Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Sylvan "Artificial Pardise" (2003)
(SH Records)



Skład:

Marco Gluhmann - wokal
Matthias Harder - bębny
Sebastian Harnack - bas
Kay Sohl - gitary
Volker Sohl - klawisze













Co takiego złego jest w neo-progrocku, że nikt nie chce go słuchać? Czy to muzyka rzeczywiście zbyt trudna, zbyt wysmakowana dla przeciętnego odbiorcy, jak tego chcą jej twórcy? Gówno prawda.

  W rzeczywistości chodzi o to, że brakuje w niej dobrych melodii. Muzycy wprawdzie często powołują się na Genesis, Yes czy Marillion, ale zapominają, że gdyby nie śliczne tematy, dziś nikt by już o tych kapelach nie pamiętał. A neo-progrockowcy co? Czy któremuś z nich udało się napisać przebój? Nie. A czy któryś z nich w ogóle próbował? No ba, prawie każdy. No i przede wszystkim - czy z tych prób wyszło coś, co broniłoby się jako utwór?
  Nie mam więcej pytań.
  Dlatego cieszy mnie niezmiernie, ilekroć grupa mająca artrockowe ambicje potrafi i nie wstydzi się grać ładnych melodii. Ale melodie melodiami, a jak reszta?

1. 'Deep Inside'

Początek obiecujący. Podoba mi się ten niepokojący, inteligentnie mroczny motyw piana, pod który znienacka wślizguje się perkusyjny loop i glissująca gitarka... Potem napięcie nieco siada. Wielka w tym zasługa basisty, który w kluczowych dla kompozycji fragmentach uparcie wygrywa swoje monotonne 1-taktowe riffy, przez co kawałek nie może nabrać rozpędu i wzbić się do góry. Czuć to szczególnie w refrenie; gdyby nie zachowawczość basisty, mógłby być naprawdę fajny, a tak sprawia wrażenie wyciągniętego ze zwrotki na siłę. W czwartej minucie tego przynudzania metrum zmienia się na 5/8 i mamy dość typowy dla artrocka fragment napięciotwórczy z pięknymi wstaweczkami pianisty w tle, po którym z kolei następuje pełne wyrazu solo gitarowe, a bas po raz pierwszy od początku utworu gra zamiast młócić. Ale trwa to raptem niecałe 30 sekund.

2. 'That's why it hurts'

Sympatyczne canto, dosyć fajny refren... czego chcieć więcej? Jasne, można by się w sumie czepiać, że to zespół artrockowy, że od zwykłych piosenek są inni, ale czy nie byłoby to małostkowe? W refrenie co prawda znowu harmonie spod znaku new-romantic, a basista po raz kolejny udowadnia, że najpewniej się czuje grając prymy akordów, ale...

3. 'Strange Emotion'

Bezpretensjonalny kawałek w klimacie Faith No More. Nienachalnie, dyskretnie funkująca sekcja rytmiczna, trochę grunge'owy refren, który świetnie "podbudowuje" (wreszcie!) basista, i który zostaje kapitalnie pociągnięty dalej (2:25). Pod koniec pojawiają się quasi-soulowe chórki, harmonijka... Van Morrison? Hothouse Flowers? Coraz lepiej!

4. 'Human Apologies'

C moll, potem kwinta o sekundę małą do góry, czyli robi się z tego as dur w przewrocie drugim (w postaci tercji), dalej przewrót B dur, też w postaci tercji i znowuż c moll w przewrocie, a do tego błahy, syntezatorowy motyw... Spodziewając się wejścia ostrego beatu pośpiesznie przyoblekłem swe ciało w błyszczące tkaniny, oczodoły skryłem za pomarańczowym goglem, w usta zaimportowałem gwizdek i byłem gotów. Ale cóż to? Zamiast techno-napierdalanki w stylu Gigi d'Agnostino spadają na nas ciężkie gitary... No trudno. Autorzy niechybnie chcieli stworzyć potężny, energetyczny kawałek, ale nie wyszło niestety, bo tyle w tym energii, co na potańcówce w domu starców. Pod koniec (5:26) mamy fragmencik, który mógłby być ładny, gdyby nie kolejny paraliż basisty...

5. 'Timeless Trace'

Podniosły, odrobinę new-romanticowy refren rzeczywiście ma haka, ale... Odnoszę wrażenie, że siła refrenu po części wynika z miernoty canta. Bo jest rzeczywiście niedopracowane. Ale może to celowy zabieg? Tak otumanić i zniechęcić słuchacza zwrotką, że już później byle rzępolenie jawi mu się jako cud jakowyś? Jeśli rzeczywiście tak jest, to panowie balansują na granicy artystycznego samobójstwa.

6. 'I Still Believe'

No proszę... Oto numer, którego nie powstydziliby się Queensryche czy też inny Pearl Jam. Ba, nawet klawiszy prawie nie słychać! Ale czy to źle? W końcu czy inspiracje każdej grupy neo-progrockowej mają się ograniczać do Genesis, Pink Floyd i Porcupine Tree? Utwór może nie jest specjalnie powalający, choć fani grunge'u byliby pewnie zachwyceni, ale jako odmiana może być. Nieoczekiwane zejście w refrenie o tercję wielką w dół nieodparcie kojarzy się z utworem 'Lightbulb Sun' Porcupine Tree.

7. 'Around the World'

Ot, zwykła piosenka z chwytliwym refrenem i obowiązkowymi udziwnieniami, żeby czasem nikt nie zapomniał, że słucha zespołu artrockowego. Pierwsze takty sugerują, że oto przed nami kawałek fusion. Jednak już po chwili nieparzysty rytm znika i wchodzi popowe canto. Śliczne i niewymuszone. Refren też bardzo dobry. Zwrotka i refren powtarzają się dwukrotnie i w okolicach trzeciej minuty droga, po której idą muzycy nagle się rozwidla - można teraz albo iść na łatwiznę i wstawić na przykład gitarowe solo, albo kombinować dalej, ale tak, żeby kompozycja się nie rozsypała. No i nie rozsypuje się! Po drugim refrenie powraca skomplikowany rytm znany z początku, zaś na jego tle pianista opowiada o canto. W okolicach 3:40 pojawiają się subtelne i niebanalne brzmienia klawiszy, a chwilę później, w 4:33, klawiszowiec udowadnia, że lubi Erica Satie. Dalej powraca refren i "jazzrockowy" fragment ze wstępu, przez co kompozycja fachowo się zamyka, zataczając wdzięczny łuk.

8. 'Souvenirs'

Ładna miniaturka na głos i fortepian. Uważni słuchacze bez problemu wychwycą klasyczne ciągoty klawiszowca.

9. 'Artificial Paradise'

Pierwsze cztery minuty dowodzą, że na listę inpiratorów Sylvana można wpisać też rock gotycki, szczególnie ten spod znaku Pain of Salvation. Patetyczny, pseudo-posępny i toporny motyw, stanowiący kulminacją początku (2:35) na szczęście szybko znika, ale za to zaczyna się fatalne canto. Niemrawe i apatyczne. Perkuśnik wystukuje reumatyczny rytm, choć w pewnym momencie, udręczony nudą ładnie odwraca akcent, basista flegmatycznie ciągnie go za stopę, gitarzysta drga przezroczystymi akordami, klawiszowiec epatuje taniochą swojego sprzętu, zaś wokalista snuje się między nimi ze sznurkiem melodii, na którym rozwiesił swoje słowa, ale nie wie, gdzie go przywiązać. Trudno się oprzeć wrażeniu, że co drugi takt któryś z muzyków ziewa, patrzy na zegarek albo spogląda za okno. Byle mieć to już za sobą. Byle do refrenu. Co z tego jednak, że słuchacz czeka go z utęsknieniem, skoro w trakcie oczekiwania zdąży przyciąć komara? No ale trzeba przyznać, że refren im się udał. Sealowe harmonie (szczególnie rozwiązanie 3. akordu), treściwość, brak zbędnych nut... Pierwszy refren ładnie puentuje Pendragonowaty fragment z gitarką. Niestety jednak muzycy założyli, że kompozycja ma trwać 20 minut. Stąd kolejna część utworu - nawiązujący do początku, sześciominutowy transik a la Porcupine Tree, oparty na monotonnej basowej figurze i zakończony tartakowymi riffami, w jakich ostatnio Steven Wilson się lubuje. Do Porcupine Tree jednak wiele brakuje. Sylvan, zamiast muzyki, skradli Jeżozwierzom jeno dekoracje.

Cóż, nie jest zła płyta. Jest parę fajnych refrenów, kilka interesujących momentów, ale generalnie większość kompozycji jest rozciągnięta na siłę. Wyraźnie czuć brak pomysłów. W dodatku ten twardy akcent śpiewaka i charakterystyczne dla Niemców wymawianie spółgłosek szczelinowych...

Ocena: 4.2 / 10



Piotr "JazzCat" Pacyna
jazzcat(at)interia.pl

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 5


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Kate Bush 'Aerial'
  Kate Bush 'Aerial'

"...Mrs. Bartolozzi opowiada o…. pralce, hahahahah! Fortepian + Kate śpiewają w duecie: "I took my mop and bucket, and I cleaned and I cleaned the kitchen floor until it sparkled, then I took my laundry basket and put the linen all in it..." I naprawdę przed oczyma staje Kate z chustką na głowie pucująca podłogę a następnie w pocie czoła zabierająca się do prania.... A wszystko to śpiewane z powagą jakby to miała być najważniejsza rzecz w życiu ;) Heh, i to jest właśnie jeden z tych obciachowych kawałków o których pisałem wcześniej...."
Czytaj więcej

  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff