Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Grzegorz Turnau "11:11" (2005)
(Pomaton EMI)



Anna Maria Jopek – vocal (6)
Dorota Miśkiewicz – vocal (3, 8, 10, 12, 14)
Maciej Aleksandrowicz – sampling, klawisze
Maryna Barfuss – flet
Sławek Berny – perkusja, instrumenty perkusyjne
Michał „Marcinek” Jurkiewicz – akordeon, altówka, klawisze
Jacek Królik – gitary
Robert Kubiszyn – gitara basowa, kontrabas
Robert Majewski – trąbka, fluegelhorn
Marek Napiórkowski – gitara akustyczna (6,8)
Mariusz Pędziałek – obój, rożek angielski
Leszek Szczerba – sax (sopran, tenor, baryton), klarnet, flet
Grzegorz Turnau – vocal, fortepian yamaha GT, rhodes piano, klucze do gazrurek, denko (od czegoś)
Inowrocławska Orkiestra „Pro Arte”,
Zespół smyczkowy pod kierownictwem Michała Jurkiewicza

i inni

1. Czas Błękitu
2. Rysunek Miast
3. Lot Nasz Podniebny
4. Czas Na Rozstaju Dróg
5. Mój Ojciec
6. Bossa Nova Sollanowa
7. In Novo Wladislav
8. Kino 'Bałtyk'
9. Kwiaty
10. Melankolija
11. 11:11
12. Zobacz
13. Czułość
14. Hey, Now - Hejnał!
15. Nie Idźmy Spać

Wszystkich miłośników piłki nożnej od razu na wstępnie muszę ostrzec - tytuł płyty nie nawiązuje wcale do wyniku meczu na szczycie rozgrywek klasy C w okręgu wąchockim. Byłoby to zbyt proste, wszakże twórcy muzyki poetyckiej i ambitnej muszą swą twórczością prezentować głębszy sens. Dowiadujemy się więc, iż jest to ulubiona godzina pana Grzegorza, a "Ci, którzy zwracają na nią szczególną uwagę, obarczeni mają być misją kumulowania światła na naszej planecie". Nie, żebym się jakoś specjalnie czepiał ideologii wykreowanej na potrzeby tej płyty. Po prostu pasuje ona idealnie do względnej płytkości nowego dzieła Turnaua, w porównaniu szczególnie do jego pierwszych wydawnictw. Oczywiście "płytkość" ta jest niezmierzoną głębią oceanu, gdy za punkt wyjścia weźmie się artystyczne dokonania 97,8% polskiej sceny muzycznej.

Turnau od jakiegoś już czasu podąża ze swoją muzyką w rejony, które trudno sklasyfikować. Nazwanie jej muzyką poetycką to błąd na poziomie pomylenia Brada Pitta z Lechem Kaczyńskim - niby ten sam gatunek, a jednak coś nie pasuje. Klimat tworzony przez artystę kreuje przede wszystkim zaskakująca melodyjność i powiększająca się z płyty na płytę ilość instrumentów. Jeśli byłyby to jedyne kryterium świetności płyty, śmiało można by było mówić o dziele genialnym. Pod względem aranżacji "11:11" prezentuje się chociażby do albumu "Pod światło" jak Ryszard Kalisz do Miss Anorektyczek 2005. Ciężko by było wymienić instrument, który tu nie występuje - mamy nawet klucze od glazurek, o flueghornach, obojach, altówkach i zespole smyczkowym już nie wspominając. Po raz pierwszy pojawia się sampling, co nie oznacza jednak na szczęście, że podczas przypadkowej wizyty w sobotni wieczór w najbliższej remizie usłyszymy MC Grzesia pomiędzy jednym Crazy Frogiem a inną Mandaryną. To delikatny dodatek do tego, co najlepiej słyszalne - jednej wielkiej symfonii dominującej na płycie. Jest ona nią przeładowana niczym "Wiadomości" TVP radosną twórczością próbującego wydukać coś po polsku nowego przywódcy Watykanu o kryptonimie B-16.

Problem z klasyfikacją powoduje także powiększający się z każdym kolejnym wydawnictwem ciężar dźwięków (może oprócz nie dającego się wysłuchać do końca, nudnego jak wystąpienia Donalda Tuska, albumu "Cafe Sułtan"). Od dawna już nikogo nie dziwią pojawiające się w co trzeciej piosence pana Grzesia solówki, jednak to, co zaprezentował chociażby w utworze "Melankolija" pokazuje niemal deathmetalową twarz artysty - tylko czekać, aż okładkę najnowszej płyty wieńczyć będzie pentagram, a "Grzegorz 666 Turnau" występować w przerwie pomiędzy Behemothem a Vaderem.

Jednak, żeby nie było za słodko - "11:11" ma kilka poważnych błędów. Jednym z nich jest zaproszenie do śpiewu i poświęcenie prawie całej piosenki Annie Marie Jopek, która w utworze "Bossa nova solannova" przez większość czasu coś piszczy, skrzeczy i plumka, niszcząc kompletnie potencjalnie dobry utwór. Osobiście do muzyki tej artystki nic nie mam, jednak zupełnie nie pasuje do estetyki wytworzonej przez Turnaua, niemal tak jak ubóstwo do polskiego Kościoła. Drugim błędem jest dobór tekstów. Choć może po prostu zostały one dostosowane do bezrefleksyjnego charakteru muzyki. Dotychczas wiersze wybierane przez Turnaua miały pewną głębie, tworzyły niesamowity klimat, jak na najlepszej w jego dorobku płycie "Pod światło". Na nowym albumie klimatu prawie nie ma, niby wiersze poetów uznanych, ale w większości traktujące o niczym (nawet męczarnie Zbigniewa Herberta w "Moim ojcu" pokazują, że także wielcy poeci mają słabe dni). Zaś kompletnym nieporozumieniem są wypociny Turnaua, chyba, że za wielką poezję uznać np. frazy w stylu "Czy Lucyna to dziewczyna? / I czy wpuszczą nas do kina?" lub poświęcone Inowrocławowi: "Pojedziemy znów do Ino / Wysypiemy naszych smutków szary mak / Żeby w Ino się rozpłynął / Bo to Ino jest jak kino". Dla mnie kojarzy się to bardziej z poetyckimi rejonami okolic Częstochowy...

Pomimo kilku niedociągnięć nie jest to zła płyta. Jest za to podręcznikowym przykładem przerostu formy nad treścią. Piosenkom takim jak "Los nasz podniebny" czy "Czas na rozstaju dróg" trudno jest zarzucić brak chwytliwości, bogactwa instrumentalnego, a wokaliście umiejętności w wykorzystaniu specyficznej maniery wokalnej. Co z tego, skoro warstwa liryczna pozbawiona jest głębszych treści, a niektóre z liryk plasują się niestety na poziomie wierszy pisanych w młodości do szuflady przez kasjerkę z "Biedronki"? Jedynym utworem nawiązującym do starej stylistyki jest "Czułość", jednak zapewne zostanie zapomniana wśród całej reszty skocznych pioseneczek. Jeżeli następnym razem Grzegorz Turnau nie będzie zapraszał do nagrań zawodzących artystek, zamiast na tworzeniu tekstów skupi się wyłącznie na muzyce i przestanie śpiewać o "Ino" - będzie dobrze. Ogólnie sądzę, że przyszłość tego artysty nie będzie przejażdżką samochodem z Otylią Jędrzejczak, więc jestem spokojny o jego następne dokonania. A na razie, trochę na wyrost, mocna siódemka. Za ten deathowo-satanistyczno-melancholijny pazur w "Melankoliji".

Ocena: 7 / 10



Tomasz "Trollking" Zdulski
trollking(at)interia.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 10


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Depeche Mode 'Playing The Angel'
  Depeche Mode 'Playing The Angel'

"..."A kogo obchodzi pierdolone Depeche Mode!?" - krzyczał jeszcze nie tak dawno, podczas trasy promującej płytę solową, Dave Gahan. Jasne, miał ku tego prawo, ale gdy podczas bisów wykonywał utwory z repertuaru swej macierzystej formacji, robił z siebie, delikatnie mówiąc niekonsekwentnego błazna, pociąganego za sznurki pychy i megalomanii. Woda sodowa uderzyła mu do głowy, jednak, gdy z każdym kolejnym miesiącem stawało się coraz bardziej jasne, że jego "Paper Monsters" jest po prostu miałki i słaby, wypowiedzi Gahana traciły na ostrości......"
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff