Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Nightwish "Once" (2004)
(Nuclear Blast Records)



Tuomas Holopainen
Marco Hietala
Erno "Emppu" Vuorinen
Jukka Nevalainen
Tarja Turunen

1. Dark Chest Of Wonders
2. Wish I Had An Angel
3. Nemo
4. Planet Hell
5. Creek Mary`s Blood
6. The Siren
7. Dead Gardens
8. Romanticide
9. Ghost Love Score
10. Kuolema Tekee Taiteilijan
11. Higher Than Hope

Jest taka teza, która mówi, że kicz musi istnieć, aby można było odróżnić rzeczy dobre od rzeczy gównianych. Zgodnie z nią, powinniśmy być naprawdę wdzięczni za to, że nowa płyta Nightwish ujrzała światło dzienne. Jeśli bowiem w swych muzycznych poszukiwaniach chcielibyśmy sięgnąć na samo dno kiczu i odbyć podróż do antytezy dźwiękowego piękna, "Once" daje nam właśnie taką możliwość.

Jak wiemy, target zespołów pokroju Nighwisha, czyli grupa nastoletnich spoconych samców, hodujących łupież w swym długim owłosieniu na głowie, nie ma łatwego życia. Ci biedacy i pogromcy homoseksualizmu słuchający, paradoksalnie, na co dzień jakże męskich rycersko-elfickich kastratów na wokalu lub bulgoczących wymalowanych krwią na licu ponurych dzieci (a może raczej przedszkolaków) "szatana" muszą w jakiś sposób kanalizować swoja pseudo-męskie ego, w tym zdominowanym przez płeć brzydką towarzystwie. Na szczęście z pomocą idą im zespoły z szerokiego kręgu "vagina metalu". Nightwish to właśnie jeden z nich. Fakt, że fizyczna atrakcyjność wokalistki jest raczej dyskusyjna, nie ma większego znaczenia. Ważne jest to, że wokalistką jest kobieta (implikacja -> ma piersi). Fakt, ten wystarczy, aby spowodować szybsze bicie... nie tylko serca u owych dojrzewających młodzieńców. Nightwish jako doskonale spreparowany produkt pop-komercyny doskonale wypełnia także inną niszę. Ta nisza to zbuntowane szesnastki, których "nikt nie kocha", które "chcą umrzeć gdy mama nakrzyczy, że nie wypiły szklanki mleka (a jak wiemy szklanka (200 ml) mleka pokrywa jedną trzecią dziennego zapotrzebowania organizmu na wapń i fosfor. Jest też doskonałym źródłem innych minerałów (między innymi magnezu), a także witamin - głównie tych z grupy B, ale też A, D3 i H. Nie ulega więc wątpliwości, że warto je pić każdego dnia), lub chłopak z IIC na nie chce spojrzeć. Oczywiście za 3 lata z tego wyrosną, ale póki co, zespół to dla nich busola życia na oceanie pseudo-depresji wygenerowanym z braku prawdziwych problemów. Ale Nightwish to nie tylko produkt dla kinder-pop-gothek, to także doskonała pożywka dla umięśnionych młodzieńców, którzy marzą, że są rycerzami z wielkimi mieczami, wikingami z trójzębami do ziemi, bądź herosami z fallusami wielkości katedry Świętego Pawła. To takie nawiązanie do legend i baśni, to piękne zachody słońca, złamane serca księżniczek, i niejedna wstydliwa łza puszczona do poduszki przez takiego empatycznego młokosa.


O ile poprzednie płyty zespołu, nie raziły jeszcze aż tak drastycznie, "Once" jest już nie do przełknięcia. Pierwszy grzech (dobrze znany z przeszłości) to bijący z tej muzyki chyba na kilometr okropny operowy patos i pompatyczność. London Symphony Orchestra, fujary, chórały i całe to nagromadzenie środków powodują, że nawet niejeden konserwowy fan art / prog rocka (a kto wie czy i nie sam Rick "Patos" Wakeman) może poczuć ból okrężnicy. Ta napuszoność jest przykra tym, bardziej, gdy zdamy sobie sprawę, z tego, że nie niesie ona za sobą żadnej głębi. Jest sztuczna, powierzchowna, banalna. Ma ukryć i zatuszować pustkę tej muzyki. Jak nadmuchany balon, który po przedziurawieniu szpilką, sflaczały spada na ziemię. Grzech drugi to te heavy / power metalowe naleciałości. Obciachowe, prostackie, tępe gitarowe riffy, a momentami (o zgrozo!) ta twarda i tępa zarazem motoryka a'la (inni mistrzowie kiczu) Rammstein. To jakby wpuścić niemiecki czołg do sklepu z kryształami. Dzieci mają ubaw, inni patrzą na to z odrazą. Niestety to jeszcze nie koniec. Patos i toporność paradoksalnie idą bowiem w parze z grzechem trzecim, czyli z lukrem. Tak, ta niezjadliwa muzyczna kanapka została jeszcze miejscami polukrowana i posłodzona takim cukrem, że "Puszek Okruszek" przy tym to mały pikuś. To te wygładzone, wypolerowane, ckliwe fragmenty, słodkie ballady i tanie wzruszenia. Ta groteskowa cukierkowatość i ckliwość przywodzi czasem na myśli kolędy bożonarodzeniowe tudzież podrzędne musicale (proszę posłuchać chociażby "Creek Mary´s Blood" lub "Higher than Hope"). Ale to przecież Nightwish - tutaj wszystko musi być tak dosłowne muzycznie, jednoznaczne i zdefiniowane. Grzech czwarty to teksty. Nie twierdzę, że w każdej piosence musi być jakiś genialny przekaz skłaniający do bardzo głębokich refleksji, ale są pewne granice. Dlaczegoż to musi być aż takie sztampowe i szyte grubymi nićmi? Nightwish od zawsze w tej kwestii ocierał się o banał, ale ileż można? "Once" to zatem standardowy przegląd przedszkolno - gotycko - pseudo - mrocznych tematów z pod znaku "krwawych róż", "upadłych aniołów", "mrocznych ścieżek" i "lejących się łez". Nie mogę sobie odmówić kilku literackich cytatów z "Once", będą to fragmenty "poetyckich tłumaczeń" niektórych strof, jakie znalazłem na jakimś fansajcie:

Podążaj ścieżką mroku,
Z aniołem śpij u boku...


***

Ratunku szukaj w przeszłości,
Podaruj mi dotyk miłości...

***

Oh, jak pragnę deszczu kojącego cierpienia,
Mym jedynym marzeniem - znowu mieć marzenia...

***

Mą pierwszą miłością została -
Na skrzydłach aniołów śpiewała...


***

Świat - martwy, w mroku ścieżka:
Bez rozstajów dróg do wyboru.
Krwi szkarłat ściele się wokół.

***

W tułaczce... aż po świata kres,
Znacząc drogę swą szlakiem łez...


***

Lecz gdzież Zbawiciel,
co owym zmaganiom położy kres?
I ostrzu topora duszę mą wyrwie...


...przyznam, że i moja dusza płakała czerwonymi łzami, gdy przepisywałem te teksty w blasku księżycowej poświaty. Grzech piąty, to wokale. Nie da się ukryć, że Nightwish to przede wszystkim głos Tarji Turunen. Operowy, nienaganny technicznie, z podręcznikowym vibratem świetnie dopełniający zresztą tą muzyczną groteskę. Proszę mnie źle nie zrozumieć, kobieta naprawdę potrafi śpiewać, ale ten jej czasem wyjący i wibrujący głos w połączeniu z tym całym tandeciarstwem rodzi słuszne pytanie, "czy można nagromadzić jeszcze więcej artefaktów kiczu na jeden metr kwadratowy?". Niestety okazuję się, że tak. Stało się to za sprawą dodatkowego głosu. Wokalistce "pomaga" bowiem basista Marco Hietala, który na "Once" robi to z natężeniem większym niż kiedykolwiek wcześniej. Jeśli powiedziałbym, że facet ten śpiewa tak, jakby miał zaraz wysrać swoje gacie, nie oddałbym jednak całej prawdy. To piskliwy i "falsetowy" głos, przywodzący na myśl kastratów z pod znaku Manowar i ferajny, którzy nawet pierdzą w wysokiej tonacji. Nie mniej ubaw jest przedni, zaś "wejście" Marco w utworze "Planet Hell" często puszczam odwiedzającym mnie znajomym, jako zajawkę dla przeglądu skeczy zielonogórskiego zagłębia kabaretowego.

Nie wiem co mógłbym dobrego napisać o tej płycie. Nawet melodie, które jednak czasami zespołowi wychodziły na poprzednich płytach, tutaj są strasznie bezpłciowe. Są wymęczone i po prostu słabe. Taka linia melodyczna "Wish I Had an Angel", aspirującego do miana hitu, jest wprost żenująca. A sam utwór z tą "beatową" perksją to typowa modna ostatnio elektroniczno-metalowa parkietowa młócka. Gdyby z nagrania usunąć gitary, otrzymalibyśmy słabego dyskotekowego gniota (a tak mamy tylko słabego gniota, zakładając, że zdarzają się gnioty lepsze). To już lepiej prezentuje się singlowy "Nemo" - lukrowany typowy nightwishowy pop, ale ja już wolę, gdy gówniarze słuchają na Vivie tego typu rzeczy niż hip-hopowych ziomali. Wracając jeszcze do kiepskich melodii, to mam wrażenie, że muzycy wyszli po prostu z założenia, że braki kompozycyjne można zatuszować przez "bombastyczne" aranże, niezdrowe pogłośnienie gitar, zagłuszającą produkcję całego materiału oraz wplecione gdzieniegdzie, typowe "artrockowe" gitarowe palcowane solówki. Hałas ma maskować pustkę. I czy przemyślany czy nie, jest to zabieg z punktu widzenia sprzedaży i wspomnianego targetu bardzo słuszny. Nie od dziś wiadomo przecież, że prymitywny hałas celebrowany w ciemnych pokojach to surogat nastoletniego buntu. A Nighwtish to przecież wyrachowany do obrzydliwości komercyjny produkt. To fabryka, maszyna, która pod płaszczykiem nieco bardziej alternatywnych "ciężkich i mrocznych" dźwięków ma nabijać kolejne zera na szwajcarskich kontach włodarzy owej firmy.

Nie kopie się leżącego, ale warto wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy. Po nagraniu "Once" Tarja Turunen została wyrzucona z zespołu. Oficjalny powód: uderzenie wody sodowej do łba. Oj, wielka mi rzecz, że zażyczyła sobie babka, że na każdy koncert musi latać własnym, oddzielnym, samolotem, że musi mieć 5 garderób, 12 limuzyn i podgrzewane kalesony i od razu wszyscy się jej czepiają. Nie mniej klamka zapadła. Być może pełnoetatowym wokalistą zostanie wspomniany basista, co powiększy z pewnością target zespołu o środowiska gejowskie.

Ocena: 1.5 / 10



Tomasz "Slay" Pacyna
slay(at)post.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 45


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Ulver 'Silence Teaches You How to Sing', 'Silencing the Singing'
  Ulver 'Silence Teaches You How to Sing', 'Silencing the Singing'

"...Przez ponad rok od wydania swojej ostatniej płyty Ulver, jak już zdołaliśmy się przyzwyczaić, odkurza co smaczniejsze kąski pozostałe po sesjach nagraniowych i publikuje je w formie epek. Jak do tej pory ukazały się dwie "Silence Teaches..." oraz "Silencing the Singing" limitowane odpowiednio do 2000 i 3000 egzemplarzy...."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff