Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Peter Gabriel "Up" (2002)
(Geffen)



Manu Katche, Dave Power, Ged Lynch, Dominic Greensmith, Steve Gadd - bębny
Mahut Dominique, Ged Lynch, Richard Chappell, Daniel Lanois, Will White,
Stephen Hague, Assane Thiam - instrumenty perkusyjne
David Rhodes, Daniel Lanois, Peter Green - gitary
Tony Levin, Danny Thompson - bas
David Sancious, Mitchell Froome, Tom Toms, Croteles, JamMan - klawisze
Peter Gabriel - wokal, mellotron, piano, sample, organy, harmonijka

(c)2002 Geffen

1. Darkness
2. Growing Up
3. Sky Blue
4. No Way Out
5. I Grieve
6. The Barry Williams Show
7. My Head Sounds Like That
8. More Than This
9. Signal to Noise
10. The Drop

Same zachwyty wokół, a ja jestem poważnie rozczarowany. To prawda - Peter Gabriel kilkanaście lat temu stworzył płytę, która zmieniła moje życie, niemniej jego najnowsze dzieło tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że tamten człowiek już nie istnieje.

1. 'Darkness'

Oj, chochlik z tego Gabriela! Cichutki początek podstępnie inspiruje słuchacza do podkręcenia głośności, a kiedy już to się stanie... Mogę powiedzieć tyle, że to doskonały fragment na nieproszonych gości. Po wysłuchaniu go, obowiązkowo głośno i przy zgaszonym świetle, opuszczają mieszkanie drzwiami i oknami, krwawiąc z nosa i uszu i drżąc na całym ciele. Ba! Przy tych dźwiękach nawet korniki wychodzą z framug i na klęczkach błagają o litość. W żadnym utworze Gabriela nie było tyle agresji; jęcząca gitara, niesiona przez dostojny rytm po czarnym dywanie smyków na początku zdaje się nie pasować, tym bardziej, że zaraz po nim następuje piękny liryczny moment ("whan I allow it to be"), genialnie zapowiedziany parę taktów wcześniej frazą "it's not the way it has to be". Ale wrażenie niepasowania szybko znika. Bo nie można zaprzeczyć, że utwór ma swoją dramaturgię, a te mroczne kłujące wstawki bynajmniej nie służą epatowaniu industrialową konwencją. Gabriel jest ponad to. Cóż, chyba jedna z najlepszych kompozycji Gabriela w ogóle.

2. 'Growing Up'

Po raz kolejny ten sam schemat: "mroczne" plumkanie klawiszy, co w praktyce oznacza upierdliwe nadużywanie sekundy małej, monotonny, dyskotekowy rytm i koślawe linie wokalne, przy czym aż bije mozół, z jakim autor je tworzył. Ech, panie Piotrze... Gdzie czasy "In Your Eyes"? Wszystko takie toporne, przewidywalne. Właściwie jedynym elementem zaskoczenia jest to ślicznie krzywe zejście bębnów (3:58).

3. 'Sky Blue'

Czyż ten początek nie przenosi nas 17 lat wstecz, w sam środek pewnej bardzo dobrej płyty? Pierwsze dwie minuty, z niebiańską gitarką i tajemniczo glissującą syntezatorową płaszczyzną są wspaniałe. Wejście refrenu też robi wrażenie (choć kojarzy się bardziej z Deep Forest albo Enigmą niż Gabrielem), jednak tylko na początku. Potem staje się naprawdę nudny. Tym bardziej, że ostatnia minuta to już prawdziwe zapasy z cierpliwością słuchacza.

4. 'No Way Out'

Trochę zaskakuje ten początkowy gitarowy motyw niczym z westernu Sergio Leone. Następnie wchodzą "wygodne" Gabrielowe akordy, którymi bez wysiłku prowadzi melodię, którą to z kolei słuchacz bez wysiłku zapomina jeszcze nim dobiegnie końca. Chociaż... Rzeczona melodia bierze kilka urokliwie melancholijnych zakrętów ("and the man kneels on the ground"). Ten utwór to taki zamglony, na wpół przezroczysty szkic, którego można słuchać nie zdając sobie z tego faktu sprawy. Dla artysty takiego jak Gabriel trudno o większą obelgę.

5. 'I Grieve'

Kawałek jest zaaranżowany pięknie - ach, te przefiltrowane bębny, te snujące się wstaweczki gitary... Ale i tak jest bez wyrazu. Żadnego napięcia w harmonii; wszystko słodkie i gładkie niczym landrynka. Wiem jednak, że tego typu anielska i niewinna muzyka ma wielu amatorów i nie zdziwię się, jeśli niedługo ktoś nazwie 'I Grieve' jedną z "najpiękniejszych pieśni artysty Gabriela". Pod koniec utworu tempo się zmienia i mamy dwukrotnie szybsze liczenie, ale trudno powiedzieć, żeby ten zabieg cokolwiek zmieniał...

6. 'Barry Williams Show'

Przebój, który miał powalić słuchaczy na kolana, ale nie powalił. Nic dziwnego. To po prostu słaby utwór. Wymęczone i bezpłciowe canto, z bezsilnie zgrzytającą gitarką i ładnie funkującym basem przypomina najgorsze kawałki The The. Nic dziwnego, że wejście refrenu sprawia satysfakcję. Ale tylko za pierwszym razem. Jeśli refren jest jak sieć, w którą artysta chwyta słuchacza, to w tym wypadku sieć ta ma oka wielkości piłki lekarskiej, a zażenowany słuchacz wyplątuje się z niej z łatwością, ulgą i niesmakiem. Ale 'Barry Williams Show' ma też plusy. Słynna aranżacyjna inteligencja Gabriela daje o sobie znać choćby w wyważonym wejściu smyków (01:50), czy też zmianach akcentu - frazę "what a show" najpierw podaje ósemkowo, później ćwierćnutowo, wchodząc na przedostatnią ósemkę w takcie.

7. 'My Head Sounds Like That'

Jeśli utwór ten rzeczywiście jest muzycznym opisem zawartości głowy Gabriela, to obawiam się, że nasz idol cierpi na wodogłowie. Kolejna przezroczysta kompozycja, która nie nabiera koloru ani za trzecim, ani za dziesiątym przesłuchaniem. Znowu śliczny, wymuskany aranż, znowu banalna, wałkowana aż do znudzenia sekwencja akordów i znowu byle jaka melodia. Rozumiem, że Gabrielowi nie zależało na stworzeniu czegoś, co by wpadało w ucho, co by było po prostu "ładne"; w końcu tyle razy udowadniał, że to potrafi. Ale! Co ma do zaproponowania w zamian oprócz lśniących od potu aranży? Wyblakłe statyczne pejzaże, na tyle niewyraźne, żeby każdy widział w nich to, co chce widzieć?

8. 'More than This'

Ot, zwykła piosenka, ale chyba jeden z najlepszych numerów na płycie. Świetny refren, z genialnie wkomponowanym ostinatem gitarki w tle, energetyczne, wciągające canto, ani chwili spokoju w warstwie aranżacyjnej... Takiego Gabriela lubię!

9. 'Signal to Noise'

Utwór ten jest niczym kranówa podana w wysadzanej błyszczącymi kamyczkami szklanicy. Gdyby muzykę tę wyjąć z nader efektownego aranżu i położyć na fortepianie, okazałoby się, że Peter Gabriel cholernie zdziecinniał jako kompozytor. Bo to piosenka - nic. Harmoniczna asceza, linie wokalne trafiające gdzieś obok i do tego wszystkiego jeszcze kolejny Gabrielowy Pigmalion - Nusrat Fateh Ali Khan, zawodzący z takim wysiłkiem i takim roztrzęsionym głosem, że w okolicach 3:20 zaczynamy się poważnie niepokoić o jego migdałki. Praktycznie cały miąższ tej kompozycji stanowi orkiestra. No i te crescenda rzeczywiście brzmią efektownie, ale finałowa progresja, której towarzyszy coś na kształt kontrapunktu, to typowy efekt pod publiczkę. Nic w tym jednak dziwnego. Gdyby "Wlazł kotek na płotek" zagrać w trzykrotnie wolniejszym tempie, zmienić tryb na molowy i wprawną ręką dyrygenta poprowadzić crescedami wysoko w górę, brzmiałoby to podobnie.

10. 'The Drop from Dalnet'

Trzyminutowa miniaturka na fortepian. Tak nijaka i bezpłciowa, że aż człowieka przerażenie ogarnia.

No i cóż, "Up" na pewno nie jest płytą znakomitą, jak "Passion", nie jest też płytą dobrą jak "So" czy "Us". OK, powiem to wprost. "Up" to jedna z najgorszych płyt artysty Petera, jakie słyszałem. "Ovo" też nie powalała, ale były tam takie perełki jak choćby "Downside Up". Odnoszę wrażenie, że na "Up" dużo ważniejsze od muzyki stały się słowa. Szkoda. Wolę, kiedy muzyka nie musi się bronić orężem słów. Aha, jeszcze jedno. Jaki jest sens zatrudniania wszystkich tych sławnych muzyków, skoro i tak grają z nut?

Ocena: 4.6 / 10



Piotr "JazzCat" Pacyna
jazzcat(at)interia.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 1


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Świetliki i Linda 'Las putas melancolicas'
  Świetliki i Linda 'Las putas melancolicas'

"...Nie wiem, skąd wziął się pomysł fuzji autentycznie ambitnego zespołu z autentycznie beznadziejnym Bogusławem Lindą, jednak od czasu gdy Violetta Villas po raz pierwszy otworzyła usta, w polskiej muzyce nie zdarzyło się nic bardziej tragicznego. Prawdopodbnie zamysł konceptu wzorowany był na dobrze sprzedającym się klonie poezji śpiewanej przez Michała Żebrowskiego, jednak przy całej mojej sympatii, zaopatrzony w nieuleczalną wadę wymowy głos Lindy pasuje do poezji jak Babcia Kiepska do rozkładówki "Playboya"..."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff