Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Redemption "The Fullness of Time" (2005)
(Massacre Records)



Ray Alder - Vocals (Engine, Fates Warning)
Nicolas van Dyk - Guitars, Keyboards
Bernie Versailles Guitars (Engine, Agent Steel, Order of the Illuminanti, ex-Steel Prophet)
James Sherwood - Bass (Prymary)
Chris Quairarte - Drums (Prymary)

1. Threads
1. Parker's Eyes
3. Scarred
4. Sapphire
5. The Fullness of Time - Part 1: Rage
6. The Fullness of Time - Part 2: Despair
7. The Fullness of Time - Part 3: Release
8. The Fullness of Time - Part 4: Transcendence

Poniższy tekst zacząłem pisać dość dawno temu, jednak z jakiegoś powodu nie ukończyłem go. Nie potrafiłem? Nie miałem czasu? A może po prostu zabrakło mi odwagi? Już nie pamiętam... Tak czy inaczej wróciłem do tej płyty i po wzięciu się w garść stwierdziłem, że zbrodnią by było, gdyby TAKIE wydawnictwo zakrawające o geniusz przeszło bez echa z mojej strony. Mowa oczywiście o "The Fullness of Time" amerykańskiej formacji Redemption.

Zespół zaistniał na rynku w 2003 roku wraz ze swoją debiutancką płytą, zatytułowaną po prostu Redemption. Był to projekt założony trzy lata wcześniej przez Nicolasa van Dyk'a, gitarzystę, basistę, klawiszowca i tekściarza, z udziałem wielu gościnnie zaangażowanych muzyków. A byli to: Rick Mythiasin (Taraxacum, ex. Steel Prophet) - wokal, Jason Rullo (Symphony-X) - perkusja, Bernie Versailles (Engine, Order of the Iluminanti) - gitary, Ray Alder (Fates Warning, Engine) - chórki i wokale w jednym utworze, Mark Zonder (Fates Warning, Warlord) - perkusja w jednym utworze, Chris Roy - chórki, Joel Decatur (Reaing Zero) - chórki, Michael Romeo (Symphony-X) - intro i outro. Pierwsza płyta projektu, o ile była dosyć ciekawa, przemyślana i pełna energii, nie wzbudziła moich wielkich "ochów i achów" (w skrócie - dałbym jej jakieś 6/10). Jednak jak na luźny projekt, była to pozycja udana.

Po kilku perypetiach (m.in. koncercie formacji na amerykańskiej edycji festiwalu ProgPower w 2002 roku), Nick, zachwycony grą "wypożyczonej" z zespołu Prymary sekcji rytmicznej (James Sherwood i Chris Quairarte) po kilku rozmowach zatrudnił ich na stałe. Samo Redemption zaś, stało się regularnym zespołem. W 2004 formację zasilił na stałe swoim gardłem przyjaciel Nicka - Ray Alder, który miał okazje popisać się na debiutanckiej płycie. W takim oto składzie zespół wszedł do studia by zarejestrować przedmiot owego tekstu, palec Boga zatytułowany "The Fullness of Time".

Muzycznie, płyta reprezentuje sobą klimaty z pogranicza rocka i metalu progresywnego, lirycznie zaś stanowi koncept-album. Jest to opowieść o człowieku, któremu świat wewnętrzny się zawalił, od którego odwrócili się przyjaciele, a "gwoździem do trumny", co zostaje zasugerowane już na początku, jest rozstanie z ukochaną osobą. Temat pozornie banalny i oklepany miliony razy, jednak nic bardziej mylnego, ponieważ The Fullnes of Time to opowieść o podnoszeniu się człowieka z wewnętrznego upadku, a nie, jak można odnieść mylne wrażenie, o samym upadku i beznadziejnym użalaniu się nad sobą.

Pierwsze cztery utwory są tekstowo pozornie niepowiązane, niemniej da się wyczuć pewien wspólny mianownik, można nawet wyciągnąć wniosek, że wszystko opowiada ta sama osoba, przy czym treść każdego z utworów jest oddzielona bliżej niesprecyzowanym czasem. Cztery kolejne stanowią bardziej spójną całość, suitę i jednocześnie pewną kulminację, podsumowanie.

Bohater opowieści dokonuje przekroju swojego życia pokazując kolejne etapy stanów emocjonalnych, przemyśleń i decyzji dotyczących swojego dalszego bytowania, które realizuje bardziej, lub mniej konsekwentnie. Wyborów dokonuje raz to pod wpływem targających nim emocji, rzadziej pod wpływem racjonalnych przemyśleń.

Pierwsze słowa ("Threads") przedstawiają obraz dnia po rozstaniu. Bohater zastanawia się, gdzie zgubił drogę, czy powinien mieć nadzieję i zdaje sobie sprawę, że to, co udało mu się zbudować, właśnie zawisło na włosku. Atmosfera utworu jest przepełniona smutkiem i wątpliwościami.

Kolejny utwór ("Parker's Eyes") stanowi swoistą parabolę, opowieść o podwójnym znaczeniu, dosłownym i zakamuflowanym, albowiem jest zarówno refleksją nad okrucieństwem ludzkiego postępowania (z silnym nawiązaniem do ataku na Wieże WTC, 11 września 2001r.), jednak podobnie jak w poprzednim utworze można wyraźnie odczuć żal, poczucie ogólnej niesprawiedliwości losu. Mamy obraz dziecka (zapewne tytułowy Parker), dla którego słowa "nienawiść", "śmierć", "polityka" to tylko nic nie znaczące dźwięki, które nie boi się strachów ludzi dorosłych. Pojawia się też wspomnienie własnego dzieciństwa, zaś pewne kwestie związane dorosłością zostają nazwane "upadkiem".

Treść kolejnego ("Scarred") obrazuje człowieka, którego wnętrze jest "oszpecone bliznami". Człowieka, który chowa owe "blizny" udając normalność, starając się tym samym podnieść ze skutków swoich porażek, niepowodzeń. W tym celu wybudował wokół siebie mur, zauważa jednak, że nie może uciec ani schować się przed samym sobą. Czując, że został pokonany w niemożliwej walce pała nienawiścią do samego siebie. Boi się, że zostanie jednym z demonów, z którymi walczy przez pół życia, toteż pomimo miotających nim wątpliwościami, w możliwość wygranej, znów podejmuje próbę. Dochodzi do bardziej osobistego stwierdzenia, dotyczącego poczucia samotności i niemożności odnalezienia właściwej drogi.

Następna kompozycja ("Sapphire") to zdecydowana perełka na płycie. Wyjaśnia słuchaczowi wiele niejasności w całej historii, rozwiewa wątpliwości dotyczące przyczyny żalu bohatera (kobieta). Mimo, że nie ma jej przy nim, zwraca się do niej w pierwszej osobie, z prośbą o gest podania ręki. Prosi o pozbawienie oczu i uszu, woli być ślepy i głuchy, niż usłyszeć "żegnam" i widzieć ją, odchodzącą. Znów pojawia się uczucie tonięcia i sytuacji, w której każde wyjście jest tym najgorszym. Całą tę znajomość ze wszystkimi jej aspektami porównuje do drogocennego szafiru, który jednak zamienia się w popiół i przesypuje przez palce, znikając tym samym rządnej skarbów garści. Dobrowolne więzienie w wybudowanym murze jest "wygodne i ciepłe", jednak niemożliwość ucieczki od własnych uczuć doprowadza do pewnego oświecenia: Wszystkie nasze uczynki składają się na to kim jesteśmy i prowadzą nas do wielu ścieżek, z których każdy z nas sam musi wybrać tę właściwą, naszą. Jednocześnie pojawia się chwila słabości, bohater błaga ją na kolanach, by to wszystko nie było jednym wielkim błędem. Nadal naiwnie wierzy, że pomimo niszczących trudności mogliby "przetrwać". Oczekuje cudu, ma świadomość, że nie wykorzystał drugiej szansy, która (co zostaje niejasno zasugerowane) została mu w przeszłości dana. Oczekiwanego gestu jak nie było, tak nie ma, jednak on zapowiada, że nigdy nie zapomni jej oczu i jej kłamstwa (!?), że "to nie jest koniec". Mimo, że bardzo długo będzie żył zacierającym się marzeniem, to wbrew uczuciom mówi jej oczom "zegnam". Kulminacyjna część ("The Fullness of Time") została podzielona na cztery części ("Rage", "Despair", "Release", "Transcendence").

