Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Alcian Blue "Alcian Blue" (2006)
(Elephant Stone)



Alcian Blue 2006

1. Horizons
2. 71705
3. You Just Disappear
4. Night Sky
5. Frozen Sleep
6. Caroline
7. This Day This Age
8. Turn Away
9. See You Shine
10. Terminal Escape

Chyba już tylko z sentymentu, niźli oczekiwań na jakieś interesujące dźwiękowe doznania, obserwuję jeszcze od czasu do czasu scenę gotycką, tudzież "dark'ową". Z powodu żenującego poziomu tak owej, zajęcie to jest doprawdy frustrujące. Nurty z ostatnich lat w tejże muzyce, przypominają wybór pomiędzy zatwardzeniem, rozwolnieniem, a durem brzusznym. Z jednej strony mamy te wszystkie kiczowate techno - przepraszan, "dark elektro" - zespoliki rodem z remizy strażackiej, które zatruwają każdą edycje Castle Party uzurpując sobie wyłączne prawo do bycia "real gothy", z drugiej kolejne wcielenia Nightwisha i innych pseudo-metalizujących kinder-bandów, a trzeciej kolejne mdłe i taśmowe inkarnacje Depeche Mode, dla których to grup szukanie inspiracji poza DM to świętokradztwo.

To wszystko powoduje, że słuchacz poszukujący dobrej muzyki dark (choć wyrażenie to, dzięki zjawisku opisanemu powyżej jawi się dziś jako oksymoron), musi szukać gdzie indziej. Może to, co napiszę, będzie brutalne dla lubiących rzeźbić sobie w żyłach ostrymi przedmiotami truegothów, ale czasy, kiedy to szeroko pojęta scena gotycka dostarczała nam dobrej natchnionej, melancholijnej muzyki - MINĘŁY BEZPOWROTNIE. A nieliczne wyjątki potwierdzają tylko tą regułę. Dziś muzyka gotycka to nie synonim czegoś uduchowionego, wartościowego, niepokojącego, i refleksyjnego, a jedynie kiczu, tandety i/lub nadętego patosu. Wielu odbiorców, jeszcze tego nie zauważa, ale wynika to albo z faktu zbyt dużego zaślepienia - nie da się ukryć - bardzo "atrakcyjną medialnie" subkulturą dark, i/albo (co jest zjawiskiem częstszym) stosunkowo niskich (z każdym rokiem coraz niższych) wymagań stawianych muzyce i słabego "osłuchania". Co zatem ma zrobić osoba, szukająca tego, co w muzyce gotyckiej dawno wygasło? Odpowiedź jest prosta. Trzeba zapomnieć o tym całym gotyckim główno-nurtowowym dziadostwie, tutaj już nic (oprócz bardzo nielicznych wyjątków) ciekawego nie znajdziemy. Należy szukać gdzie indziej, spojrzeć ponad szufladki.

Waszyngtońską formację Alcian Blue obserwuje już od pewnego czasu. Dotychczasowy ich dorobek, czyli kilka EPek i mniejszych wydawnictw, wystarczył, żebym zapisał sobie ich nazwę w pamięci. Niedawno - w lipcu 2006 ukazał się w końcu ich debiutancki album, który przywrócił mi wiarę w to, że można nagrać płytę osadzoną w stylistyce dark, która mimo oczywistych nawiązań, brzmi świeżo i zostawia o lata świetlne w tyle, wielu innych naśladowców. Wtórność jest bowiem nierozerwalnym elementem dzisiejszej muzyki. Im więcej słuchamy starszych płyt, tym wyraźniej i dokładniej możemy "wypunktować" każdy nowy album. Ciężko coś na to poradzić, w końcu "wszystko już gdzieś było". Ale nie ma co załamywać rąk. Poprzez inteligentną syntezę, twórca może jednak ową wtórność obrócić na swoją korzyść. W celowo przejaskrawionych przypadkach z pierwszego akapitu, zabieg ten już z góry skazany był na niepowodzenie. Nie jest bowiem żadną sztuką ślepe "zrzynanie" z jednej grupy, ba, nie jest sztuką ślepe "zrzynanie" i z tuzina grup. Sztuką jest taka synteza przeszłych dźwiękowych wpływów, która przepuszczona przez filtr dzisiejszej wrażliwości twórcy, da odpowiednio zaskakujący efekt. Ten cały - przepraszam, jeśli zbyt długi - wywód, miał posłużyć mi za instrument, do tego, bym mógł stwierdzić, że opisywana płyta owy warunek spełnia.



"Alcian Blue" to podróż poprzez kilka rejonów klimatycznego rocka. Począwszy od wczesnych lat osiemdziesiątych, gdzie rodziła się zimna fala i klasyczny rock-gotycki, poprzez początek lat dziewięćdziesiątych, gdy na alternatywnych Wyspach i muzyce "atmosferycznej" działał rock z pod znaku shoegaze. Zahaczmy jeszcze po drodze o wczesne 4AD, dreampop, a pod koniec o nowsze noise-popowe tudzież nu-gazerowe prądy i mamy dźwiękowe spektrum o odcieniu błękitu alcjańskiego. Jeszcze niedawno, przed wydaniem opisywanej płyty - gdybym musiał określić brzmienie AB, powiedziałbym właśnie "noise pop", z naciskiem na "noise". Po debiutanckim krążku nie jest to już jednak takie proste. Spotkałem się z nieco zabawną etykietą, a mianowicie "dark-gazer", co - pomijając wątpliwy sens szukania takich neologizmów - wcale tak źle do zespołu nie pasuje, gdyż to właśnie ta ciemniejsza strona gitarowego shoegaze'u zdaję się tutaj przeważać. Muzyczna faktura, kreowana przez Alcian Blue to zatem, przede wszystkim, gitarowe, przestrzenne warstwy, z mnóstwem pogłosów, nakładanymi echami, za charakterystyczną "gejzerową" mgiełką. To chłodne zimnofalowe klawisze, budujące kolejne ściany dźwięku, to schowany nieco rozmyty, choć o głębokiej barwie, wokal, śpiewający z senną, robotyczną manierą kolejne wersy. Do tego dołożyć należy porywającą rytmikę i motorykę. Automat perkusyjny (tak, tak!), nie dość, że w ogóle nie drażni, to jeszcze wypełnia wydawnictwo lodowatą, odhumanizowaną aurą. Do tego dorzucić należy obowiązkowe szumy i sprzężenia, które wypełniają pozostałe miejsce. W tym dźwiękowym syropie, zbudowanym z wielu rezonujących struktur, ważną rolę odgrywa jednak melodia. Czasem nawet ukryta gdzieś głęboko w tle, obecna jest zawsze. Potrafi wyłonić się nawet z tych hałaśliwych i szumiących - na pierwszy rzut ucha - fragmentów, powodując prawdziwe odprężenie dla uszu (a nie, jak by się mogło z pozoru wydawać, zmęczenie i rozdrażnienie). Nie dziwi mnie więc zdanie, którym sami członkowie grupy określają swoje brzmienie, a mianowicie: "densely layered atmospheres of sonic bliss" - co w wolnym tłumaczeniu można odczytać jako "gęsto nawarstwiona atmosfera dźwiękowej błogości".

Króciutki (niespełna 40 minutowy) album już nawet rozpoczyna się wspaniale. To klimatyczny opener pełną gębą, czyli ponury, mroczny "Horizons", gdzie wszystko co najlepsze z The Sisters Of Mercy, splata się z formacją Gossamer i porywa swoim niepokojącym klimatem. "71705" stanowi z kolei coś na kształt fuzji transowego wcielenia Depeche Mode, z przestrzennymi, kosmicznymi zespołami pokroju Ride czy My Bloody Valentine. "Night Sky" to spokojny, malowniczy kawałek, z pogranicza Slowdive, Malory, czy The Cure z okolic "17 Seconds". "Frozen Sleep" to zaś maksymalnie "zaszumiony" ukłon w stronę mglistego Loveliescrushing, z niesamowitą dawką energii. "See You Sine" to powrót do nieco bardziej ponurych wcieleń ery new-romantic, Orchestral Manoeuvres in the Dark, New Order czy The Human Leage. Ale chyba największe wrażenie robią, osadzone w podobnej estetyce, "This Day This Age" oraz "Terminal Escape". To prawdziwe killery, z ogromnym ładunkiem mocy. Pierwsze skojarzenie jest oczywiste - Joy Division. Zapomnijcie o nudziarzach z Interpolu, czy dziesiątek innych klonów formacji Curtisa. Duch Joy Division siedzi bowiem w tych dwóch utworach i chwała zespołowi za to, że potrafił go na nowo wskrzesić w tak doskonałym, świeżym wydaniu. To wszystko i wiele więcej jest właśnie na płycie "Alcian Blue", ale tak jak pisałem wyżej, z kolażu wyszło coś więcej niż tylko naśladownictwo. Wyszedł soczysty album, którego autorom, pozerzy z gotyckich kapel powinni pastować podeszwy butów. Koniecznie czarną pastą.

ps. Oficjalna strona zespołu (można tam posłuchać wielu nagrań): www.alcianblue.net.

Ocena: 9 / 10



Tomasz "Slay" Pacyna
slay(at)post.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 2


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Katatonia - Night Is The New Day
  Katatonia - Night Is The New Day

"...Szwedzi stali się ostatnimi czasy fenomenem samym w sobie. Od czasów, gdy grali ciężkostrawny doom metal, puszczany zapewne jako motywator w zakładach mięsnych, ewolucja nastąpiła nieziemska. Połączenie progresywnego rocka, metalu i elementów niejako gotyckich w ich wykonaniu sprawdza się doskonale. ..."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff