Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Discanto "Zodiac" pt. 1 (2006)
(self-release)



Alessia Corrao - vocails
Mario Magnelli - guitar, keyboards
Fabrizio Palma - bass
Mirko Rizzi - drums, keyboards

1. Genesi - Hamal
2. ARIES
3. Aldebaran
4. TAURUS
5. Sun
6. GEMINI
7. Idra
8. CANCER
9. Ursa Major
10. LEO
11. Boote
12. VIRGO
13. Cosmos

Formacja Discanto narodziła się w 1995 roku we włoskim mieście Milan. Powstała z połączenia dwóch innych zespołów, które w tym okresie czasu z bliżej nieokreślonych przyczyn zakończyły działalność. Członkowie nowo powstałego bandu szybko uściślili co chcą robić, jaki gatunek muzyki uprawiać, w końcu mieli już doświadczenie, warsztat, ogromny zapał i masę pomysłów.

Zespół od dawna był zapatrzony w przedstawicieli symfonicznego i progresywnego metalu, jednak ich celem było stworzenie własnego, rozpoznawalnego stylu, ze sporym dodatkiem "włoszczyzny" (muzyka z tych regionów jest dość charakterystyczna). Czerpiąc inspirację z wielu gatunków, grupa po roku działalności rejestruje swoje pierwsze demo. Zaczynają się koncerty, prezentacja materiału na żywo, nie obyło się też bez małych roszad w składzie. W roku 2003 zostaje zarejestrowane kolejne demo, które ukazuje zupełnie inne oblicze zespołu, przynosi bardziej eksperymentalną, ambitniejszą muzykę i stanowi wielki krok naprzód.

Z końcem 2004 roku zaczynają się pracę nad projektem "Zodiac", stanowiącym dwuczęściowy concept-album. Część pierwsza ujrzała światło dzienne w 2006 roku i na tej produkcji się skupimy. Dodam tylko, że nagrań dokonano w dwóch wersjach językowych, angielskiej i włoskiej.

Każdy utwór na płycie jest poprzedzony spokojną, klimatyczną mini-kompozycją, zawierającą przemowę tajemniczego "Głosu". W tę rolę wcieliła się Kim Stiehl w wersji angielskiej, w wersji włoskiej zaś, Corrado Deri. Przemowy "Głosu" stanowią jednocześnie swoiste wprowadzenie do każdego z utworów "właściwych", a tych jest sześć, każdy zatytułowany łacińską nazwą jednego ze znaków zodiaku.

Krążek otwiera "Genesi-Hamal". "Głos" raczy nas opowieścią o stworzeniu wszechświata. "Widzimy" nastanie światłości, narodziny słońca i gwiazd oświetlających Ziemię, oddzielenie dni od nocy, podział wieczności na lata, lat na miesiące, a tych - na tygodnie... I stało się - nastał pierwszy dzień...

"Aries" - pierwszy z właściwych utworów, niesie ze sobą zarówno gitarowy ciężar, jak i dużo spokojnych motywów przygrywanych na pianinie. Zmiana atmosfery ze spokojnej na cięższą zdarza się kilkakrotnie. Zaskakujące są też podziały rytmiczne, co jest już normą w muzyce progrockowej, tudzież progmetalowej. Pod koniec drugiej minuty słyszymy solóweczkę gitarową, zagraną z przeogromnym feelingiem, przy której można się po prostu rozpłynąć! Trzeba też podkreślić fakt, że wokale panny Corrao są świetnie wpasowane w całość, nie ma tu "piania", wyciągania ponad siły partii za wysokich, czy za niskich, wszystko jest bardzo naturalne, tak jak być powinno!

Słuchając dalej łatwo dojść do wniosku, że płyta jest równa, przez co trudno wskazać jakiś utwór-perełkę. Kompozycje są zróżnicowane, przemyślane i wykonane "z jajem"! Miło się słucha zarówno kawałków przewodnich, jak i dzielących je przerywników. Zaskakującym utworem jest "Virgo", z gościnnym wykonaniu Maestro Luca Pavanati. Owa kompozycja opiera się na spokojnej elektronice przy fortepianowym akompaniamencie, nie ma tu gitarowego "pierdyknięcia" ani jakichkolwiek rockowych, czy metalowych zapędów. Krążek zamyka równie spokojny utwór "Cosmos".

Zaszufladkowanie twórczości Discanto w jakiejkolwiek kategorii jest dla mnie problemem nie do przeskoczenia. Zespół usilnie twierdzi, że gra metal progresywny, i rzeczywiście, mamy tu dużo cech tego gatunku. Niemniej jednak sprowadzenie go do tej jednej półki byłoby bardzo ograniczone, wręcz chybione. Na "Zodiac" mamy sporą porcję eksperymentów, dużo elektroniki, da się także wychwycić drobne elementy numetalowe. Wymieniać można by było naprawdę długo, co ostatecznie i tak mija się z sensem, gdyż pomimo czerpania z niemal nieskończonej ilości gatunków, album stanowi bardzo spójną całość.

Aby jednak nie było za wesoło, powiedzmy kilka słów o minusach. Jest jeden, ale nie bez znaczenia. Jest nim brzmienie. Są momenty, że brakuje mi pewnej głębi, zwłaszcza w brzmieniu perkusji. Usprawiedliwieniem może być fakt, że nad sesją nagraniową nie czuwał żaden doświadczony realizator, czy inżynier dźwięku, płyta została nagrana i zmiksowana przez sam zespół, zapewne "domowymi" sposobami. Pragnę uspokoić wystraszonych powyższą wypowiedzią, nie jest tragicznie, niemniej "drobny" mastering bardzo by się przydał.

Wypada rzec słów kilka o rzeczach bardziej przyziemnych, mianowicie o okładce. Oryginalnym pomysłem jest booklet w postaci dwustronnego plakatu. Znajdują się na nim wszystkie niezbędne informacje dotyczące nagrania, skład zespołu, pozdrowienia, podziękowania i oczywiście teksty utworów. Całość zaprojektował Antonio Seijas, hiszpański grafik i rysownik.

Nagranie kontynuacji, obejmujące sześć pozostałych znaków zodiaku, planowane jest na lato 2007. Miejmy nadzieję, że odbędą się w profesjonalnym studio, a kompozycje będą co najmniej na tym samym poziomie!

Nieprawdopodobne, a zarazem smutne jest to, że zespół pomimo dwunastoletniego istnienia nie znalazł jeszcze wydawcy! Produkcje Discanto mają jak dotąd status self-release, są również rozpowszechniane własnym sumptem.

Oficjalna strona zespołu to profil na bardzo już popularnym serwisie MySpace: http://myspace.com/discanto, można tam zapoznać się z historią formacji, posłuchać w całości czterech kompozycji z albumu "Zodiac", nawiązać kontakt z bandem, no i oczywiście zakupić płytę w bardzo przystępnej cenie!

Na zakończenie, pozostaje mi życzyć wszystkim satysfakcjonujących odsłuchów, a samemu zespołowi wielu sukcesów, miażdżącej kontynuacji Zodiaca, a przede wszystkim - szybkiego znalezienia upragnionego wydawcy.

Ocena: 7.5 / 10



Piotr Grugel

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 0


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Dead Can Dance '1981-1998'
  Dead Can Dance '1981-1998'

"...Niewiele było i jest na świecie takich artystów, którzy tworząc swoje dzieła tak naprawdę wyznaczali nową i unikalną jakość w muzyce. Do tej grupy zaliczają się niewątpliwie Brendan Perry oraz Lisa Gerrard, którzy w latach 1981-1998 tworzyli formację ukrywającą się pod nazwą Dead Can Dance...."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff