Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Animations "Animations" (2007)
(Self-Release)



Bartek Bisaga - bass
Kuba Dębski - guitars
Paweł Larysz - drums
Tomek Konopka - keyboards

1. Intro / Dare You Enter?
2. Sonic Maze
3. 911
  I. Introduction/Overture
  II. Realization
  III. Retrospection
  IV. The Prayer
4. The Four Symptoms
  I. E.D.S.
  II. Cataplexy
  III. Hypnagogic Hallucinations
  IV. Sleep Paralysis
5. Oranges
6. Lost In Infinity
7. 912
  V. The Day After
8. Animations

Nie jest tajemnicą, że śledzę z zapartym tchem polski rynek progrockowy, tudzież progmetalowy wszelkiej maści. Co prawda stanowi on póki co mały ułamek całokształtu muzycznego, jednak wychodząc z założenia że to nie ilość się liczy, a jakość, już teraz fani progresywnego grania mają powód do dumy!

Jakiś czas temu opisywałem Epkę polskiej progmetalowej grupy Labyrinth.pl. Czterech dżentelmenów nie kazało długo czekać na kolejną odsłonę swojej twórczości. Jednak ze względu na częste ich mylenie z włoską kapelą Labyrinth, postanowili zmienić nazwę i na dzień dzisiejszy znani są pod szyldem Animations.

Kiedy dostałem przesyłkę zawierającą nową, pełnometrażową płytę zespołu, zaczęła mi się przewijać przez głowę masa pytań: w jakim kierunku chłopaki poszli, na jakim poziomie zrealizowano nagrania, czy na długogrającej płycie zostały zamieszczone te dwa utwory z EPki, którymi to zachwyciłem się w ubiegłym roku... Był tylko jeden sposób aby na to wszystko sobie odpowiedzieć!

Klimatyczne intro nasączone sporą ilością wyważonej elektroniki, po którym momentalnie i niespodziewanie następuje mocne uderzenie w postaci pierwszych dźwięków Sonic Maze. Ponad czterominutowe zabawy instrumentami, szybkie i przemyślane solówki, nagłe zmiany tempa, bardzo szybkie i żywiołowe zakończenie. Z utworem miałem okazję zapoznać się wcześniej dzięki uprzejmości Kuby, niemniej miło było usłyszeć ten kawałek jako element większej całości. Następny w kolejce to znany z EPki 911. Został nagrany od nowa, minimalnie przearanżowany (ktoś kto dobrze zna poprzednią wersję od razu wyłapie wszystkie różnice) dzięki czemu zyskał kilka drobnych urozmaiceń. To samo pełne radości czternaście i pół minuty, jednak w nowym wydaniu. Natomiast The Four Symptoms to dla mnie całkowita nowość. Podobnie jak poprzednik, rozdzielony na cztery części. Rozpoczęcie wolne, trochę melancholijne, jednak w drugiej minucie robi się trochę bardziej żywo. Utwór jest bardzo melodyjny i zarazem klimatyczny, pod koniec nawet bardzo żywiołowy. Równie żywiołowy, pełny niespodziewanych zwrotów i niosący sporą dawkę cieżaru i dozę wirtuozerii jest Oranges. Po nim zaś to, na co czekałem: znany z EPki i również nagrany całkowicie od nowa - Lost in Infinity. Kończąc się przechodzi on płynie w kompozycję zatytułowaną 912. Łatwo się zasugerować, że jest to swoista kontynuacja czteroczęściowej "dziewięćset jedenastki", choćby z racji podtytułu (Part V). Dodatkowo utwór jest jednostajny, nie podzielony klimatycznie, stanowiący jeden, pojedynczy "part". Na zakończenie zostaje zaserwowany osiemnastominutowy, tytułowy Animations. Podobnie jak otwierające płytę intro, rozpoczyna się klimatyczną elektroniką. Po czwartej minucie "wchodzi" reszta instrumentów, w ciągu następnych kilku całość się gwałtownie rozkręca, nabierając tempa i ciężaru. Czas jest dobrze wykorzystany, słuchacz nie czuje się zanudzony pomimo długości utworu, zwłaszcza że im dalej, tym całość bardziej tętni życiem!

Kilka słów podsumowania. Materiał jest przemyślany i uporządkowany, zagrany na naprawdę wysokim poziomie! Przeważają utwory długie (około 10 minut i więcej, w tym dwie suity), w każdym dużo się dzieje, nie ma miejsca na nudę! Ogromnym plusem jest fakt, że z czasów Labyrinth.pl zostało w zespole to, co cenię w nim najbardziej, mianowicie udzielającą się słuchaczowi radość z grania, tryskającą od samego początku. Tej cechy brakuje wielu zespołom uprawiającym przeróżną muzykę, w tym też progmetal.

Słuchając płyty starałem się walczyć z jednym, wciąż powracającym skojarzeniem. Muzyka jest bardzo silnie inspirowana wczesnymi dokonaniami Dream Theater, zaś ze względu na brak wokalu przy tej stylistyce, po prostu nie idzie uciec od porównania do dokonań projektu Liquid Tension Experiment. Nie jest to oczywiście zarzut, albowiem poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko (oprócz francuskiego Regency nie przypominam sobie zespołu, który podołał pójść podobną ścieżką), niemniej można poczuć jakiś taki niedosyt, chęć usłyszenia czegoś, co bardziej kojarzyłoby muzykę tego zespołu do niego samego, aniżeli do np. LTE.

Kolejną kwestią nie dającą mi spokoju jest to, jak zespół poradziłby sobie z wokalistą. W niniejszym, instrumentalnym materiale wykorzystano 100% przestrzeni, ale gdyby dodać z dwa lub trzy utwory zaśpiewane, całość bardzo by zyskała na przebojowości. Próbuję wyobrazić sobie w zespole zarówno pana piejącego falsetem, jak i growlującego ciężkie partie z piekła rodem. Oczywiście wokal nie musiałby się ograniczać do mężczyzny, czy w ogóle, do jednej osoby. Tak czy inaczej obecność gardłowego na pewno ułatwiłaby zespołowi dotarcie do szerszego grona odbiorców, bez rezygnacji z jakichkolwiek założeń, czy wizji na swoją twórczość i bez utraty polotu i wszystkiego tego, czym Animations obecnie jest.

Słówko o Artworku. Projektem i wykonaniem zajął się bardzo zdolny grafik - Maciej Zieliński (www.maciejzielinski.com). Oprócz okładki przewidziany jest booklet. Co prawda dostałem do recenzji przedpremierową płytę z ładnym nadrukiem na nośniku, jednak dopytawszy się o szczegóły zostało mi zdradzone, że cała graficzna otoczka jest przemyślana i wykonana pod kątem tego, aby oddawać panującą na płycie atmosferę stanowiąc tym samym pewną całość z muzyką.

Należy wspomnieć o jeszcze jednej ważnej rzeczy: Całość nie została zrealizowana w żadnym profesjonalnym studio. Ślady bębnów zostały położone w takowym, niemniej reszta instrumentów rejestrowano w różnych, adaptowanych przez zespół do tego celu miejscach. Miksem całości również zajęli się chłopaki z Animations. Jak na taką realizację całość brzmi po prostu powalająco!

Zespół póki co nie ma wydawcy, a ową płytę, podobnie jak poprzednią wydaje własnym sumptem. Wiem też z pierwszej ręki, że niedawno w Jaworznie, rodzinnym mieście bandu zarejestrowano koncert, który będzie do nabycia na płycie DVD. Za sprawą zespołu miałem okazję rzucić okiem i uchem na kilka fragmentów, zapowiada się doprawdy obiecująco!

W chwili gdy piszę te słowa, w budowie jest nowa strona internetowa zespołu: http://www.animations.com.pl, z której można pobrać do posłuchania jeden utwór. Natomiast stara strona jeszcze jakiś czas będzie funkcjonować.

Ocena: 7.8 / 10



Piotr Grugel

Pokaz wszystkie teksty tego autora




[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
After… 'Endless Lunatic'
  After… 'Endless Lunatic'

"...Posiada ciepło, melancholijny nastrój i jest mocno oniryczna. Zanurzając się w jej głębi można przenieść się do tajemniczego lasu pełnego elfów i różnych dziwnych stworzeń. Gdy tak spokojnie idzie się przez ten las, dźwięki prowadzą do różnych zaułków, moczar, jaskiń, tudzież innych magicznych miejsc. Utwory z płyty płyną sobie po kolei raz przynosząc rozluźnienie, raz pobudzając (dzięki ostrzejszym wejściom gitar) a raz wyciszając, czemu towarzyszą łagodne, pejzażowe klawiszowe tła. Niekiedy pojawia się flet, który ubarwia całość...."
Czytaj więcej

  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff