Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Arcana "Le Serpent Rouge" (2005)
(Displeased)



Peter Bjargo - instruments, samples, programming and vocal
Stefan Eriksson - choir and percussions
Ann-Mari Thim - choir
Cecilia Bjargo - choir

Instruments used: armenian duduk, dulcimer, egyptian fingercymbals, ceremonial cymbals, timpani, handdrum, drum, bass, bells, tamburine, shakers and cabassa.

Recorded, mixed and mastered by Peter Bjargo at Erebus Odora between September and November 2004.

1. In Search of the Divine
2. Le Serpent Rouge
3. Cathar
4. Under the Sun
5. Amber
6. Seductive Flame
7. Serpents Dance
8. The Passage
9. The Nemesis

W przeszłości kilkukrotnie opisywałem na łamach Taboo moje wrażenia z kolejnych płyt Arcany, tak zdecydowałem się zrobić i w tym przypadku. Tym razem jednak nie wynika to bynajmniej z jakiegoś redaktorskiego obowiązku, bo te czasy mam już ewidentnie za sobą, lecz z prawdziwej potrzeby podzielenia się wrażeniami i spostrzeżeniami po zapoznaniu się z płytą, która wydaje się być w dorobku grupy czymś co, miejmy nadzieję, okaże się przełomem.

Nie ukrywam, że narzekałem na produkcje Arcany, bo też od czasu "...The Last Embrace" dźwięki tego zespołu nie napawały optymizmem na przyszłość. Tak niewiele zachodziło tam zmian, że właściwie można było odnieść wrażenie iż częstuje się nas kolejnymi spartolonymi face-liftingami niezwykle miodnych, pierwszych dwóch albumów. Ja wiem, Arcana nigdy żadnej Ameryki nie odkryła (no bo przecież DCD...), ale jak na swoje możliwości i tamte czasy był to piękny kawałek muzyki, którego słuchało się z wielką przyjemnością. W tym środowsku zmiany stylistyczne czy też ewolucja granej muzyki nie jest czymś nagminnym i jeśli przebiega to dzieje się to bardzo powoli. "Le Serpent Rouge" po raz pierwszy ukazał się w grudniu 2004, ale była to jakaś bardzo niewielka edycja w ekskluzywnym opakowaniu z dodatkami, wersja masowa ujrzała światło dnia w 2005. Już przeglądając wkładkę płyty przeczuwać można, że coś się bedzie działo. Chodzi mianowicie osobną rubrykę dotyczącą "użytych instrumentów". To się wcześniej nie zdarzało. To znaczy instrumenty się zdarzały, ale były to incydentalne dźwięki gitary, jakieś czasami pojawiające się ozdobnikowe "stukacze", tamburyna, trójkąty i inne dzwonki (jak to drzewiej bywało na rytmice w przedszkolu). Tymczasem tutaj zaanonsowany zestaw instrumentów perkusyjnych daje trochę do myślenia. Pierwsze wrażenie po przesłuchaniu płyty, piorunujące. No bo mając w pamięci poprzednie nagrania spodziewamy się elektronicznego tła, wokali z katedralnym reverbem, jakichś klawiszowych melodyjek z powtykanymi tu i ówdzie przeszkadzajkami. Tymczasem od pierwszego utworu atakuje nas cała masa żywych dźwięków na pierwszym planie. Przede wszystkim rytmika, wzięli się chłopaki za solidne bębnienie i wpadli w taki trans, że zapomnieli śpiewać. To znaczy głosy są, ale stanowią one tutaj raczej pewien ormament tła niż główną oś utworu. To w twórczości Arcany pewne novum, ale gdyby znowu wokale miały by być sztucznie i przesadnie zwielokrotniane jakimś echem to ja zdecydowanie wolę tę koncepcję. Ponadto wspomniane głosy nie przekazują żadnej treści słownej, a jedynie spełniają rolę wokalnego instrumentu. Klimatycznie Arcana powędrowała w kierunku orientu jak to kilkukrotnie anonsowała na poprzedniej płycie, bo owe wschodnio-orientalne inspiracje aż kipią w każdym utworze odmalowując wizje pustynnych miraży czy tajemniczych, starożytnych miast bliskiego wschodu. Płyta aż kipi interesującymi pomysłami, hipnotyzującą rytmiką i orientalną melodyką. Szkoda, że dopiero teraz. Właściwie trudno jest tu wskazać jakieś ulubione utwory, bo niemal każdy ma w sobie coś godnego wspomnienia, ale jednak najwięcej zagęszczonych emocji za każdym razem daje mi rdzeń albumu czyli "Cathar", "Under the Sun", "Amber", "Seductive Flame" i "Serpents Dance".

Tyle zachwytów. Nie wszędzie to tak wyraźnie słychać, ale skoro ja słyszę i trochę mnie to razi to wetknę szpilkę realizacyjną. Wychodzi brak doświadczenia w realizowaniu nagrań z tak dużym udziałem instrumentów żywych. Peter Bjargo w ogóle nie potrafił "pożenić" ścieżek z instrumentami żywymi oraz syntezatorowych podkładów. Bije w uszy klarowność dzwonków, bębnów i cymbałów, pojawiają się mocno "z przodu", podczas gdy elektronika zamulona znów jakimś pogłosem dudni gdzieś "z tyłu". Ponadto momentami brakuje mi wyraźnego środka, czy dzwonki, czy bębenki grają niemalże w totalnej separacji na prawym lub lewym kanale. Oczywiście jest to pewne wrażenie, ale jest taka tendencja do grupowania instrumentów na lewo lub na prawo od środka. No ale to tylko technikalia, które wielu słuchaczom nie przeszkadzają, więc nie ma co grymasić. Z drugiej strony wbić muszę szpilę "wrażeniową", bo podejrzewam że większość słuchających pomyśli sobie zapewne: co do cholery, przecież to pobrzmiewa "Yulungą" czy innym prominentnym trackiem DCD! No i będzie to prawda, słychać tam takie wpływy, ale na szczęście nie są one bardzo nachalne. Zresztą bądźmy sprawiedliwi, nie każdy jest tak genialny i nowatorski jak słynny duet z 4AD, a jakże przyjemnie jest czasami posłuchać sobie czegoś choćby podobnego do wspomnianej "Yulungi". Dlatego niezmiernie cieszy mnie ta płyta Arcany i żywię głęboką nadzieję, że Peter Bjargo nie będzie tego rodzaju klimatów eksplorował przez następne trzy albumy.

Na koniec mała refleksja. Ja wiem, że płyta nagrywała się w okresie wrzesień-listopad 2004, ale gdybyż tak Arcana zagrała tego rodzaju set na bolkowskim koncercie. Cóż to by był za występ...

Ocena: 8 / 10



Leszek Żabiński
lzabinski(at)zanet.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 0


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Astral 'Orchids'
  Astral 'Orchids'

"...Ee.. jak już powiedziała moja (cicho) pieprzona (głośno) koleżanka, w muzyce Astral mieszają się dwa nurty. Eee.. a zespoły... Hmm... eee, no można by powiedzieć, że to coś jak Joy Division spotyka My Bloody Valentine, lub The Cure spotyka Slowdive, albo jeszcze lepiej, Joy Division spotyka My Bloody Valentine, łączą się razem w jakiś dziwny melanż, po czym spotykają połączony melanż, który wyniknął ze spotkania The Cure i Slowdive i wtedy te dwa melanże razem rezonują i łączą się w kolejny melanż, a później spotykają nowy melanż......"
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Stephen King "Mroczna W...
  Stanley Kubrick
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Nightwish "Once"
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Nightwish "Once"
  Ukulturalnianie przez f...
  Katatonia - Night Is Th...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff