Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Leszek Weres "Nieznany świat astrologii i kosmobiologii" (1995)
(Studio Astropsychologii)



Leszek Weres "Nieznany świat astrologii i kosmobiologii" Studio Astropsychologii Białystok 1995.

Ludziom trudno przyjąć do wiadomości, że astrologia to nie infantylne "horoskopy" z tygodników. Wnioskowanie na podstawie znaku zodiaku, czy dwoje ludzi do siebie pasuje, też nie ma z nią nic wspólnego. Prawdziwej astrologii bliżej do psychologii niż wróżbiarstwa.

    "Nieznany świat astrologii i kosmobiologii" to nie podręcznik dla początkujących. Siadając do lektury byłem kompletnym żółtodziobem, z trudem odróżniałem ascendent od descendentu i gdyby mi ktoś powiedział, że gadka Wolanda o Księżycu i Merkurym z początku "Mistrza i Małgorzaty" będzie dla mnie zrozumiała, nie uwierzyłbym. A jednak!
    Nie wiem, czy to świadome założenie autora, ale "Nieznany świat" napisany jest w ten sposób, że czytelnik, odczuwając przemożną potrzebę rozumienia zjawisk, o których Weres pisze, automatycznie sięga po podręcznik astrologii. Tak przynajmniej było w moim przypadku. I dopiero zaopatrzony w szczypce teorii mogłem wyłuskać z książki to, co naprawdę istotne. Zanim to jednak nastąpiło długo błądziłem, gasząc pragnienie wiedzy wątpliwej konduity materiałami, znalezionymi głównie w sieci. Nie było warto. Oto dowód. Pewnego dnia wygrzebałem wreszcie, co oznacza położenie planet w poszczególnych domach, pierwej jednak należało ustalić, co też się w tych domach w ogóle znajduje. No więc postępowałem według ściśle określonych wskazówek, mnożyłem, dzieliłem, dodawałem i odejmowałem, liczyłem pierwiastki i logarytmy, funkcje i macierze, ułamki i potęgi, zapełniając coraz to kolejne stronice mego pugilaresu gorączkowymi obliczeniami i mrowiem skreśleń. Pot zrosił me pobrużdżone oblicze, na czoło wystąpił komplet żył, ale kontynuowałem pracę, napędzany ciekawością. Kiedy kajet zrobił się już ciężki od zapisków, kiedy palce miałem tak mokre, że nie byłem w stanie dłużej utrzymać długopisu, kiedy oczy zachodziły mi mgłą, kolana zdrętwiały od siedzenia po turecku, a powietrze zrobiło się gęste od oczekiwania, miałem rozwiązanie. Okazało się mianowicie, żem dostał na urodziny Plutona w pierwszym domu. I teraz co to oznacza, co to oznacza? Drżącymi palcy odszukałem odpowiednią linijkę i przeczytałem: Pluton w pierwszym domu charakterystyczny jest dla psychopatów.
    Książką, która sprowadziła mnie na właściwą drogę był "Zarys astrologii urodzeniowej" Alexandra von Pronaya, polecana zresztą przez Weresa. To takie minimum wiedzy astrologa, bez której ani rusz. Po przyswojeniu sobie tych wiadomości można już próbować o ludziach co nieco powiedzieć, a nawet próbować stawiać prognozy co do przyszłości. Ale bez przesady. Żaden astrolog nie jest w stanie przewidzieć, że tego i tego dnia, o godzinie tej i tej, spadnie komuś na łeb cegła, wiercąc w czaszce dziurę o średnicy 3cm. Nie. To nie tak. Można przewidzieć na przykład, kiedy rozpocznie się okres, w którym będzie nam łatwiej zarobić kasę, albo kiedy możemy mieć problemy ze zdrowiem. Ot, wsio. Rozczarowani? Jeśli tak, to jeszcze pół biedy, bo większość nie dowierza, że planety i gwiazdy mogą mieć na naturę jakikolwiek wpływ. Kilka przykładów. Otóż dowiedziono, że kilka kluczowych dla horoskopu elementów, takich jak ascendent (czyli znak, który wschodził w momencie naszych urodzin), pozycja Księżyca albo Słońca, dziedziczy się. Przy czym niekoniecznie musi tu chodzić o relację rodzic-dziecko, bo wiadomo, że wnuki są często bardziej podobne do któregoś z dziadków niż do mamy lub taty. A ponieważ istnieje 12 znaków zodiaku, to uwzględniając dużą liczbę ludzi, ich pozycje Słońca, Księżyca i ascendentu rozdzielą się prawdopodobnie na różne znaki zodiaku w stosunku 1:12. Praktycznie oznacza to, że gdyby porównać ze sobą dwa dowolnie wybrane horoskopy, to szansa, że będą miały Słońce w tym samym znaku zodiaku wynosi 8,3%. To samo tyczy się też Księżyca i ascendentu. "Badania przekrojowe potwierdziły zgodność tej proporcji liczbowej ze stanem faktycznym. Tak więc pośród 1000 niespokrewnionych ze sobą osób, znaleziono 5,7% tych, które miały Księżyc w tym samym znaku, natomiast u osób spokrewnionych ilość ich wynosiła 60%, czyli była dziesięciokrotnie większa. Podobnie kształtowały się wyniki dotyczące Słońca i ascendentu". Mało? Leszek Weres pisze, że swego czasu dokonał odkrycia, które nim wstrząsnęło - otóż z większością swoich przyjaciół dzieli znak ascendentu! Jeszcze mało? W którymś oceanie żyje roślina, która rozmnaża się tylko wtedy, kiedy Księżyc przebywa w ściśle określonym punkcie ekliptyki. Z Księżycem zresztą wiąże się jeszcze pojęcie tzw. medytacji lunarnej.
    Otóż raz w miesiącu ma miejsce złączenie Księżyca ze Słońcem, kiedy to tranzytujący (w bieżącej pozycji) satelita Ziemi pokrywa się z urodzeniowym Słońcem. W wyniku tej koniunkcji każdy niedowiarek ma szansę doświadczyć na sobie energii kosmosu, a jedyne, czego potrzebuje to jakikolwiek komputerowy program astrologiczny (np. Capella na PC i Astro na Amigę), który potrafi obliczyć fazy Księżyca. Przyznam, że to dość niezwykły stan. Co dla niego charakterystyczne, to że występuje wtedy wysyp nieoczekiwanych asocjacji i inspirujących pomysłów. Ale łatwo je przegapić. Najlepiej zarezerwować sobie po prostu godzinę, usiąść wygodnie z notesem na kolanach i medytować, sącząc chłodną kaipirinię.
    Leszek Weres ma też wielce oryginalną i pionierską teorię analizy dzieł literackich pod kątem astrologicznym. Zdaje się, że pewni pisarze konstruowali swe dzieła z pełną świadomością zodiakalnych konotacji. Ot, choćby Exupery i jego "Mały Książę". W "Nieznanym Świecie" Weres analizuje wędrówkę Księcia krok po kroku, udowadniając swój niezwykły wniosek, że każda z przygód bohatera odpowiada kolejnej fazie zodiaku. Równie świeże wydaje mi się badanie w tym świetle tematyki, jaka zajmowali się sławni polscy pisarze - Żeromski i Sienkiewicz. Nie wiem, czy Weres o tym wie, ale praktycznie do tych samych wniosków, co on, doszedł Gombrowicz, zgłębiając na kartach "Dzienników" fenomen i powodzenia Sienkiewicza. Autor "Ferdydurke" nazywa go powierzchownym "geniuszem łatwej urody", który chciał się przypodobać wszystkim tu i teraz, podczas gdy Weres pisze w sumie to samo, mówiąc o Sienkiewiczowskim ascendencie Wagi.

P.S. Wiedzieliście, że istnieje astrologiczny wspólny mianownik łączący postaci przedstawione na portretach w gabinecie bohatera "Kapitana Nemo" Verne'a?

Ocena: 8 / 10



Piotr "JazzCat" Pacyna
jazzcat(at)interia.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 1


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
The Mission 'Aura'
  The Mission 'Aura'

"...Członkowie grupy zapowiadali cofnięcie się do czasów "God's Own Medicine" i dotrzymali słowa. Dostaliśmy album który duchem osadzony jest gdzieś tam na początku lat osiemdziesiątych, ale wyprodukowany został świeżo i współcześnie, bez skrzywień w jakiś retro-oldskool...."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff