem.Jeśli ok 5-ki - "zwisem kangura"... :D


Autor: przemek
(2005-12-13 11:52:25)

ip: 83.18.250.50
e-mail: antareszg@interia.pl

Nie zgadzam sie zupelnie z tą spektakularnie nieudolna recenzja plyta jest taka jaką miala byc.. prowokujacą.. dobitnie perfidna intrygujaco inna.. to taki kopniak wymierzony w wasze pojecie o wrazliwosci estetycznej hahah mi sie podoba a Bogus wkomponowal sie idealnie z tym swoim "kurwa" - doskonale


Autor: sebastcure
(2005-11-26 22:03:53)

ip: 83.25.161.143
e-mail: sebastcure@gazeta.pl

Jeśli się nie lubi Bogusława, to ciężko o obiektywizm. A czy jego udział w nagraniu tej jedynej, jak mniemam płyty, wyszedł zespołowi bokiem? Hmm. Mnie się wydaje, że ów album jest swego rodzaju zabawą z pewnego rodzaju konwencją(?!). Moda na "pary śpiewane" trwa, a nagrać płytę z kimś takim jak Linda jest jakimś ryzykiem. Powyższy komentarz jest tego dowodem. Grunt w tym, że Świetliki nie muszą już nic udowadniać. Jak dla mnie, jest ok.


Autor: Earthling
(2005-11-23 19:23:29)

ip: 195.28.182.12
e-mail: earthling@nospam.pl
www: http://www.davidbowie.fan.pl

Marnujesz talent, kolego. Z Twoim stylem lepiej byś się sprawdził w "NIE" lub w "FAKCIE".



[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Lisa Gerrard 'Whale Rider'
  Lisa Gerrard 'Whale Rider'

"... Muzyka z "Whale Rider" najlepiej broni się sama, choć jak słyszałem równie korzystnie wypada w połączeniu z towarzyszącymi jej obrazami. Bardzo spokojne, elektroniczne pejzaże urozmaicane brzmieniem instrumentów perkusyjnych, w kilku miejscach głosem samej Lisy, a także śpiewem rdzennych maorysów...."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff