Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Kate Bush "Aerial" (2005)
(EMI Records Ltd.)



Piano and Keyboards: Kate
Drums: Peter Erskine, Stuart Elliott, Steve Sanger
Bass: Eberhard Weber, John Giblin, Del Palmer
Percussion: Bosco D'Oliveira
Electric and Acoustic Guitars: Dan McIntosh
Hammond Organ: Gary Brooker
Didgeridoo: Rolf Harris

Backing Vocals: Lol Creme, Gary Brooker, Paddy Bush
Male Vocal on 'A Coral Room': Michael Wood

Accordion: Chris Hall. Viols: Richard Campbell, Susan Pell. Renaissance Guitar: Eligio Quinteira
Renaissance Percussion: Robin Jeffrey. The Painter: Rolf Harris. The Sun: Bertie

Written and Produced by Kate
Recording and Mixing Engineer: Del Palmer
Mastered by James Guthrie

A Sea of Honey:
1. King of the Mountain
2. Pi
3. Bertie
4. Mrs. Bartolozzi
5. How to be Invisible
6. Joanni
7. A Coral Room

A Sky of Honey:
1. Prelude
2. Prologue
3. An Architect's Dream
4. The Painter's Link
5. Sunset
6. Aerial Tal
7. Somewhere in Between
8. Nocturn
9. Aerial

Przyznaję, że nie znam wcześniejszych dokonań pani Kate Bush. Może jestem za młody, może za leniwy albo zbyt ograniczony, a może po prostu za bardzo uprzedzony do śpiewających dam. Zatem ocena płyty będzie subiektywnym odczuciem, z lekką dozą obiektywizmu, i jednocześnie wynikiem konfrontacji albumu z dzisiejszymi produkcjami zalewającymi rynek muzyczny.

Według cyferek, Aerial jest pierwszą płytą Kate od 12 lat. Jak widać, nie rozpieszczała ona swych fanów i zamiast hulać z zespołem po świecie skupiła się na ognisku rodzinnym, spełniając obowiązki przykładnej matki i żony. Aż tu nagle, ni z gruchy ni z pietruchy, roku pańskiego 2005 świat zalała informacja o nagrywaniu przez panią Kszak kolejnej płyty. Niecierpliwość wzbudziła kolejna informacja o planowanym albumie dwupłytowym. Jak nie huknęło i szurnęło wśród starych fanatyków, którzy na Katie postawili już krzyżyk. Powróciły dawne miłości, fascynacje i cudowne chwile spędzone z głosem i muzyką tej pani, niecierpliwość i podniecenie sięgnęło zenitu. I wtedy do akcji wkracza niżej podpisany recenzent, obiektywny obserwator, sarkastyczny sceptyk i prześmiewca z pytaniem, cisnącym się jak grom na usta "O co cholera tyle szumu?" Przełamując uprzedzenia, lenistwo, kryzysy finansowe i kupę innych niesprzyjających czynników i okoliczności, po ukazaniu się albumu "Aerial", posłuchałem go.

A tu Kate Bush nagrała naprawdę bardzo piękny album. Intymny, dopracowany i niezwykle kobiecy. Udało się jej przy tym uniknąć tego, co najbardziej mnie razi wśród kobiecych piosenkarek. A mianowicie nie przekroczyła granicy miedzy sztuką, a obciachem. Bo szczerze mówiąc śpiewające baby raczej rzadko potrafią wyczuć bluesa i znacznie częściej natchnione przez wypływający z nich artyzm i liryzm idą w stronę romantycznej kaszanki o bólach i cierpieniach egzystencjalnych. A tu zamyślona i zadumana Edyta Górniak rozmyśla na okładce swojej płyty nad przypadłością Wertera, a tu Patti Smith trzyma sobie białego gołąbka i gapi się w okienko… Whatever! Porzućmy zbędne szowinistyczne wynurzenia i przejdźmy do płyty…

Zgodnie z obietnicą Aerial okazał się albumem dwupłytowym. Pierwsza z nich - o podtytule Sea Of Honey - zawiera luźny zbiór nie związanych ze sobą utworów. Rozpoczyna się singlowym King Of The Mountain, który wspaniale wprowadza w klimat płyty. Świetny kawałek. Delikatny, nieco afrykański podkład, subtelne pasaże keyboardowo-smyczkowe, niepowtarzalny głos Katie, chwytliwy refren i wzrastające napięcie. Pięknie się robi przy wejściu perkusji i gitary. Wszystko dopracowane w najmniejszych szczegółach, brzmienie na piątkę z plusem. Kolejny Pi, opiera się na powtarzającym się motywie organów, do których stopniowo dochodzi bas bądź gitara akustyczna. Pani Bush opowiada zaś historię człowieka zafascynowanego liczbami… Bertie to - jak się domyślam - piosenka o synku (choć nie dam sobie ręki uciąć, a przecież fan Kate raczej ze mnie marny) a wszystko nieco w klimacie szkockiej piosenki folkowej, przy akompaniamencie skrzypek i gitary akustycznej. Mrs. Bartolozzi opowiada o…. pralce, hahahahah! Fortepian + Kate śpiewają w duecie: "I took my mop and bucket, and I cleaned and I cleaned the kitchen floor until it sparkled, then I took my laundry basket and put the linen all in it..." I naprawdę przed oczyma staje Kate z chustką na głowie pucująca podłogę a następnie w pocie czoła zabierająca się do prania.... A wszystko to śpiewane z powagą jakby to miała być najważniejsza rzecz w życiu ;) Heh, i to jest właśnie jeden z tych obciachowych kawałków o których pisałem wcześniej. Złośliwy uśmieszek pojawia się na mej twarzy szczególnie przy chórku: "Slooshy sloshy slooshy sloshy, get that dirty shirty clean…" Muzycznie kawałek przypomina fortepianowe dokonania Deine Lakaien. Następny utwór już całkowicie znosi kiepskie wrażenie poprzednika. Jak wskazuje tytuł, o zaklęciu na niewidzialność, z pięknie grającymi gitarami i tajemniczą inkantacją. Joanni opowiada o Joannie D'Arc. Nie po raz ostatni przywodzi na myśl dokonania Petera Gabriela. Płytę kończy A Coral Room. Jest to piękna ballada z akompaniamentem fortepianu…

Druga płyta, o podtytule "A Sky Of Honey", ma bardziej spójną strukturę pod względem muzycznym i tekstowym. W rozpoczynającym utworze (Prelude) słyszymy ćwierkanie ptaszków, gruchanie gołąbków i na tle dźwięków fortepianu kilka słów wypowiedzianych przez dziecko (Bertie?). Przechodzi on płynnie w utwór kolejny (Prologue). Cichy, elektroniczny podkład, klawisze fortepianu i głos Kate. Stopniowo pojawia się sekcja smyczkowa i niemal zupełnie na koniec delikatna perkusja. Wszystko nabiera wtedy jakby rozmachu. An Architect's Dream znów przywodzi na myśl Gabriela. A to za sprawą afrykańsko-podobnych bębnów i keyboardów. Piękna kompozycja o podpatrywaniu malarza przy pracy. Króciutki utwór następny informuje nas o ucieczce kolorów z malarskiej pracy i o zapadającym zmierzchu, który jest tematem kolejnej kompozycji (Sunset). Delikatny podkład fortepianu i kontrabasu zbliża nieco Kate do śpiewających jazzmanek. Pod koniec pojawia się wspaniała hiszpańska gitara, ocieplająca i rozweselająca nieco atmosferę. Potem kolejny przerywnik w którym Kate naśladuje ptaszki. Trzy ostatnie utwory to zdecydowanie trzy najjaśniejszy punkty albumu. Wokalistka największe perły widać zostawiła na koniec. Dwa z nich poświecone są jakoby nocy i wydarzeń nocnych, closer zaś informuje nas o nastaniu kolejnego dnia, budzącym się do życia świecie. Najpierw Somwhere In Between z pieknym refrenem, śpiewanym w duecie z męskim głosem i stopniowym narastaniem napięcia. Rozbraja cichutkie wejście gitary pod koniec. Potem genialny w swej prostocie, prawie 9-minutowy, opowiadający historię nocnego pływania, Nocturn. Pulsuję on sobie świetną sekcją rytmiczną i wspaniałą melodią śpiewaną przez Kate. Stopniowo zespół zaczyna grać ostrzej, a do Kate dołączają się kolejne głosy, wszystko nabiera tempa i dąży do finału. Wbrew oczekiwaniom końcowy Aerial, nie stanowi cody, ale jest jakby dalszą częścią punktu kulminacyjnego. Nocturn stanowił przygrywkę, ale końcem albumu jest zdecydowanie Aerial. Wspaniale się rozwijający, ze świetnymi gitarami i krzyczącą Kate. Śmigające po plecach mrówy nie opuszczają nas nawet na chwilę. Końcówka albumu jest naprawdę godna najwyższych pochwał.

Cholera, naprawdę miło rozczarowałem się tym albumem. To naprawdę wspaniałe płyty. Przemyślane, dopracowane do perfekcji, wzruszające, kobiece, delikatne i dająca ogromną satysfakcję z obcowania z nimi. Może nawet skuszę się na sięgnięcie po starsze wydawnictwa pani Kate Bush...

Ocena: 9 / 10



DrowningMan

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 1


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Ambre & Mark Spybey 'Sfumato'
  Ambre & Mark Spybey 'Sfumato'

"...W odróżnieniu od co niektórych 'cudotwórców', którzy dorwawszy się do sprzętu wydają z siebie jednostajne i bezpłciowe dźwięki karząc nazywać to eksperymentem, Ambre i Spybey nie idą na łatwiznę...."
Czytaj więcej

  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff