Taboo
Katatonia - Night Is The New DayGorgisheli 'Amore'Hedningarna 'Kaksi'Riverside '02 Panic Room' (singel)Animations 'Animations' CETI '(…) perfecto mundo (…)'Machine Head 'The Blackening' Division by Zero 'Tyranny of Therapy' Da Capo Players 'The String Quartet Tribute to Dream Theater'Luminous Flesh Giants 'Duma i Upadek'Pure Reason Revolution 'The Dark Third'Pride Of Lions 'The Roaring Of Dreams'Crematory 'Klagebilder'The Racounters 'Broken Boy Soldiers'Discanto 'Zodiac' pt. 1Lenny Valentino 'Uwaga! Jedzie tramwaj'
Menu Glowne
   Strona główna
   Redakcja
   Księga gości
f
Artykuly
  WSZYSTKIE
(411)

  MUZYKA
(359)
     Publicystyka(24)
     Recenzje(277)
     Relacje(49)
     Wywiady(9)

  LITERATURA
(20)
     Proza(1)
     Publicystyka(1)
     Recenzje(18)

  PUBLICYSTYKA
(7)
     Felietony(7)

  FILM
(19)
     Publicystyka(5)
     Recenzje(14)

  GALERIA
(6)
     Galerie(4)
     Publicystyka(2)
 


Linkownia


COOL SITE - konkurs www na najlepszą stronę internetową

Katalog Gwiazdor

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron




Depeche Mode "Ultra" (1997)
(Mute)



Jamie Campbell Assistant Engineer
Audie Chamberlain Assistant Engineer
David Clayton Keyboards, Keyboard Programming
B.J. Cole Pedal Steel
Anton Corbijn Art Direction, Photography
Danny Cummings Percussion
Victor Endrizzio Percussion
Andrew Fletcher
David Gahan
Martin L. Gore
Paul Hicks Assistant Engineer
Kerry Hopwood Programming
Robbie Kazandjian Assistant Engineer
Keith LeBlanc Drums
Jaki Liebezeit Percussion, Drums
Mike Marsh Mastering
Guy Massey Assistant Engineer
Daniel Miller Synthesizer
Lee Phillips Assistant Engineer
Q Engineer, Mixing
Tom Rixton Assistant Engineer
Tim Simenon Producer, Mixing
Doug Wimbish Bass
Gota Yashiki Drums

1. Barrel of a Gun
2. The Love Thieves
3. Home
4. It's No Good
5. Uselink
6. Useless
7. Sister of Night
8. Jazz Thieves
9. Freestate
10. The Bottom Line
11. Insight
12. Junior Painkiller

Uwaga pierwsza: ta recenzja pisana będzie z poziomu kolan.

Uwaga druga: w końcu mi kurwa wolno.

Z tymi depeszami to różnie na przestrzeni lat bywało. Dyskotekowe, zabawne początki, potem w stronę industrii, potem sterylny "Violator", potem w końcu niepotrzebnie rockowy "Songs Of Faith And Devotion". Prawdę mówiąc, po tym ostatnim uznałem, że się skończyli (choć był to jednak dobry album - oni nie nagrywają cienizny), a upewniło mnie w tym osądzie odejście Alana Wildera i fakt, że Dave Gahan wciąż ćpa i nie chce obciąć tych irytujących, jezusowatych długich włosów. Prace nad nową płytą się ciągły... ciągły...

Aż dociągły. Kupiłem płytę i zostałem wgnieciony w fotel, potem coś wzięło mnie za kudły i rzuciło mną o podłogę. Ukazał mi się duch Martina Gore'a i krzyknął: przeproś, chuju! Jak mogłeś wątpić! No, w zasadzie mogłem, ale korny sługa już sobie na to więcej nie pozwoli.

Do rzeczy. Dużo się zmieniło, choć niby jednocześnie niewiele. Utwory są wolne, długie, powoli się rozwijające, zmuszające do słuchania w skupieniu. Dopiero takie słuchanie pozwala wejść w tą muzykę, odkryć wszystkie smaczki, objąć narastające konstrukcje wspaniale monotonnych utworów, znaleźć niesamowite brzmienia ukryte gdzieś w tle. Nie znajdziemy tu już dużo charakterystycznych, depeszowych klawiszy, brzmienie jest nowatorskie, przestrzenne, niezwykłe. Perkusja raz żywa, raz nie, gitara pojawia się nawet często, choć tak było już na "Violator", a Dave śpiewa wysoko jak nigdy dotąd. Oczywiście są tu dwa utwory zaśpiewane przez Martina vel Kalafior, jak np. singlowy "Home". Pierwszy singiel z Gore'm na wokalach od czasu "Question of lust", o ile mnie pamięć nie myli.

Trzeba czasu, żeby tą płytę dobrze poznać i docenić. Wolne tempa, długie utwory, długie nawet przerwy między nimi, początkowo można się znudzić. Ale warto zadać sobie trud przystosowania się do tempa płyty, warto poświęcić trochę czasu na wnikliwe przesłuchanie jej. Osobiście jestem zaskoczony, że "Ultra" jest tak dobra, bo początkowo wcale na taką nie wyglądała. Lecz kolejne przesłuchania sprawiły, że zacząłem coraz bardziej doceniać każdy z utworów i płytę w całości. Wbrew pozorom to bardzo mocny album, pełen niezwykle silnych emocji, lecz podanych nie wprost, ukrytych, przez to jeszcze bardziej trafiających do odbiorcy. A są to też emocje często nawet pozytywne, kryje się tu nadzieja, spełnienie, odnalezienie, ukojenie. Nie ma tu już takiej dawki pesymizmu i negatywnego spojrzenia na świat i siebie co na wcześniejszych płytach. Nastroje balansują na cienkiej linii podziału i nigdy nie jesteśmy do końca pewni, czy w tych dźwiękach i słowach jest więcej smutku i bólu, czy ukojenia i uczucia spokoju, dojścia do pewnego stanu szczęścia. Dzięki temu w warstwie emocjonalnej płyta jest pełna, kompletna.

Cóż mogę dodać. Zostałem rozjebany, trafili w moje najczulsze punkty, składam pokłon dziękczynienia.

Poza tym Dave już nie ćpa i przestał wyglądać jak pieprzony Jezus Chrystus.

Ocena: 10 / 10



Kub

Pokaz wszystkie teksty tego autora



Skomentuj tekst

Ilość komentarzy: 6


[ wstecz ]
.strona główna. .redakcja. .księga gości. .linkownia.
Katatonia - Night Is The New Day
Koncert dla Jasia (Kopanica, Klub Genewa, 16 listopada)
Gorgisheli "Amore"
Hedningarna "Kaksi"
Riverside (Wrocław, Od Zmierzchu do Świtu, 1 października 2007)
Riverside "02 Panic Room" (singel)
Wściekłe psy
Animations "Animations"
CETI "(…) perfecto mundo (…)"
Grzegorz Kupczyk (CETI) - wywiad
Machine Head "The Blackening"
Van Der Graaf Generator, Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 21 kwiecień 2007
Division by Zero "Tyranny of Therapy"
Da Capo Players "The String Quartet Tribute to Dream Theater"
Espido Freire "Zmrożone brzoskwinie"
Metal Marathon 3: Turbo, Chainsaw, Merry Pop Ins (Poznań, Zeppelin Hall, 5 kwietnia 2007)
Jesus Christ Superstar (Aula Zespołu Szkół Muzycznych, Poznań, 12 kwietnia 2007)
Luminous Flesh Giants "Duma i Upadek"
Muzyczne podsumowanie 2006 roku
Pain Of Salvation (Warszawa, Progresja, 20 lutego 2007)
Various Artists 'Our Voices: A Tribute to The Cure'
  Various Artists 'Our Voices: A Tribute to The Cure'

"...O ile FGFC820 feat. Rexx Arkana (Bruderschaft) śpiewał jakby się wypróżniał, o tyle facet z Midnight Configuration śpiewa jakby wymiotował. Jego głos jest tak "mroczny", że turlamy się po podłodze ze śmiechu, ale po chwili przychodzi chwila refleksji i szybko wstajemy. Gość bowiem wydziera się i bulgocze z taką zawziętością i pasją, że boimy się, czy przypadkiem nie opluje nas swymi własnymi migdałami...."
Czytaj więcej

  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Katatonia - Night Is Th...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
  Pendragon "Not of this ...
Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www
Rockowa Top Lista
Admin


Wykorzystywanie materiałów zawartych w Taboo bez zgody autorów jest Z A B R O N I O N E
Webmaster: www.TomaszPacyna.net
(c) 1998-2008 Taboo Staff