Przez bohatera przemawia palący i wciąż narastający gniew ("Rage"), słychać to zarówno w barwie głosu, jak i w treści utworu. Czuje się pobity i obrabowany z godności przez ludzi, którym kiedyś ufał. Domaga się zadośćuczynienia, nawet zemsty. Ostrzega swoich zdrajców, że nie będą żyć spokojnie, radzi im, aby spali z jednym okiem otwartym, często patrzyli za siebie, choć to i tak nie uchroni ich przed realizacją jego zamiarów, a w ostatecznym momencie nikt nie usłyszy ich krzyków... Jednak kolejne słowa są już kierowane do jednej osoby. Bohater przypomina jej wszystkie nieszczere zapewnienia o przyjacielskich zamiarach, zapowiada przy tym, że zapłaci za swą destruktywność. Chwilę później cały gniew zamienia się w rozpacz ("Despair"). Powraca uczucie opuszczenia, rozbicia, beznadziei. Bohater wyrzuca tej osobie, że okradła go z marzeń, zamieniając wszystkie piękne słowa w bezwartościowe popioły. Leży tak otoczony przez strzępy życia, przytłoczony dawnymi marzeniami, tkwiąc na krawędzi zastanawia się, czy nie łatwiej po prostu umrzeć. Czy jednak na tym ma się to wszystko skończyć? Czy pozwolić, aby ból i rozczarowania wzięły górę? A może jednak, warto ponownie powstać? ("Release") W tym momencie następuje kolejne, kluczowe oświecenie; To wszystko gra, w której udział bierzemy my, nasze "odpowiedniki" w rzeczywistości, to wszystko część powtarzającego się schematu, a jeśli nie zdamy sobie z tego w porę sprawy - jesteśmy zgubieni. Na twarzy złamanej marionetki pojawia się uśmiech, świadomość, że aby nie tańczyć już na sznurkach wystarczy po prostu odwrócić się i odejść, pozostawiając daleko za sobą przeszłość i ludzi, których uśmiech jest mechaniczny niczym zegarek! Pomimo zmęczenia pewnym etapem życia, poczucia żalu i "straconej krwi od dźwigania krzyży" bohater wciąż stoi o własnych siłach, nie zamierza znów upaść, "pełzać". Pojawia się chwilowa wątpliwość, wspomnienie dawnych słów i uczynków, ale pojawia się też świadomość, że są w życiu rzeczy, których nie idzie zmienić, z którymi należy się pogodzić, choć czasem trudno przyjąć to do wiadomości. Ból rodzi ból, nie warto zadawać go sobie samemu, toteż należy uwolnić samego siebie, powstać ponad ból, zepchnąć rozpacz do przeszłości i odłożyć dźwigane na własne życzenie krzyże! Teraz można z radością i dumą stać o własnych siłach!

W kolejnym utworze ("Transcendence") widzimy całkowicie odmienionego człowieka. Kogoś, kto przejrzał na oczy, nauczył się dostrzegać prawdę pomiędzy kłamstwami i widzieć kłamstwo wplecione w prawdę. Odwracając się za siebie widzi ścieżki, którymi podążał przez całe życie, dobrowolnie, jak i wbrew swojej woli. Odrzucając pętające niczym łańcuchy wspomnienia, dziecięce nawyki i przyzwyczajenia, znów potrafi nawiązywać relacje z ludźmi. Wie, że nie może odmienić przeszłości, jednak może wyciągnąć z niej wiele wniosków, wynieść sporo nauk, zaś od wszystkich krzywd, zadanych zarówno przez innych, jak i przez samego siebie po prostu się odwrócić i zaliczyć do przeszłości. Czas rozbić zbudowany mur, uwolnić się z dobrowolnego więzienia!

Na zakończenie bohater stwierdza, że nie wszystko czego pragniemy jest tym, czego rzeczywiście potrzebujemy, nie zawsze znajdziemy odpowiedź tam, gdzie uparcie jej szukamy, czasem trzeba po prostu okazać wiarę! Jednocześnie pojawia się cicha, troszkę sprzeczna myśl, chęć odzyskania wszystkiego z przeszłości, jeszcze ciszej zaś, słyszymy słowa kierowane znów do tej samej osoby, w myśl których "pomimo, że zabrała mu wszystko, nie może mu odebrać przyszłości"! (Muzycznie - zrealizowano to ciekawym zabiegiem słyszalnym dobrze na słuchawkach - nałożono na siebie cztery różne ścieżki z wokalem; efekt prawie niezauważalny, jednakże piorunujący!). Całość zamyka optymistyczne zdanie, że nasz bohater jest znów "cały", zintegrowany z tym, czym był i kiedykolwiek będzie, zna już powód swojego cierpienia, poznał czym ono jest, przezwyciężył je i jest teraz nowym, lepszym człowiekiem!

Czy warto było przechodzić przez to prywatne, trochę dobrowolne piekło, unosić się ponad ludzkie ułomności wynikłe z posiadania uczuć i wygrywać z samym sobą dla poczucia ulgi porównywalnej ze zbawieniem? Na to pytanie, jak i na wiele innych dręczących kwestii nie pada odpowiedź. Być może takowa, jedyna słuszna, nie istnieje...

Opowiedziana w "The Fullness of Time" historia, to wprawdzie fikcja, jednak przedstawiona bardzo przekonująco, ale i delikatnie, stanowczo a zarazem subtelnie. Bezapelacyjnie, Nick van Dyk jest nie tylko wyśmienitym instrumentalistą, ale i poetą, potrafiącym przebierać w subtelnym słownictwie, obrazując przy tym bardzo wyraźnie wszystko to, co ma do przekazania. Wielkie brawa należą się też Rayowi Alderowi, wpasował się bezbłędnie z liniami wokalnymi, popisując się tym samym ogromnym talentem i umiejętnością wczucia się w treść śpiewanych kwestii. Mamy tu do czynienia z czymś więcej niż odśpiewaną rolą; to raczej coś, zakrawającego o grę aktorską! Warto też zaznaczyć, że sposób zaśpiewania całego materiału zdecydowanie różni się od tego, co Ray prezentuje w Fates Warning, czy Engine.

Próbując dociec genezy tytułu płyty, jak i zarówno nazwy zespołu, trudno nie zauważyć pewnej analogii, wspólnego czynnika. Redemption to przecież odkupienie, zbawienie, odpokutowanie zaś The Fullness of Time można tłumaczyć jako "godzina przeznaczenia", "dopełnienie się czasów", lub dosłownie, "pełnia czasu", co nasuwa skojarzenie z biblijnym cytatem o ponownym nadejściu Odkupiciela w dniu ostatecznym.

Muzyka, o ile nie stanowi wielkich przełomów, czy szczególnego postępu w odkrywaniu nieznanego, potrafi porwać, zachwycić, a już na pewno nie pozwoli słuchaczowi na nudę. Materiału słucha się bardzo miło, choć wcale nie należy do łatwych. Kompozycje są bardzo melodyjne, uporządkowane, ale i momentami zaskakujące. Nie brakuje wymian gitarowo-klawiszowych, imponujących solówek, elementów spokoju ani tak zwanego "czadu". Muzycy nie próbują być "progresywni na siłę", wszelkie kombinowanie i łamańce wychodzą bardzo naturalnie, nie rażą, stanowią ciekawe urozmaicenie. Szczególnie rzucająca się w uszy jest gra perkusisty, Chrisa Quairarte'a, nie ogranicza on bowiem roli bębnów do wystukiwania rytmu, niejednokrotnie wpasowuje się w melodie, buduje nastrój i pewną przestrzeń.

Od nagrania "The Fullness of Time" minęło trochę czasu, toteż niedługo ukaże się następca, o czym można poczytać na oficjalnej stronie zespołu: http://www.redemptionweb.com.

Na zakończenie, powiem jeszcze, że cieszę się, że ten wspaniały krążek jest do nabycia również w naszym kraju.

Ocena: 10 / 10



Piotr Grugel

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 0


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Ulver 'Perdition City'
  Ulver 'Perdition City'

"...Miasto Wiecznego Potępienia - wizerunek współczesnego młodego człowieka w gąszczu technologii, dźwięków, w świecie nieskończonych przyjemności. Człowieka płynącego z jednego zaciemnionego pomieszczenia w drugie, tak samo wypełnione hałasem - iskrzącym glissando, trzeszczącym pizzicato, przetykanym czarnymi wirami basowego buczenia. ..."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff